Prośba C. N. I. Silvera.

Obrazek
Nienie, tutaj nikt nikogo nie wskrzesi. To nie to RPG. Gullermo Clarence zawsze chętnie otworzy drzwi do podziemnej, lodowej krypty, w której pochowani są wszyscy mniej znani i bardziej znani mieszkańcy Eldshire. Zapytasz pewnie, po jaką cholerę masz tu wejść, więc odpowiem na Twoje pytanie. Słyszałeś, mój drogi, o czymś takim jak... wieczna pamięć?
Czasem jedna modlitwa, bądź rozmowa, dedykacja... może zmienić naprawdę wiele...
Awatar użytkownika
Czarnoksieznik
Mistrz Administracyjnej Magii
Posty: 1751
Rejestracja: sob, 24 sty 2009, 15:23
Naklejki: 17
Lokalizacja: z Angmaru

Prośba C. N. I. Silvera.

Post autor: Czarnoksieznik »

Casius wkroczył do lodowej krypty i przeszedł się wzdłuż grobów. Po chwili zatrzymał się przed płytą z nazwiskiem Rudolpha Sandlera.
Powoli wyciągnął z kieszeni świecę i zapalił ją czarem Fire Creation, po czym ostrożnie ustawił na nagrobku, starając się nie stopić lodowego podłoża. Sam przyklęknął przy grobie i zaczął myśleć.
"Hej, Sandler. Wiem, zawiedliśmy cię. Mieliśmy przyjść z pomocą, wyrwać cię z rąk tego szaleńca, no i..." Casius pokręcił głową. "To moja wina. Ja ich prowadziłem. Jakby nie patrzeć, mnie wybrali na dowódcę grupy ratunkowej, a potem to mnie postawili na czele tej całej rebelii, osobiście zabiłem Eusebina. Rzecz tylko... że zrobiłem to za późno." Lis O Wielu Imionach przymrużył oczy. "Nie nadałem się. To wszystko. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Gdyby wziął się za to ktoś inny... Hank... albo Theon... albo..." Dlaczego chciał już wymienić nazwisko Adama, choć wiedział doskonale, że ten porzucił gildię? Czy nie podchodziło to pod stare przyzwyczajenia? "Nie tylko ty zginąłeś... a cała ta śmierć obciąża moje sumienie. Przeze mnie padło tylu członków CCS, przeze mnie prawie zginęła Elisa, Ei, Francis, Virginia... przeze mnie Vudix przez resztę życia będzie chodził z tą blizną..." Podniósł nieco wzrok; w jego dwukolorowych oczach szkliły się łzy. "...Przeze mnie Echo jest sierotą."
Casius gniewnie użył czaru Overheating, by osuszyć oczy.
"No i... ten cały Angersans... nikomu ostatecznie nic się nie stało... ale gdyby... to też przeze mnie. Byłem za wolny, by powstrzymać Eusebina przed uwolnieniem go... i za słaby, by go pokonać." Łzy parowały, zaledwie wypłynęły z oczu Casiusa, a lód u jego nóg bardzo szybko topniał, woda zaś równie szybko zmieniała stan na gazowy.
Casius burknął gniewnie. To przypomniało mu o czymś jeszcze.
"Jest jeszcze ten cały... Zef..." Lis przełknął ślinę. "Czy to... jest możliwe? Najpotężniejszy czarnoksiężnik w historii... ale... on żył przeszło sto lat temu... on - moim bratem? Jak?" Pytanie pozostawało bez odpowiedzi. Casius spojrzał w górę. "Jak? Dlaczego? Czy to ma..." Silver urwał. "Czy... czy ja faktycznie... umarłem, a potem wróciłem do życia? I czy ma to jakiś związek z... tym, co stało się z Zefrainem? Z tym, że przeszedł na stronę zła?" Silver gniewnie zacisnął pięść. "I co ze mną? Czy i mnie... w końcu nieuchronnie czeka ten los?"
Zajęło mu chwilę uspokojenie oddechu. Tymczasem lód już nie topniał, a sublimował, przechodził od razu w stan pary. Powoli pod kolanami maga ognia zaczynała pojawiać się goła, niezamarznięta skała.
"...Daj mi siłę. Bym nie zawiódł już nikogo... i bym pozostał po dobrej stronie. Tyle tylko mi nie trzeba. Siły, więcej mocy... więcej umiejętności. I o to proszę." Powoli Casius podniósł się i ocenił zniszczenia dokonane swoją magią. Lodowa grota w promieniu kilku metrów od niego zmieniła się w powoli zamarzające bagno. Clarence będzie wściekły.
Obrazek
Głupcze! Żaden śmiertelny mąż nie jest w stanie mnie zabić! Teraz GIŃ!
Jeśli widzisz ten kolor, uważaj - administrator ma Cię na celowniku.
Spoiler:
Awatar użytkownika
Dizel
Doradca Budowlańców
Posty: 3208
Rejestracja: śr, 14 lut 2007, 12:07
Naklejki: 4
Lokalizacja: Tak
Kontakt:

Re: Prośba C. N. I. Silvera.

Post autor: Dizel »

Twoje serce zaczyna przepełniać nieprawdopodobna energia nadziei. Masz wrażenie, że jesteś już w stanie wyuczyć się wszystkich zaklęć swojej magii do 89 poziomu.
[Ps: Sandler tak serio jest pochowany w Ascadii, jeszcze nikt nie przewiózł jego prochów do Eldshire... to raz.
Dwa, modlitwa do Sandlera to raczej niezbyt dobry pomysł, gdyż umarł on między 2 a 3 rozdziałem. Lepiej zwracać się obecnie do osób, które umarły wcześniej, np przed rozpoczęciem rpg, albo między 1 a 2 rozdziałem -> idzie do wytłumaczyć fabularnie.
Akceptuję, gdyż jesteś pierwszy i swoją drogą... całkiem ładnie to napisałeś - jak należyty jaracz trt]
Tego koloru w swoich postach raczej nie zobaczysz. Adminowi się nie chce i nie interesuje się Tobą.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Per Aspera Ad Astra”