Reksio i wyprawa po lek
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
Reksio i wyprawa po lek
Przystępuje do pisania opowiadania...a teraz zapowiedź...
Reksio i wyprawa po lek
- CZY BY URATOWAĆ KURY NALEŻY ZOSTAĆ GWIAZDĄ ROCKA?
- CZY OKNEM TELEPORTU WYMIARU MOŻE BYĆ ZWYKŁA PRALKA?
- CZY PIES I KRET ZDOŁAJĄ POSKROMIĆ KSIĘCIA CHRUMCHRUMA?
- CZY WŁADCA KRZEMIENI - SAMWRON - POKONA DRUŻYNĘ KRZEMIENIA?
- CZY SAM MAKARON POMOŻE ODZYSKAĆ TRON KRÓLOWI?
Tego i wiele, wiele więcej dowiecie się czytając - Reksio i wyprawa po lek
Reksio i lekarstwo ze świata
Dzielny pies Reksio myślał, że spokojnie wraz z Kari-Matą-Hari dożyje psiej starości. Nie było mu to jednak dane…
Reksio wreszcie odpoczywał. Myślał o rozbudowaniu budy by mogły tam zamieszkać dwa psy. Na razie Kari- Mata spała w kurniku. Kretes i Molly jeszcze nie wrócili na Kuran i nocowali w kosmicznym Wajhadłowcu…po wakacjach spędzonych na podwórku Reksia.
Nagle Reksia obudził krzyk:
- Ratunku. Koko koko! Reksiu! – Wołał kogut wynalazca.
Reksio i wyprawa po lek
- CZY BY URATOWAĆ KURY NALEŻY ZOSTAĆ GWIAZDĄ ROCKA?
- CZY OKNEM TELEPORTU WYMIARU MOŻE BYĆ ZWYKŁA PRALKA?
- CZY PIES I KRET ZDOŁAJĄ POSKROMIĆ KSIĘCIA CHRUMCHRUMA?
- CZY WŁADCA KRZEMIENI - SAMWRON - POKONA DRUŻYNĘ KRZEMIENIA?
- CZY SAM MAKARON POMOŻE ODZYSKAĆ TRON KRÓLOWI?
Tego i wiele, wiele więcej dowiecie się czytając - Reksio i wyprawa po lek
Reksio i lekarstwo ze świata
Dzielny pies Reksio myślał, że spokojnie wraz z Kari-Matą-Hari dożyje psiej starości. Nie było mu to jednak dane…
Reksio wreszcie odpoczywał. Myślał o rozbudowaniu budy by mogły tam zamieszkać dwa psy. Na razie Kari- Mata spała w kurniku. Kretes i Molly jeszcze nie wrócili na Kuran i nocowali w kosmicznym Wajhadłowcu…po wakacjach spędzonych na podwórku Reksia.
Nagle Reksia obudził krzyk:
- Ratunku. Koko koko! Reksiu! – Wołał kogut wynalazca.
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
- Marta
- Pogromczyni Wózka Widłowego
- Posty: 330
- Rejestracja: śr, 16 sty 2008, 18:48
- Naklejki: 2
- Maniak Reksia
- Norman
- Posty: 227
- Rejestracja: pn, 11 lut 2008, 21:23
- Lokalizacja: Z Raciborza
- Kontakt:
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
Mogły by być dłuższe, ale czytało by mniej osób, bo by im się nie chciało...
Reksio wstał i wybiegł z budy.
-Wszystkie ku-kury dostały koukornikowej gorączki. Mój brat Ko-kornelek, który miał dyżur w kurniku też zachorował. Teraz wszyscy leżą nieruchomo. Karimata też.
Z Wajhadłowca wyszedł kretes.
-Zaspałem? – Zapytał. A Reksio wytłumaczył mu sytuację.
-Co?! Jak to coś się leczy kogucie.
-W poradniku kurmomedyka piszą pokrzywie toatoma. Gotuje i dodaje się jajko kury w skorupce. To ma działać.
- Zrób ten płyn! Powiedział Kretes.
-Problem w tym, że pokrzywa taotoma gdzieś w Vu- Czanh w Chinach. Jajek też w tym momencie nie mamy. Mamy za to wodę do zagotowania tego płynu.- Oznajmił kogut Wynalazca.
Reksio szepnął coś Kretesowi.
-Co Reksiu? Mamy wyruszyć i ratować Kornelka, Karimatę i kury.
-Dobrze ko-kombinujesz Kretesie. Wspaniale, że się zgadzasz.
-Ale…
-Zaprojektuję dla was pojazd. Bo Wajhadłowiec nie lata nisko nad ziemią. To będzie nowoczesny samochód.
---------------------------------------------------------------------------------
Od autora- Opowieść zacznie się na dobre ddy dotrą do świątyni
Vu- Czang...i poznają kapłona Czang- Czang...ale tymczasem nie chcę zdradzić co będzie dlaej...czytajcie uważnie.
Reksio wstał i wybiegł z budy.
-Wszystkie ku-kury dostały koukornikowej gorączki. Mój brat Ko-kornelek, który miał dyżur w kurniku też zachorował. Teraz wszyscy leżą nieruchomo. Karimata też.
Z Wajhadłowca wyszedł kretes.
-Zaspałem? – Zapytał. A Reksio wytłumaczył mu sytuację.
-Co?! Jak to coś się leczy kogucie.
-W poradniku kurmomedyka piszą pokrzywie toatoma. Gotuje i dodaje się jajko kury w skorupce. To ma działać.
- Zrób ten płyn! Powiedział Kretes.
-Problem w tym, że pokrzywa taotoma gdzieś w Vu- Czanh w Chinach. Jajek też w tym momencie nie mamy. Mamy za to wodę do zagotowania tego płynu.- Oznajmił kogut Wynalazca.
Reksio szepnął coś Kretesowi.
-Co Reksiu? Mamy wyruszyć i ratować Kornelka, Karimatę i kury.
-Dobrze ko-kombinujesz Kretesie. Wspaniale, że się zgadzasz.
-Ale…
-Zaprojektuję dla was pojazd. Bo Wajhadłowiec nie lata nisko nad ziemią. To będzie nowoczesny samochód.
---------------------------------------------------------------------------------
Od autora- Opowieść zacznie się na dobre ddy dotrą do świątyni
Vu- Czang...i poznają kapłona Czang- Czang...ale tymczasem nie chcę zdradzić co będzie dlaej...czytajcie uważnie.
- nostadamus
- Norman
- Posty: 223
- Rejestracja: ndz, 4 wrz 2005, 10:32
- Lokalizacja: z miasta na L
- Kontakt:
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
Ja mogę dawać dłuższe...wszystko mi jedno, ale niektórzy na widok długiego opowiadania rezygnują z czytania... Musi być przejrzyste, żeby opowiadanie dotarło do większej ilości czytelników...Ciąg dalszy opowiadania, pojawi się jeszcze w tym miesiącu i będzie dłuższy od tamtych...Co jeszcze mógłbym poprawić w opowiadaniu?
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
Reksia i Kretes czekała kolejna przygoda. Musieli teraz szukać materiałów na samochód, których większość była pod ziemią. Do tego nadawał się Kretes. Wykorzystano oczywiście chomika dizla…
Chomik napędzał koło, które napędzało dwa koła co dawało napęd na dwa koła.
Reksio i Kretes pożegnali się i ruszyli w drogę, sterował Kretes. Jechał w zabójczym tempie, dlatego nasi bohaterowie szybko dojechali do Moskwy, ale tam spotkał ich korek drogowy.
- No nie wierzę, korek drogowy! - Narzekał Kretes – Co zrobimy? Dalsze tkwienie tu jest bez sensu. Złapmy jakiś pociąg.
Tak więc Reksio i Kretes ruszyli piechotą w stronę dworca. Wsiedli do pociągu na gapę.
Teraz jechali w stronę Chin...
Nagle... TRACH...Pociąg stanął...
-Czy jest w pociągu inżynier? – Spytał konduktor Kretesa...
-Ja mogę naprawić pociąg! – Powiedział Kretes, gdyż to jedynie mogło ich uratować przed brakiem biletów.
Tak więc nasi bohaterowie ruszyli do maszynowni. Reksio chwycił młotek leżący na ziemi i uderzył nim z całej siły w jakąś maszynę,
Pociąg nagle ruszył...jechał na pełnej szybkości ale w tył. Po 30 minutach dzielny pies Reksio i kret Kretes dotarli do...
-Do Chin- Wtrącił się Kretes
Tak...do Chin... Kretes miał rację, nie wiadomo jak, ale dotarli do Chin...
Pierwsze o czym pomyślał Reksio to...
-Makaron! – Zawołał Kretes.
Nie...znaleźć miejsce na nocleg...
- Szkoda, że nie pomyślał o makaronie! – Wzdychał Kretes.
CDN
---------------------------------------------------------------------------------
OD AUTORA - Nie myślcie, że to koniec przygody, ona dopiero się zaczyna, w następnej części będzie dużo emocji, a tymczasem...
Proszę was o oceny!
Chomik napędzał koło, które napędzało dwa koła co dawało napęd na dwa koła.
Reksio i Kretes pożegnali się i ruszyli w drogę, sterował Kretes. Jechał w zabójczym tempie, dlatego nasi bohaterowie szybko dojechali do Moskwy, ale tam spotkał ich korek drogowy.
- No nie wierzę, korek drogowy! - Narzekał Kretes – Co zrobimy? Dalsze tkwienie tu jest bez sensu. Złapmy jakiś pociąg.
Tak więc Reksio i Kretes ruszyli piechotą w stronę dworca. Wsiedli do pociągu na gapę.
Teraz jechali w stronę Chin...
Nagle... TRACH...Pociąg stanął...
-Czy jest w pociągu inżynier? – Spytał konduktor Kretesa...
-Ja mogę naprawić pociąg! – Powiedział Kretes, gdyż to jedynie mogło ich uratować przed brakiem biletów.
Tak więc nasi bohaterowie ruszyli do maszynowni. Reksio chwycił młotek leżący na ziemi i uderzył nim z całej siły w jakąś maszynę,
Pociąg nagle ruszył...jechał na pełnej szybkości ale w tył. Po 30 minutach dzielny pies Reksio i kret Kretes dotarli do...
-Do Chin- Wtrącił się Kretes
Tak...do Chin... Kretes miał rację, nie wiadomo jak, ale dotarli do Chin...
Pierwsze o czym pomyślał Reksio to...
-Makaron! – Zawołał Kretes.
Nie...znaleźć miejsce na nocleg...
- Szkoda, że nie pomyślał o makaronie! – Wzdychał Kretes.
CDN
---------------------------------------------------------------------------------
OD AUTORA - Nie myślcie, że to koniec przygody, ona dopiero się zaczyna, w następnej części będzie dużo emocji, a tymczasem...
Proszę was o oceny!
- xDominik
- Pogromca Wózka Widłowego
- Posty: 504
- Rejestracja: śr, 25 kwie 2007, 09:21
- Naklejki: 2
- Kontakt:
Nawet ciekawa fabuła, "przejrzystość" tekstu, "dobra" długość rozdziałów.
Mimo iż opowiadanie mnie nie zachwyciło, to czytałem je bez większych "przeszkód" i nawet nie musiałem się przymuszać by skończyć rozdział
.
Nie wiem czemu, ale miałem czasem wrażenie, że opowiadanie jest napisane chaotycznie
Daje bardzo mocne (i zasłużone
) 7 z plusem.
Ocena 7+/10
, bo dłużysze jakoś nie chce mi się czytać.
Mimo iż opowiadanie mnie nie zachwyciło, to czytałem je bez większych "przeszkód" i nawet nie musiałem się przymuszać by skończyć rozdział
Nie wiem czemu, ale miałem czasem wrażenie, że opowiadanie jest napisane chaotycznie
Daje bardzo mocne (i zasłużone
Ocena 7+/10
>> Jest krótkie i dlatego je przeczytałemprzybysz z Kurakis pisze:Mogły by być dłuższe, ale czytało by mniej osób, bo by im się nie chciało...
- Marta
- Pogromczyni Wózka Widłowego
- Posty: 330
- Rejestracja: śr, 16 sty 2008, 18:48
- Naklejki: 2
Fajne, fajne... Oceniłam wcześniej. Dałabym lepszą ocenę, gdyby nie nazwa własna (konkretnie to "dizla") napisana z małej litery. No cóż, ocena bez zmian. Ale mogę ją zmienić po przeczytaniu kolejnego rozdziału.
PS: Jak dla mnie to rozdziały mogłyby być dłuższe...
[/quote]
PS: Jak dla mnie to rozdziały mogłyby być dłuższe...
Moderuję pomarańczowym.
Byłam M@rtusia 1995
Byłam M@rtusia 1995
-
Przybysz
- Lider Podziemia
- Posty: 1418
- Rejestracja: śr, 25 lip 2007, 09:23
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: z Kurakis
To wszystkim nie dogodzę...Nie mogę pisać długich i jednocześnie krótkich rozdziałów.
Mogę za to dawać dużo akapitów.
Myślę, że następna część opowiadania będzie mniej więcej taka sama jak poprzednie/ no, może troszkę dłuższa.
Napisanie Dizla dużą literą to nie problem. Musiałem to przeoczyć.
Jak już pisałem opowiadanie na dobre zacznie się w następnej części...
Piszcie co jest źle...
Mogę za to dawać dużo akapitów.
Myślę, że następna część opowiadania będzie mniej więcej taka sama jak poprzednie/ no, może troszkę dłuższa.
Napisanie Dizla dużą literą to nie problem. Musiałem to przeoczyć.
Jak już pisałem opowiadanie na dobre zacznie się w następnej części...
Piszcie co jest źle...

