Historia mojej kolekcji wygląda tak:
Dawno temu w ramach dodatków do Dziennika Bałtyckiego dostałem 4 gry edukacyjne i Skarb Piratów. Nie mam żadnych wspomnień ABC z Reksiem i Wesołym Przedszkolem Bolka i Lolka. Nie pamiętam czy chodziłem wtedy jeszcze do przedszkola, ale jeśli tak, to dostęp do komputera miałem wtedy bardzo utrudniony. Wiem, że grałem w Liczę z Reksiem - lubiłem zapętlać kwestię "łapanie owadów", no ale to w sumie tyle, co o niej wiem (zawsze coś, a skoro coś pamiętam z LzR, a nic z ABCzR to znaczy, że już wtedy wolałem matmę od polskiego.

). Co innego Koziołek Matołek Wynalazca - do tej gry wielokrotnie wracałem, bo mimo że edukacyjna, miała naprawdę różnorodne zadania, dobry humor (np. łopatocian

) i cały system zachęt do dalszej gry (to ogromna satysfakcja odblokować grę Za-Meek - niestety nie miałem za bardzo z kim w nią grać). Kiedy poznałem Reksio i Skarb Piratów, utknąłem na wraku i się poddałem. Dopiero później, chyba już po odkryciu serii Przygody Reksia udało mi się z trudem dojść do wulkanu, gdzie gra się zacinała. Długo myślałem, że to przez mój słaby sprzęt, ale ostatecznie uznałem, że to pewnie wina płyty i rzeczywiście - działająca wersja RiSP została w końcu zakupiona, prawdopodobnie jako ostatnia część w mojej kolekcji (możliwe, że w 2012 roku albo i później).
Swoje bardziej świadome zbieranie gier z Reksiem zacząłem jednak inaczej, chyba od RiKwA. Zobaczyłem w sklepie opakowanie i bardzo mnie zachęciło opisami różnych przygód. Myślałem wtedy, że to "Reksio i Kreter w Akcji" - w końcu o żadnym Kretesie dotąd nie słyszałem. Zainstalowałem grę oraz wszystkie demo jakie były w zestawie. Sądziłem, że tym są właśnie Przygody Reksia - RiKwA to te prawdziwe, a dema to jakieś małe spin-offy ("Kapitana Demo" brałem za zwyczajną parodię postaci Nemo - nie wiedziałem chyba jeszcze, co to demo). Grając w poszczególne dema utykałem na jakiś bardzo wczesnych etapach: nie mogłem wyjść z parowu, Paryża czy inwazji Ufo. Nie potrafiłem też pokonać gęsi kulą budyniu. Szybko się zniechęcałem - jak w RiSP.
Ale w RiKwA dalej grałem - tak jak w inne labirynty i platformówki jakie znalazłem (przede wszystkim w internecie). W tym samym sklepie co RiKwA było też RiMS, a skoro nie było takiego demo to prawdopodobnie o nie poprosiłem niedługo później. Dowiedziałem się też o istnieniu strony Reksia i zacząłem szukać oryginalnych części, żeby zastąpić nimi swoje demo. Ufo i Kapitana Nemo znalazłem chyba w jednym Empiku, a w innym Tajemnicę Trzeciego Wymiaru w zestawie z Czarodziejami. Nigdzie jednak nie widziałem Wehikułu Czasu i udało mi się go zdobyć dopiero ze słynną gazetką z 2010. Dzięki poradom ze strony, a potem z forum, w końcu udało mi się wszystkie gry ukończyć. Potem już uczestniczyłem w forumowym oczekiwaniu na RiMS2 (oczywiście zagrałem w epizod pierwszy, ale po przejściu musiałem najwyraźniej odinstalować - zresztą sprzęt od tamtej pory wielokrotnie się zmieniał).
Nie interesowało mnie RiMS LE. Myślałem, że skoro to Limited Edition to znaczy, że to jakaś rzadka wersja dla kolekcjonerów, a nie prawdziwy remaster (choć remastery też mnie wtedy chyba nie obchodziły - w końcu nie wiedziałem, czym są).
Gdzieś w międzyczasie (myślę, że na pewno przed zdobyciem RiWC) chciałem (chyba) i dostałem ze sklepu (najprawdopodobniej tego, w którym były RiKwA i RiMS) Bolka i Lolka na Tropie Zaginionej Księgi Ortofrafii, żeby się podszkolić z tej trudnej dziedziny gramatyki języka polskiego. Reksio i Ortografia dostałem dużo później, bo chciałem zapoznać się z nawiązaniami do PR w tej grze (dowiedziałem się o tym jak jest istotna z forum), ale dziś już mało pamiętam poza tym, że walczyło się o zamki ze śniegu. Z powodu tych nawiązań i tego, że bardzo chwalono tę grę na forum poprosiłem jeszcze o Bolka i Lolka: Piraci-Korona Władzy i zagrywałem się w nią między innymi w 2016 roku.
Nie szukałem nigdy gry "Na Kury!". Dowiedziałem się o niej zdecydowanie za późno (poza tym była w zestawie z RiU i może to mnie zniechęcało od poszukiwań, bo RiU już miałem?), a szkoda - może dało się wtedy jeszcze dostać ją gdzieś (ale raczej w internecie, bo i tak nie widziałem jej w żadnym sklepie). Może wtedy po prostu nie rozumiałem, ile radości mogą dostarczać bardziej nowoczesne planszówki - szczególnie w towarzystwie.
Niestety zgubiłem gazetkę do RiKN i magazyn do RiWC (pozostałe moje gry nie miały gazetek - wszystkie od RiSP do RiWC pozbawione były Pana Policjanta) - może kiedyś się znajdą, ale wątpię. Myślałem też, że zgubiłem pudełko do RiMS (w końcu nie nadaje się za bardzo do trzymania płyty, dlatego nie znajdowało się zwykle tam gdzie pozostałe pudełka i płyty), ale w tym roku okazało się, że nadal je mamy.
Zdjęcia:
Bardzo się cieszę, że mogłem to wreszcie opublikować.
