A tak z innych rzeczy:
Fakt, że chaos wdzierający się do KC wpływa na zdolności Czarodziejów w kwestii kontrolowania ich magii jest jednoznacznie stwierdzony przez Spielmaustera (zakładając, że nie jest TKTPM, choć i wtedy mógł naprawdę stracić kontrolę nad rycerzami, czemu nie). Więc mogło być nawet tak, że Chrumburak cały czas był w swoim domku, który latał w niekontrolowany sposób po całym niebie KB. Albo zatrzasnął się w środku i nie mógł magicznie odblokować drzwi ze względu na zanikanie magii. Tak też mogło być.kretonpodziemny pisze:Jest też taka opcja, że utknął on w jakiejś niedostępnej części Krainy Bajek po roztopach (tylko czemu się stamtąd nie teleportował? i co robił pomiędzy utknięciem a spotkaniem z dżinem? czemu nie powiedział bohaterom, dlaczego go nie było?) i dlatego przegapił przybycie drobiu. Może to jakaś aura wokół drobiu zakłóca teleportację? Tak czy inaczej to znowu jakieś spore dopowiadanie jest...
kretonpodziemny pisze:oprócz obrazka z labiryntem TKTPM w gabinecie - tylko, że tu też nie wiadomo, dlaczego miałby go wieszać i to w obu wariantach: winnym - po co się odsłaniać? - i niewinnym - jeśli zna to miejsce, to czemu nie wykorzystał tej wiedzy jakoś by odnaleźć maszynę złego czarodzieja i ją zniszczyć?
Bawi mnie, jak duża uwaga jest przykładana do tego obrazu xD A może on tam wisiał dłużej, niż Gulguldryk pracowął na uniwersytecie (albo tylko dłużej, niż rezydował w tym gabinecie, w końcu nie musiał spędzić tam całej kariery)? Albo kupił go od jakiegoś losowego sprzedawcy, nie wiedząc nawet, co przedstawia? A może to prezent? Naprawdę, moim zdaniem to, że się tam znajduje i przedstawia to co przedstawia nie powinno być jednoznacznie wiązane z Gulguldrykiem a tym bardziej traktowane jako dowód czegokolwiek w jego sprawie.
Bardzo mi się podoba ten pomysł i taka geneza przydomka Barandalfakretonpodziemny pisze:Wydaje się, że pojawianie się w takiej bieli było charakterystyczną umiejętnością Barandalfa już dawno i stąd wziął się jego przydomek, ale to nie znaczy, że inni czarodzieje nie potrafią się teleportować - mogą po prostu nie korzystać z tego tak często, szczególnie ze świetlistym efektem.
Ja sobie to zawsze wyobrażałem tak, że ci czarodzieje po prostu mieli trochę takiego cykora i każdy miał nadzieję, że ktoś inny tam wskoczy. A jak zrobił to Reksio, odetchnęli z ulgą, dopili herbatkę i każdy wrócił do swoich spraw, w końcu wybraniec się tym zajmie, prawda? Bo ja totalnie ich tak widzę - taka grupka zmartwionych, którzy wiedzą, że jest źle, że coś trzeba zrobić, no ale oni mają ważniejsze zajęcia, więc niech ktoś inny to coś zrobi. Pasuje to również do tego, jak "pomocni" byli w czasie śledztwa...kretonpodziemny pisze:Jeszcze jedna myśl - dlaczego pozostali czarodzieje nie wskoczyli w czasoprzestrzenny portal za TKTPM? Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby trafili do kryjówki wroga razem z nami i wspierali nas - zobaczylibyśmy ich wreszcie w akcji. Czyżby to był kolejny dowód na to, że wszyscy mącili po trochu? A może po prostu nie zdążyli wskoczyć zanim portal się zamknął?
Ech, fajne tematy tu są poruszane, ale przyznam Wam, że mam pewne opory przed pisaniem tu, jako że cała dyskusja ma ukryty cel w postaci ograniczania wolności snucia domysłów w tej tak perfekcyjnie nierozstrzygalnej kwestii, czego wszakże bardzo nie popieram. Dopóki jest takie swobodne teoretyzowanie to fajnie, ale jak jeszcze raz gdzieś przeczytam "kanoniczny TKTPM"...
