Oto moje danie:
Przed państwem Radioaktywny Tort.
Jest to ulubiony radioaktywny deserek. Biszkopt został wcześniej zanurzony w chemikaliach radioaktywnych, stąd jego zielony kolor. Jest oblany starym, czarnym sosem z Czarnobyla, który leżał w pewnym sklepie od 1986 roku (sos był ważny do 23.02.1987, ale był otwarty, więc trochę radioaktywnych substancji się tam znalazło. Na torcie są dwie stópki kaczek, które nałykały się radioaktywnego polonu i stąd te nóżki są trochę zdeformowane. Za to na samej górze, tort jest oblany polewą chemiczną, która powstała w wyniku reakcji radu z argonem. Efekt był iście wybuchowy, ale nic poważnego się nie stało - nikt nie ucierpiał, no może poza naukowcem, ale to nic. Ukoronowaniem deseru są cztery napromieniowane truskawki, które rosły koło Fukushimy, więc też nie są takie zdrowe.
Smacznego!
Danie Mątka:
Okoniosumopirana prosto z Czarnobyla.
Ryba popromienna, która kiedyś sobie pływała w sławnej rzece Prypeć w Czarnobylu. Ongiś ulubiona potrawa piłkarzy miejscowego klubu FC Prypeć Czarnobyl, teraz radioaktywna okoniosumopirania, która pływała w napromieniowanej rzece. Trochę się nam rozłożyła, co widać na zdjęciu. Ma trzy głowy - jedną piranii, drugą suma, a za to trzecia głowa nie należy do żadnej ryby. Należy do jakiegoś innego gatunku, który obecnie nie został odkryty. Ryba też jest zielona, z powodu, którego wszyscy znamy. Dodatkowo na grzbiecie ryby urosła ludzka ręka, która kiedyś została zjedzona przez przodka tego okoniosumopiranii. Oprócz tego jest też przyczepiony do skóry (od urodzenia) radioaktywny pająk, który żył normalnie w wodzie i jadł same chemikalia radioaktywne.
To by było na tyle. Bon Appetit!