Cóż.. Slender nie próżnował z układaniem coraz to dziwniejszych i trudniejszych plansz.
Sami spójrzcie:
Najdziwniejsze jest to, że całość według poprzedniej planszy znajdować powinna się w małym jagodowym drzewku.
Idąc dalej... Nad miastem ewidentnie góruje pewien budynek i w jakiś niewytłumaczalny sposób... lewituje kilkanaście metrów nad ziemią.
Do tego czasu naszym sługom udało się stworzyć mapę, która w większości przedstawia miasto w którym jesteśmy.
Jak pewnie zauważyliście, litera B na początku to symbol bramy, czyli też wejścia.
W następnej kolejności widoczne są dwie części miasta o dwóch różnych kolorach budynków. Pomiędzy nimi widnieje coś w rodzaju muru. Przerywa się on jednak w pewnym momencie, umożliwiając prawdopodobnie przejście pomiędzy częściami miasta.
Na mapie umiejscowiliśmy również budynek który najbardziej wyróżnia się spośród wszystkich, o którym zresztą była mowa wcześniej.
Chcieliśmy zapytać mieszkańców czy nie wiedzą coś na temat dziwnych kartek spadających z nieba, no ale niestety... Wszędzie pusto.
Mam nadzieję że macie jakieś propozycje co robić dalej?











