Kretes102 pisze:Drodzy moi, wspaniali wojownicy,
Nim zapieje kogut jasnolicy,
My będziemy wielkie lądy zdobywać
I złych adwersarzy się pozbywać!
Jam jest Frankenkretes, wasz przywódca,
Waszych wiernych wojsk dowódca.
Z waszą pomocą wszystkich zdusimy
I do kapitulacji onych zmusimy!
Wy tu na kartach historii zapisać się chcecie
O tym wszyscy i ja dobrze wiecie,
Że jak naród ma do was szacunek,
To najgorsze wino smakuje jak wyborny trunek.
Woje, żołnierze, witezie, farysi,
Jesteście mocniejsi niż Askarysi,
A z moją pomocą szwarców pokonamy, jak niegdyś germany,
Tako rzecze ja, wódz przez was wybrany!
Krwiopijcy, słudzy Lucyfera dziarscy,
Jesteście tacy jak Hojarscy,
Silni, mężni, wielcy, waleczni,
Wszystkich dorżniemy, gdyż jesteśmy wieczni!
Wszystkie stojące w pobliżu Kretesa(Frankenkretesa) kreatury, zaczęły skandować jedno hasło - "Prowadź nas panie!". Sam głosiciel pamiętnego kazania, z pewnością mógł poczuć się jak Bóg.. Jak ktoś kto każdego dnia musi znosić prośby starszych babć, bezinteresowne żądania grzeszników i inne rzeczy, które może zrobić, ale przecież nie musi.
- No tak, wąsik zobowiązuje. - zaśmiała się Agibail. Najprawdopodobniej wyczuła aluzję do pewnej postaci i ładną, a jakże zgrabną drogą dedukcji, dopasowała jej charakter do twojej przemowy... Kretes.
- Właściwie nie miałam wam o tym mówić, ale myślę, że wiem jak.. znaleźć drogę na skróty. - zaczęła.
dawid6 pisze:No, Kretes przygotował przemówienie, sprawdzamy reakcje.
Jakie szanse na przeżycie ma nasz ożywieniem w walce z innymi ożywieńcami?
- Spore. - odpowiedział Edward. I nie miał tutaj na myśli pewnej gry, w której bawisz się w ewolucje gatunków. Edward choć trzymał w łapie swoją głowę wraz z kilkoma wystającymi z niej kawałkami mięsa, nie był analfabetą. Jego angielski z kolei pozwalał mu być kimś, kto poprawnie potrafi rozszyfrować wymowę pochodzących z daleka wyrazów.
- Zwykłe truposze nic mu nie zrobią, najwyżej lekko poszarpią, sporadycznie odrąbią głowę. W tym ostatnim przypadku.. już będzie z nim źle. Ujmę to tak, może dowodzić i prowadzić misję, ale bądźcie ostrożni. Jeśli dorwie go Dullahan, albo inna cholera, to całkiem możliwe, że stracicie go na zawsze.


