ODPOCZYNEK REKSIA
- Mlimli
- Bywalec Nory
- Posty: 89
- Rejestracja: wt, 8 lut 2005, 09:10
- Naklejki: 1
- Mlimli
- Bywalec Nory
- Posty: 89
- Rejestracja: wt, 8 lut 2005, 09:10
- Naklejki: 1
Była zima. Śnieg sprawiedliwie zasypał domy, lasy, łąki i pastwiska.
Nie oszczędził niestety też podwórka Reksia. Wszędzie było tak biało, że wyglądało jakby rysownikowi nie chciało się kolorować obrazka.
Kogut wynalazca silnie popchnął drzwi i odgarniając śnieg, wyszedł przed warsztat.
Był bardzo zmęczony ale i szczęśliwy. Po całonocnej pracy udało mu się ostatecznie rozwiązać problem napędu kosmicznego Wajhadłowca. Problemem tym był chomik Dizel, który ostatecznie zastrajkował i absolutnie odmówił zabawy w silnik. Ale nie można się mu dziwić, był już stary i miał dość przygód.
Mam tego dość! - krzyczał - Jest zima i nigdzie nie lecę! Nawet na pocztę!
I marudząc cicho pod nosem udał się do swojej norki aby tam do wiosny grać w warcaby ze swoim dalekim kuzynem Mieczysławem.
A przecież Reksio miał lecieć na Kuran w celu odwiedzenia Kretesa i Molly.
Kretes kilka tygodni temu zaprosił listownie Reksia do siebie na ferie zimowe.
Pakuj plecak, wsiadaj w Wajhadłowiec i fiuuu - napisał zwięźle - Molly zrobi na Twoje powitanie pizze z lebiodką, a potem wszyscy pojedziemy wynajętym od Żabby ścigaczem na wycieczkę po pustyni. O tej porze roku jest tam niezwykle spokojnie, co daje nam szansę na przyjemny, pozbawiony przygód odpoczynek.
Taaak - pomyślał kogut - Komu jak komu ale Reksiowi odpoczynek by się przydał.
No na szczęście sprawa Dizla została rozwiązana i kogut przedzierając się przez śnieg podszedł do budy Reksia aby mu powiedzieć, że już może lecieć.
ciąg dalszy nastąpi . . . . . . . . .
CZY REKSIO NIE ZAPOMNI SZCZOTECZKI DO ZĘBÓW ?
CZY FAKTYCZNIE MOŻLIWY JEST ODPOCZYNEK BEZ PRZYGÓD ?
CZY TERAZ WSZYSCY BĘDĄ KOŃCZYĆ SWOJE OPOWIADANIA PYTANIAMI ?
Nie oszczędził niestety też podwórka Reksia. Wszędzie było tak biało, że wyglądało jakby rysownikowi nie chciało się kolorować obrazka.
Kogut wynalazca silnie popchnął drzwi i odgarniając śnieg, wyszedł przed warsztat.
Był bardzo zmęczony ale i szczęśliwy. Po całonocnej pracy udało mu się ostatecznie rozwiązać problem napędu kosmicznego Wajhadłowca. Problemem tym był chomik Dizel, który ostatecznie zastrajkował i absolutnie odmówił zabawy w silnik. Ale nie można się mu dziwić, był już stary i miał dość przygód.
Mam tego dość! - krzyczał - Jest zima i nigdzie nie lecę! Nawet na pocztę!
I marudząc cicho pod nosem udał się do swojej norki aby tam do wiosny grać w warcaby ze swoim dalekim kuzynem Mieczysławem.
A przecież Reksio miał lecieć na Kuran w celu odwiedzenia Kretesa i Molly.
Kretes kilka tygodni temu zaprosił listownie Reksia do siebie na ferie zimowe.
Pakuj plecak, wsiadaj w Wajhadłowiec i fiuuu - napisał zwięźle - Molly zrobi na Twoje powitanie pizze z lebiodką, a potem wszyscy pojedziemy wynajętym od Żabby ścigaczem na wycieczkę po pustyni. O tej porze roku jest tam niezwykle spokojnie, co daje nam szansę na przyjemny, pozbawiony przygód odpoczynek.
Taaak - pomyślał kogut - Komu jak komu ale Reksiowi odpoczynek by się przydał.
No na szczęście sprawa Dizla została rozwiązana i kogut przedzierając się przez śnieg podszedł do budy Reksia aby mu powiedzieć, że już może lecieć.
ciąg dalszy nastąpi . . . . . . . . .
CZY REKSIO NIE ZAPOMNI SZCZOTECZKI DO ZĘBÓW ?
CZY FAKTYCZNIE MOŻLIWY JEST ODPOCZYNEK BEZ PRZYGÓD ?
CZY TERAZ WSZYSCY BĘDĄ KOŃCZYĆ SWOJE OPOWIADANIA PYTANIAMI ?
Znikam do końca wakacji. . . . .
- Mlimli
- Bywalec Nory
- Posty: 89
- Rejestracja: wt, 8 lut 2005, 09:10
- Naklejki: 1
Część 2
FRAGMENTY DZIENNIKA LOTU REKSIA
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 12345.
Czwarty dzień lotu. Wszystkie systemy sprawne. Napęd zastępczy działa tylko łapy mnie już bolą od pedałowania. Po powrocie porozmawiam z kogutem ale herbatka dobra.
Mijałem dziś Wielki Wóz z Sianem.
Nuda, nuda, nuda. Lepiej lata się z Kretesem. Weselej. Bo śpiewa.
Przydałoby się radyjko.
Ale to następnym razem.
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 23415.
Padał dzisiaj deszcz meteorytów. Musiałem rozłożyć parasol.
Łapy bolą coraz bardziej. Pedałuję na zmianę, trochę przednimi trochę tylnimi. Pomaga.
Jak ten Dizel dawał sobie radę ?
A kogut mówił : Leć chłopie, leć. Odpoczniesz sobie, zrelaksujesz się no i kości rozprostujesz.
Taaaa . . . Rozprostujesz! Rozpedałujesz!!
Ferii mi się zachciało ale herbatka dobra
No dobra już niedaleko.
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 53124.
Wreszcie na miejscu !
Było trochę kłopotów przy lądowaniu bo Kretes zrył całe lądowisko i wszędzie było pełno kopców. Krecia natura z tego Kretesa wychodzi. A wajhadłowiec jest na szczęście do uratowania. Może przy okazji zamontuję radyjko ? No i trzeba pomyśleć o napędzie bo jak mam całą drogę powrotną pedałować to wolę wracać na piechotę!
No dobra. Plecak w łapę i przywitać się z Kretesem i Molly.
ciąg dalszy nastąpi . . . . . . . . .
CZY 8 KAWAŁKÓW PIZZY Z LEBIODKĄ TO DUŻO CZY MAŁO ?
JAKIE SĄ ZALETY BRANIA WODY NA PUSTYNIĘ ?
A JAKIE OLEJKU DO OPALANIA ?
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 12345.
Czwarty dzień lotu. Wszystkie systemy sprawne. Napęd zastępczy działa tylko łapy mnie już bolą od pedałowania. Po powrocie porozmawiam z kogutem ale herbatka dobra.
Mijałem dziś Wielki Wóz z Sianem.
Nuda, nuda, nuda. Lepiej lata się z Kretesem. Weselej. Bo śpiewa.
Przydałoby się radyjko.
Ale to następnym razem.
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 23415.
Padał dzisiaj deszcz meteorytów. Musiałem rozłożyć parasol.
Łapy bolą coraz bardziej. Pedałuję na zmianę, trochę przednimi trochę tylnimi. Pomaga.
Jak ten Dizel dawał sobie radę ?
A kogut mówił : Leć chłopie, leć. Odpoczniesz sobie, zrelaksujesz się no i kości rozprostujesz.
Taaaa . . . Rozprostujesz! Rozpedałujesz!!
Ferii mi się zachciało ale herbatka dobra
No dobra już niedaleko.
Dziennik gwiezdny. Data ko ko komiczna 53124.
Wreszcie na miejscu !
Było trochę kłopotów przy lądowaniu bo Kretes zrył całe lądowisko i wszędzie było pełno kopców. Krecia natura z tego Kretesa wychodzi. A wajhadłowiec jest na szczęście do uratowania. Może przy okazji zamontuję radyjko ? No i trzeba pomyśleć o napędzie bo jak mam całą drogę powrotną pedałować to wolę wracać na piechotę!
No dobra. Plecak w łapę i przywitać się z Kretesem i Molly.
ciąg dalszy nastąpi . . . . . . . . .
CZY 8 KAWAŁKÓW PIZZY Z LEBIODKĄ TO DUŻO CZY MAŁO ?
JAKIE SĄ ZALETY BRANIA WODY NA PUSTYNIĘ ?
A JAKIE OLEJKU DO OPALANIA ?
Znikam do końca wakacji. . . . .
- Mlimli
- Bywalec Nory
- Posty: 89
- Rejestracja: wt, 8 lut 2005, 09:10
- Naklejki: 1
Część 3
MAŁY KROK PSA, WIELKI KROK LUDZKOŚCI
Kretesie! - rozległ się z kuchni krzyk Molly - Mogłbyś wreszcie przestać czytać gazetę i wynieść śmieci. Wiesz, że dzisiaj przylatuje Reksio, a ja muszę pilnować pizzy i jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. A ty sobie siedzisz i czytasz a ja jeszcze powinnam zrobić sobie włosy i . . . . .
Dobra juz dobra, idę - powiedział wyraźnie zirytowany Kretes - Na szczęście ja mam narysowane tylko trzy włosy i nie mam z nimi problemu - dodał, już ciszej.
Wszedł do kuchni, a nastepnie z workiem pełnym śmieci wyszedł przed dom.
W tym momencie rozległ sie głośny huk i wprost z niebieskiego, bezchmurnego nieba opadł kosmiczny wajhadłowiec.
O na kopiec kreta! - krzyknął Kretes - On ląduje prosto na kopcu kreta!
Tak sie też stało!
Po jakiejś chwili gdy opadł pył okazało się, że rakieta leży na boku a papier, na którym została narysowana jest zdecydowanie pognieciony.
Kretes złapał się obiema rekami za głowę i powiedział:
- No nie wierzę! Reksiu, tyle razy Ci mówiłem żebyś przy lądowaniu patrzył w lusterko wsteczne.
Ale witaj, witaj kochany na Kurakisie psino ty moja dzielna! - Dodał w kierunku wychodzącej z wraku postaci.
No witaj, witaj i ty też Kretesie - powiedział do przyjaciela dzielny pies Reksio, stawiając na ziemii plecak - To nie lusterko. To zawinił nowy napęd zainstalowany przez koguta.
A konkretnie zdaje się, że spadł łańcuch i nie mogłem utrzymać ciągu.
Taaa. - zamyślił się Kretes - Pomysły to ten kogut ma dobre. Raczej - dodał po chwili.
Ale dlaczego to zawsze my musimy je testować na sobie ?
W tym momencie z domu wyszła Molly.
Reksio! Jesteś! Jak się cieszę - powidziała poprawiając wałki we włosach i pocałowała psa w nos.
Nie stój tak, wchodź do środka. Zapraszam serdecznie.
A ty, krecie mojego serca, wynieś wreszcie te śmieci! - powiedziała do Kretesa lekko zamykając oczy.
Z POWODU CHOROBY ZWIĄZANEJ Z PRZEJEDZENIEM PIZZĄ, PYTANIA MAJĄ WOLNE
MAŁY KROK PSA, WIELKI KROK LUDZKOŚCI
Kretesie! - rozległ się z kuchni krzyk Molly - Mogłbyś wreszcie przestać czytać gazetę i wynieść śmieci. Wiesz, że dzisiaj przylatuje Reksio, a ja muszę pilnować pizzy i jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. A ty sobie siedzisz i czytasz a ja jeszcze powinnam zrobić sobie włosy i . . . . .
Dobra juz dobra, idę - powiedział wyraźnie zirytowany Kretes - Na szczęście ja mam narysowane tylko trzy włosy i nie mam z nimi problemu - dodał, już ciszej.
Wszedł do kuchni, a nastepnie z workiem pełnym śmieci wyszedł przed dom.
W tym momencie rozległ sie głośny huk i wprost z niebieskiego, bezchmurnego nieba opadł kosmiczny wajhadłowiec.
O na kopiec kreta! - krzyknął Kretes - On ląduje prosto na kopcu kreta!
Tak sie też stało!
Po jakiejś chwili gdy opadł pył okazało się, że rakieta leży na boku a papier, na którym została narysowana jest zdecydowanie pognieciony.
Kretes złapał się obiema rekami za głowę i powiedział:
- No nie wierzę! Reksiu, tyle razy Ci mówiłem żebyś przy lądowaniu patrzył w lusterko wsteczne.
Ale witaj, witaj kochany na Kurakisie psino ty moja dzielna! - Dodał w kierunku wychodzącej z wraku postaci.
No witaj, witaj i ty też Kretesie - powiedział do przyjaciela dzielny pies Reksio, stawiając na ziemii plecak - To nie lusterko. To zawinił nowy napęd zainstalowany przez koguta.
A konkretnie zdaje się, że spadł łańcuch i nie mogłem utrzymać ciągu.
Taaa. - zamyślił się Kretes - Pomysły to ten kogut ma dobre. Raczej - dodał po chwili.
Ale dlaczego to zawsze my musimy je testować na sobie ?
W tym momencie z domu wyszła Molly.
Reksio! Jesteś! Jak się cieszę - powidziała poprawiając wałki we włosach i pocałowała psa w nos.
Nie stój tak, wchodź do środka. Zapraszam serdecznie.
A ty, krecie mojego serca, wynieś wreszcie te śmieci! - powiedziała do Kretesa lekko zamykając oczy.
Z POWODU CHOROBY ZWIĄZANEJ Z PRZEJEDZENIEM PIZZĄ, PYTANIA MAJĄ WOLNE
Znikam do końca wakacji. . . . .
- Szalony Kapelusznik
- Kierownik Budowy
- Posty: 958
- Rejestracja: pt, 4 lut 2005, 14:26
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: z Gdyni
- Kontakt:
Jest to naprawde kawał dobrej opowieści, a co najważniejsze - pisanej we właściwej, bo reksiowej konwencji. To znaczy, że na przykład nie pojawiają się tu bohaterowie innych książek, a za to - Kretes jest odpowiednio kretesowaty, lokacje są reksiowe, dialogi krótkie, acz treściwe. Mlimli - tak trzymaj! Pozostałym autorom opowiadań powiem tylko tyle, że Mlimli jest chyba kilka lat od was starszy - tym bardziej miło nam widzieć, że i takich graczy przyciąga nasza historia
.
A błędy... no cóż... nawet Mlimli robi trochę błedów, ale przynajmniej czyta wszystko przed wysłaniem i robi porządek w przecinkach, spacjach i dużych literach. A efekt jest taki, że od razu lepiej się to czyta.
Mlimli, czekam na więcej. Sam jestem ciekawy jak dalej potoczą się losy bohaterów na Kuranie. A może też, na moim ulubionym Kurakisie?
A błędy... no cóż... nawet Mlimli robi trochę błedów, ale przynajmniej czyta wszystko przed wysłaniem i robi porządek w przecinkach, spacjach i dużych literach. A efekt jest taki, że od razu lepiej się to czyta.
Mlimli, czekam na więcej. Sam jestem ciekawy jak dalej potoczą się losy bohaterów na Kuranie. A może też, na moim ulubionym Kurakisie?
pozdrawiam,
Szalony Kapelusznik
Szalony Kapelusznik
- Mlimli
- Bywalec Nory
- Posty: 89
- Rejestracja: wt, 8 lut 2005, 09:10
- Naklejki: 1
Szalony Kapeluszniku.
Zdaje sie, że mnie rozgryzłeś. No rzeczywiście wygląda na to, że mam trochę więcej lat niż kilku forumowiczów ( ale nie tak znowu dużo więcej )
No bo przecież to jest gra też dla starszych ( właśnie kończę Czarodziejów ).
Co do pisania > Zobaczymy co mi ślina na język przyniesie
Pozdro dla wszystkich ( tych piszących i tych nie )
Zdaje sie, że mnie rozgryzłeś. No rzeczywiście wygląda na to, że mam trochę więcej lat niż kilku forumowiczów ( ale nie tak znowu dużo więcej )
No bo przecież to jest gra też dla starszych ( właśnie kończę Czarodziejów ).
Co do pisania > Zobaczymy co mi ślina na język przyniesie
Pozdro dla wszystkich ( tych piszących i tych nie )
Znikam do końca wakacji. . . . .
- AdaCho
- Operator Łopaty
- Posty: 834
- Rejestracja: śr, 23 lip 2014, 08:21
- Lokalizacja: z przyszłości
