Pozory jak wiadomo... mylą... i to znacznie. Wystarczyło kilka kroków by sprawdzić co tym razem zafundował nam kret bez twarzy.
Jak dotąd słoneczna pagórkowa kraina zamieniła się w mroczną przestrzeń pełną ciemności i jak zapewne zauważyliście... Czegoś znacznie większego niż da się to opisać. Obawiam się że nigdzie nie widać też drzwi ani żadnego innego kawałka papieru zostawionego nam przez Dzielnego Psa Reksia.
Prawdopodobnie właśnie trafiliśmy w ślepą uliczkę.
Macie może jakieś propozycje co dalej?











