Jak wygląda mój Wiertnik? Otóż...
Wszystko opiera się na sześciennej kabinie, zbudowanej z bambusowych łodyg powiązanych sznurem (gdzieś tam był w prehistorii), ze ścianami pokrytymi liśćmi palmowymi. Budowa zapewnia lekkość konstrukcji - cięższe wiertło Wiertnika samoistnie (dzięki sile grawitacji) kieruje się w dół (podczas kopania oczywiście). Jeśli już mowa o wiertle... Zbudowane jest ono na bazie obrobionego w kształt stożka prehistoryczną siekierą pniaka (to ta dolna część drzewa, co zostaje po ścięciu go, również siekierą jak mniemam). Po zaostrzonej jego stronie, gdzie były korzenie (ale już nie ma) wbite są różne ostre i trwałe materiały prehistoryczne - zęby dinożarłów, ich kości żebrowe (tzw. żebra wolne, ale w prehistorii chyba nie mieli biologii), tudzież kawałki granitu, krzemienia i obsydianu, odłupane lub znalezione). Po stronie napędowej w wiertło wbity jest ładnie obłupany ostro zakończony granitowy wałek (równolegle do kierunku wiercenia, na środku wiertła). Całość wiertła zalewana była kilka razy różnymi substancjami uszczelniającymi i utrwalającymi - dziegciem, żywicą czy woskiem (odczekiwano też na zaschnięcie). Granitowy wałek wsadzony jest w kość kręgową (tę słynną od pełnienia funkcji opony), co stanowi prehistoryczny odpowiednik łożyska. Pomiędzy nimi zalega dziegieć, ale w odpowiedniej konsystencji (pozwalającej mu na bycie smarem). Kość przytwierdzona jest (gałęziami i lepidłami) do kabiny. Następna na wałku jest drewniana klatka w kształcie... kwadratu, która oczywiście ma być elementem pośredniczącym pomiędzy wiertłem a Prachomikiem. Siedzenie stanowi muszla amonita. W zalepionej kości łożyskowej znajduje się solidna dawka... płynnego... siarkowodoru... który mieliśmy okazję ujrzeć w prajaskini. Pod... sufitem zawieszone są dwa krzemienie, z czego jeden jest na tyle duży, by (rzucony) rozbić kość, drugi wystarcza, by wytworzyć iskry. Kiedy użytkownikowi zachce się wyjść na powierzchnie, pakuje się do muszli razem z Prachomikiem (mniejszy, może wejść do głębszych części muszli) i kilkoma Jestem miłym uczynnym i eleganckim Traktorkiem. W życiu bym nie pomyślał o pisaniu wulgaryzmów na czacie. rozsadza muszlę, a potem całą maszynę, sam zaś wylatuje w powietrze, a nawet na powierzchnię, pozbywając się przy tym pozostałości maszyny (ekologiczna). W maszynie znajduje się także zapas sznurów i wygodnych futerkowych bucików (nie pytajcie, z czego), które służą do wspinaczki bez niszczenia wehikułu. Zarówno sznury, jak i kapcie, mają przytwierdzone (metody: patrz wyżej) zęby drapieżne, co by się nie ześlizgiwać ze skał. Chomika wsadza się wtedy do Kieszeni. Niestety, ale technologia nie pozwala na powrót pojazdu na powierzchnię, ale raz dwa buduje się nowy.
Czas budowy: około doby (obróbka pniaka, przytwierdzenie ostrzy z oczekiwaniem na zaschnięcie, ścięcie i połączenie bambusa).
Obrazek oczywiście w formie malowidła naskalnego (szare tło to skala

i jakieś farby tam mieli).
W formie poglądowej usunięto jedną ścianę palmową (szkielet bambusowy pozostał), jednak wciąż nie widać wszystkich elementów (np. raków), sznur zaś był zbyt trudny do narysowania jak na owe czasy.