Rozpoczyna się pierwszy rozdział, może nie najbardziej strasznego, ale na pewno bogatego w akcję
opowiadania Halloween'owego opowiadania. Poznajemy w nim główną bohaterkę, jej losy i problemy jakie ma z powodu
pewnego kłopotliwego prezentu. Trochę krótkie, ale następnym razem będzie więcej
Julia szła o północy przez ciemny, opuszczony cmentarz. Trzymała w swoich łapkach mały, gorejący znicz. Znaczną część jej
twarzy zasłaniała jedwabna chusta, przez którą nie widać było jasnej twarzy. Zresztą nawet gdyby nie miała jej, to i tak było
tak ciemno, że nic byśmy nie zobaczyli. Księżyc unosił się i świecił bladym światłem, które padało na błyszczące nagrobki.
Wreszcie Julia stanęła przed grobem, na którym było napisane:
Tu śpi:
Katarzyna Mrru
Zmarła 23.05.1999 r.
Żyła 85 lat.
Niech spoczywa w pokoju
Julia położyła znicz i zaczęła łkać, przez łzy powtarzając z żalem:
- Babciu… babciu! Dlaczego odeszłaś, dlaczego on to zrobił!
Jej babcia nie zmarła normalnie, ktoś jej w tym pomógł, ale nikt jej nie wierzył. Wiedziała nawet kto. Ten ktoś, kto chce jej
odebrać pewien potężny przedmiot. Odwróciła się i ruszyła ścieżką, którą tu przyszła. Nagle usłyszała trzask łamania gałązki i
odwróciła się do tyłu. Wiedziała, że ktoś ją obserwuje, wiedziała, że to JEGO wysłannicy tego, który zabił jedyną ukochaną
osobę, jaką miała przy sobie. Szła dalej ścieżką udając, że nic nie zauważyła. Gdy już dochodziła do furtki poczuła, że na
swoich plecach gorący oddech dzika w masce z gigantyczną siekierą. Gdy ten chciał ją trafić uskoczyła i zaczęła biegnąć.
Zwierz jednak nie miał zamiaru ją gonić. Skinął rękę i za Julią poleciały nietoperze. Po długim, męczącym biegu zatrzymała się
zziajana i odruchowo wyciągnęła różdżkę z szaty w którą była ubrana. Połowa nietoperzy nie wytrzymała pod ciężarem
budyniu. Pozostałe jednak wciąż ją goniły, gdyż rzucony przez kotkę budyń bardzo im smakował. Wreszcie ten najszybszy i
najsilniejszy ugryzł ją w rękę. W krótkim czasie trucizna opanowała jej ciało. Siły starczyło jej tylko na to, aby
„przeteleportować” się na opuszczoną, małą uliczkę w Magix’sie. Gdy moc, która opanowała jej ręce i nogi osłabła, złapała się
za złoty medalion, który wisiał na jej szyi. Prezent, który babcia dała jej przed swoją śmiercią był bezpieczny.
Nie ma pytań kończących, możecie je sobie sami zadać w duszy, a może odpowiedź na nie znajdziecie w rozdziale drugim odpowiedź...

