Początek przygody
W "Kilku Tylko lekko powiązanych przygodach Reksia i Kari-Maty"(kliknij na tytuł aby zobaczyć). Reksio i Kari dowiedzieli się, że będą mieli dzieci (patrz: Rozdział VII). Jak wszyscy wiedzą dzieci=wydatki. Przez co zasiłek dla bohatera, który Reksio dostawał od rady siedmiu... ekhem! sześciu czarodziejów mógł nie wystarczyć. Reksio pewnego dnia poszedł do kiosku mieszczącego się obok podwórka i kupił "Pismo powszednie" mające zakładkę od biura "Pracusie i nie tylko", która odbierała ogłoszenia od poszukujących pracy i pracowników, a następnie dobierała ich odpowiednio. Natomiast ogłoszenia tych, których nie udało się dobrać zostawały umieszczone w gazecie. Reksio 2 razy przejrzał zakładkę, a dokładnie dział o pracodawcach szukających pracowników, ale nie znalazł nic dla siebie. Zaciekawił go dopiero napis:
Reksiowi nie pozostało nic innego jak tylko zadzwonić. Po dłuższej, ale mało ciekawej rozmowie pies był już umówiony na rozmowę. Na rozmowie pokazał takie rzeczy jak np. świadectwo ukończenia szkoły magicznej. Wrócił do budy bardzo wyczerpany.Szukasz pracy lub pracowników, a nie znalazłeś w naszej wkładce nic ciekawego? Jeśli tak to dzwoń pod: 565-565-565
Czekamy!
***
Następnego dnia po południu zadzwonił telefon. Reksiowi znaleźli jakąś pracę i podali adres na który miał się w tej sprawie wstawić oraz godzinę. Reksio wstawił się, a jakiś wilczur w pośpiechu powiedział, że Reksio zostaje nowym policjantem oraz, że jego asystentem będzie kret, który czeka za drzwiami- Kret Kretes. W gabinecie komendanta ujrzeli tylko skórzany fotel koloru niebieskiego. Fotel odwrócony był tyłem do nich usłyszeli z tam tond jakiś ponury głos który powiedział:
-Nikt jeszcze nie rozwiązał sprawy tej kradzieży, nikt nie znalazł nawet najmniejszego śladu. Na biurku leży adres kury, którą okradziono. Powodzenia, może wam się bardziej poszczęści niż pozostałym dzieeeeeeeee... ekhem! to znaczy dwóm policjantom. Reksiu twój asystent będzie również twoim osobistym oblatywaczem twojego służbowego helikoptera.
***
Po krótkim locie byli na miejscu. Kura powitała ich w średnim humorze. Od razu zgadła:
-Wy pewnie w sprawie tej kradzieży?
-Tak.-Odpowiedział Reksio.
-Ech...To już dziesiąta osoba, która próbuje coś z tym zrobić.
-Możemy zadać kilka pytań?-Szybko powiedział Reksio, jakby zagadki tego typu były dla niego chlebem powszednim i tak jakby wiedział, że poprzednio było dziesięciu policjantów.
-Dobrze, a więc co skradziono?-spytał Reksio tracąc swój policyjny ton.
-Cenną, złotą zastawę, która była wysadzana diamentami.-odpowiedziała kura.
-Kiedy widziała ją pani po raz ostatni?-Zapytał Reksio znów odzyskując swój policyjny ton.
-Dnia dwunastego maja dwa tysiące dziesiątego roku.-stwierdziła poszkodowana
-Kiedy zauważyła pani jego brak?-Zapytał Reksio próbując zachować swój policyjny ton, co mu się jednak nie udawało z powodu zdziwienia.
-Dzień później-Stwierdziła kura.
Możemy zobaczyć miejsce kradzieży?
-Proszę bardzo-Odpowiedziała kura.
Miejscem kradzieży była... Kuchnia. Od roku zabezpieczona była taśmą policyjną. Reksio w przeciwieństwie do swoich poprzedników znalazł trop, była nim mała kartka na której pisało...
Właśnie co?
Czy Reksio i Kretes rozwiążą tą sprawę?
Czy będą mieli problem z znalezieniem sprawcy gdy go już znajdą?
Tego dowiesz się w kolejnym lub nieco dalszym rozdziale "Komisarza Reksia na tropie"



