Rozdział 1. Tak to się zaczyna
W tym rozdziale zaczyna się przygoda bohaterów. Przeczytajcie, a dowiecie się, o co chodzi.
To był normalny dzień, taki jak inne. Padał lekki, wrześniowy kapuśniaczek. Kretes jak zwykle siedział przy konsoli.
- Molly! Zobacz co jest w telewizji – powiedział kret.
- No dobrze, ale potem wyniesiesz śmieci – zgodziła się Molly.
- No, dawaj te TV, bo przegram – pospieszył ją Kretes.
- Na „jedynce” teleturniej „Jaka to parodia?” – zaczęła Kretonka.
- Eeee, to nie dla mnie – jęknął Kretes. – Dawaj dalej.
- Na dwójce reklamy – „My stupid ponny” i „Zabawki z Bleble. Żadna frajda”.
- Tylko nie takie badziewie…
- Na „trójce” zaczynają się „Wiadomości”
- O, może będzie coś ciekawego – rzekł Kretes podchodząc do starego odbiornika.
- A śmieci? – przypomniała Molly.
- Po „Wiadomościach” – zapewnił Kretes.
„Witamy w dzisiejszym wydaniu „Wiadomości” – mówił uroczy pan z TV. – Na początek świeże info z muzeum w Pieskach. Ktoś ukradł znaleziony ongiś przez dzielnego psa Reksia i Kretes magiczny kamień, zapewne do niecnych celów. Za pomocą tegoż ustrojstwa można zniszczyć całą planetę. Wszędzie panika! Świat znowu potrzebuje legendarnych bohaterów – Reksio i Kretes.”
- No chyba, dziadzie, żartujesz – rzekł znudzony kret i wyłączył TV. – Dawaj te śmieci!
- Już, proszę – podała mu worek Molly.
Kretes wziął olbrzymi wór na plecy i podrałował do pobliskiego kontenera na śmieci. Tam wrzucił „zdobycz” i wrócił do domu. Na miejscu zastał Reksio i Kari.
- Kretesie, słyszałeś? – spytał ani trochę zdziwionego Kretes Reksio. – Potrzebują nas!
- Ale nie mnie. Mam dość – burknął kret. – Jestem głodny, muszę przejść nową grę…
- A ja na ciebie liczyłem… - Reksiowi zrobiło się smutno.
- Tym razem mnie nie naciągniesz – mruknął Kretes niechętnie. – Dajcie mi wreszcie spokój!
I Reksio z ukochaną sobie poszli.
- Nie sądziłem, że Kretes tak zareaguje - zdziwił się pies. – No coż, tym raem my we dwoje musimy dać radę.
- Och, Reksiu, naprawdę? – nie dowierzała Kari Mata.
- Oczywiście kochanie – uśmiechnął się do niej Reksio.
- A jeszcze kogoś? – zapytała Kari Mata dla pewności.
- Tak, Koguta – odpowiedział Reksio.
- Dobry pomysł – zatwierdziła ukochana.
Para poszła do Koguta Wynalazcy.
- Witajcie, nie-nie uwierzycie, ale…
- Masz telewizor? – dokończył Reksio.
- No, mam – odparł Kogut. – I oglądałem „Wia-wiadomości”…
- A co to za prześcieradło? – znów przerwał Reksio.
- Za-zaraz, zaraz, po ko-ko-kolei, daj mi dokończyć. Oglądałem ko-ko „Wiadomości” i tą kradzież, i zbudowałem… - Kogut odkrył prześcieradło. - FunnyRover, pojazd wielo-lofunkcyjny. Zamontowałem ba-balię, dzięki której można pływać, si-silniki i deski w kształcie śmi-migieł – można latać oraz ko-ko-koła – można jeździć. Pojazd jest ma-ma-maksymalnie czteroosobowy + bagażnik, ca-całkiem pojemny.
- No, to akurat – ucieszyła się Kari Mata. – Bo jedziemy ty, ja i Reksio.
- Ja też? Kukuryku! – Wynalazca zapiał z wrażenia. – To su-super.
I bohaterowie wsiedli do nowego pojazdu.
- Najszybciej będzie lecieć – zaproponował Kogut.
Przyjaciele się zgodzili. Wynalazca nacisnął żółty guzik i już po chwili unosili się w powietrzu. Po chwili byli już na miejscu – w Pieskach. Weszli do muzeum.
- O, pan Reksio, czekaliśmy na pana – rzekł jakiś człowiek. – Niech pan migiem jedzie do Kiciowa, tam będzie następna kradzież.
- Dobrze, ale najpierw musimy obejrzeć tutejsze ślady – rzekł zdziwiony zachowaniem jakby policjanta, ale nie do końca. – Zostaniemy tu chwilę.
Reksio przez cały dzień zbierał z przyjaciółmi odciski łap i inne ślady, złożył też wizytę temu dziwnemu policjantowi. Po dniu pełnym pracy udał, że wyjeżdża z Kogutem i Kari. Tak naprawdę bohaterowie ukryli się zaraz za zakrętem i podsłuchiwali „policjanta” przez podrzucony podczas „odwiedzin” podsłuch.
- Tak, nabrali się – mówił przez telefon „policjant”. Pojechali. Możemy kontynuować plan…
Reksio już był pewien – to zwierzę jest jednym ze złoczyńców.
___________________________________________
Czy Reksio jeszcze się czegoś dowie?
Czy dołączy do niego Kretes?
Czy Kogut lubi ziemniaczki?
Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w następnym rozdziale opowiadania mojego autorstwa.
OCENIAJCIE!


