Czy zwykły sen wystarczy, aby pogrążyć się w wiecznym chaosie? Czym jest tak naprawdę wynalazek Haywooda? Na jakiej działa zasadzie? Czy sam profesor ma coś na sumieniu? A może... ktoś inny tutaj tak potwornie mąci?!
Czy mroki Tenebris dosięgną wszystkich? A może tylko wybrańców?
Czy istnieje skala, którą można określić szaleństwo i zło samej Arcycesarzowej Nicolette? Jaki jest sens robienia tego typu zabaw we wszechświecie zmagającym się z końcem wszystkich kresów? Ile może przynieść ambicja i wysiłek kochającej kobiety? I co tak właściwie działo się przez ten cały czas z Panem Potworem?