Ż. Art pisze:Art klęknął na jedno kolano
Pani,
reprezentuję firmę "Kolczugi, miecze, tarcze i inne manele", specjalizującą się w hurtowej sprzedaży artykułów militarnych. Ten tutaj, wskazał na Autora to mój sługa, a ten pokazał na Czarnego jest moim ochroniarzem. Płynęliśmy właśnie z ważnym ładunkiem na wyspę Halo-Fela (nie pytaj, pani), kiedy nasz statek zatopił Kraken...
- Ahoy. Wiesz Ż. Art.. nieładnie tak kłamać... - stwierdziła Angelisia.
- KTO KŁAMIE NASZĄ KRÓLOWĄ?! KTO?! - Oburzył się czerwony strażnik, po czym przystawił ci do głowy miecz.
- Spokojnie, nie wyczuwam u niego złej aury. Odetchnij Falkonie. - uspokoiła swojego sługę.
- Przybywacie, bo pragniecie pokonać niejakiego upadłego anioła, Nestardiela, który pragnie zemścić się na tym najwyższym. Doprawdy, ładny i charytatywny cel. - skwitowała.
Czarnoksieznik pisze:Narrator pisze:"Ochroniarz" klęknął na jedno kolano, po czym wskazał kapitana gubernatora Oliviera.
Wraz z nami płynął także... ten tu... jego siostrzenica przed rokiem zniknęła na morzu. Słyszeliśmy o tobie, Pani, i pomyśleliśmy, że możemy u ciebie szukać pomocy...
- Jasne, ja o was więcej słyszałam. Heheh - zaśmiała się. - Olivierze, zbliż się. - wskazała na Lisa. - Kojarzysz wyspę Satanderos?
- Wyspa z więzieniem dla nieumarłych korsarzy?! - Wykrzyczał pełen strachu i obawy. Informacja jaką uzyskał najprawdopodobniej już kompletnie zniszczyła jego stan psychiczny. Pobladł i zaczął się jąkać.
- Mam złą wiadomość, twoja Alysia znajduje się właśnie tam.

