- Rockowy! He he, świetny żart... - Zaśmiał się Kretes wirując z Reksiem w bębnie pralki, ale nie była to zwykła pralka.
Nagle zawrzało i zabębniło i zastukotało... Reksio i Kretes wysunęli się powoli z bębna Teleportu i otrząsnęli się. Byli bardzo zdziwieni. Przed nimi nie było żadnego kapłona i zielonej łąki i starodawnej świątyni, byli w jakiejś piwnicy. Na środku piwnicy stał stół z aktem własności, oczywiście piwnicy. Na akcie widniały imiona Reksia i Kretesa. Obok stołu stała jakaś poniszczona gitara z dwoma strunami. Reksio szybko zorientował się, że to właśnie są ich akcesoria podstawowe, dzięki którym mają zostać gwiazdami rocka.
- No to co Reksiu ? Dajemy koncert ? - Kretes chwycił za gitarę i uderzał swoimi łapkami w struny. Był bardzo zadowolony ze swojej nowej funkcji, bo kiedyś grał na gitarze, ale już dawno nie mógł tego robić.
- Hau! - Reksio zawołał głośno chcąc przeszczekać Kretesa i jego rockowe dźwięki gitarowe, ale przez to jedno hau chciał powiedzieć Kretesowi, że najpierw należy posprzątać piwnicę i potem przygotować się do ich nowych ról.
- Dobra, dobra! Najpierw posprzątamy, jak to już powiedział narrator, a potem zrobimy dla ciebie jakiś instrument, przerobimy, moją gitarę na gitarę rockową i wymyślimy jakiś tekst i melodię.
Reksio i Kretes szybko zajęli się sprzątaniem i urządzaniem piwnicy. A gdy już to wszystko było gotowe, wyszli z piwnicy. Ruszyli schodami do góry i dotarli do małego drewnianego pomieszczenia. Okazało się, że ta betonowa piwnica była piwnicą jakiejś marnej budki w opłakanym stanie. Ale Reksia i Kretesa tego dnia już nic nie mogło zdziwić.
- Poszukamy jakichś rzeczy i rozglądniemy się po okolicy - Zaproponował Kretes.
Ciąg dalszy nastąpi jeszcze w tym tygodniu...
