Reksio i Flamingoland.

Obrazek
Tutaj możemy publikować swoją twórczość , pisać wierszyki i bawić się w różne zabawy literackie
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
arturros
Starszy Norman
Posty: 345
Rejestracja: pn, 6 sie 2007, 12:20
Lokalizacja: Skądś
Kontakt:

Reksio i Flamingoland.

Post autor: arturros »

Kilka osób pamięta moje pierwsze opowiadanie. Z tego powodu że byłem jeszcze "żółtodziobem" na tym forum było ono nie do czytania. Dla tego przedstawiam wam pierwszą część przygód Reksia, Kretesa i Arturrosa:

Prolog

Daleko, w odległej galaktyce, miliardy lat świetlnych od układu słonecznego istniała planeta Flamingoland. Jej mieszkańcy- zwierzęta już od 5 milionów lat pielęgnują swą piękną cywilizacje. W tym świecie pokój utrzymuje moc, pradawna siła od milionleci zamieszkiwała w sercach istot żywych dając im nadludzką siłę. Na czele Flamingolandu- wielkiego państwa galaktycznego od 2 tysięcy lat stoi Król. Osoba z siłą tak wielką, że aż niewyobrażalną. Duch Asira- pierwszego, który stał się królem Flamingolandu zamieszkuje w ciele króla aż do jego śmierci. Gdy Król umiera duch Asira szuka wśród nowo narodzonych (lub dzieci królów i królowych, które posiadają specjalne „nasionko” mocy, tam właśnie rozwija się Asir). Arturros 21 letni Król Flamingolandu syn Urasaby, napotyka jednak problem, w którym pomogą mu jedynie wybrańcy, jak głosi przepowiednia „Pies z gwiazd” oraz jego towarzysz „Kret Kretes”. Niełatwa czeka ich jednak przygoda…

Arturros wpatrywał się w zachód słońca z najwyższej wieży zamku. Ogromne miasto Flamingo city wielkie na całą Polskę i tak zaawansowane, że nierzadko bloki sięgały tam 150 piętra. Małe antygrawitacyjne samochody przemykały, długimi sznurami ulicami wokół Zamku położonego w samym sercu stolicy.
-Arturrosie.- Odezwał się głos. Król obejrzał się. Jego biuro szybko się przed nim zarysowało pośrodku znajdowały się spiralne schody prowadzące do biura jego doradcy oraz sekretarza Se-kreta Browna (czyt. Brałna). Naprzeciwko wejścia od schodów znajdowało się piękne drewniane biurko z dużym ekranem komputera lampką i stertą papierów, hologramów, oraz innych gratów. Po lewej znajdowało się duże okno, przez które patrzył Arturros, po prawej rząd szafek a z tyłu wielki obraz Arturrosa i szafka na szaty. Był to Kreti Kretonem, słynny członek ruchu oporu z układu Kurana oraz wielki przyjaciel i pomocnik Arturrosa.
-Słucham Kreti.- Przemówił spokojnym i opanowanym głosem flaming.
-Mamy kolejny problem.- Odparł Kreti z niechęcią.
-Tak, co tym razem?
-Przed chwilą wrócił 120 legion, a dokładnie 15 żołnierzy z 1500.- Kreti mówił to z wyraźnym smutkiem i lekkim zdruzgotaniem.
Arturros uderzył się skrzydłem w czoło i pokręcił głową.
-Żeby szlauch trafił tego Akadsukida.- Zaklął Arturros.
-Jednak mam i dobrą wiadomość.- Błysnął Kreti.- Byłem dzisiaj na mieście i dowiedziałem się, że mistrz Ying Fliper miał objawienie i sformułował przepowiednie.
-Przepowiednie?- Zdziwił się Arturros.
-Mówi ona o dwóch wybrańcach.- Mówił Kreti.- Brzmi ona tak samo jak „Pieśń Apogeum”, która ci się śni, od kiedy Akadsukid nas zdradził.
-Pieśń Apogeum.- Zastanowił się Arturros i zaczął recytować:
-Ni wstanie słońca wschód, odwróci się plecami.
Flaming, co od dawna był z nami.
Wojna wielka nasze serca zmąci, krzewić się zacznie zło straszliwe
Wrogie i nie cnotliwe.
Akadsukid Flamingo, niebezpieczeństwo w naszych sercach zagości.
Objaw tej strasznej wrogości.
- Arturros skończył recytować. Kreti pokiwał głową.
-A zwrotka o wybrańcach?- Spytał Kreti.
-Kiedy już nas szczęście opuści, roletę wielką spuści. Pojawią się oni
Dwaj wybrańcy.
Jeden „pies z gwiazd”, co ósmym czarodziejem się mianuje,
I kret Kretes wielkością mu dorównuje.
Nadzieje oni przywrócą ku Akadsukidowi jego ostrze zwrócą...

-Musimy odnaleźć tych dwóch wybrańców.- Podjął Arturros.
-Jestem do usług królu.- Zaproponował Kreti kłaniając się.
Arturros bez słowa odwrócił się od okna…

Rozdział 1: Tajemnicze pojawienie

Kretes ziewnął jeszcze raz na poranną kawę z pianką. Molly jak zwykle krzątała się po kuchni, od jakiegoś czasu Molly pełniła na podwórku rolę głównej kucharki. Zupa ziarnowa dla Koguta Wynalazcy i Kornelka właśnie została zdjęta z gazu i garnek został włożony do lodowatej wody w celu ochłodzenia. Para wodna na krótko napełniła kuchnie, jednak system wywietrzników szybko wypuścił ją dużym kominem obok kopca. Dzień, jak co dzień, rutyna, nic ciekawego. Kretes napił się kawy i wstał od stołu. Jadalnia była pięknie ozdobioną norą, naprzeciwko kuchni znajdowały się drzwi na przedpokój. Podłoga była ozdobiona białymi i granatowymi kafelkami, pośrodku znajdował się długi stół mogący zmieścić około siedmiu osób. Ściany nory ozdobione były bordowymi zasłonami oraz portretami kuzynów Kretesa i Molly.
-Idę do kogutów zobaczyć czy naprawili naszą pralkę.- Rzucił Kretes zmierzając do drzwi.
-A nie lepiej iść i kupić nową?- Spytała Molly.
-Nie.- Powiedział stanowczo Kretes.- Potrzebujemy jej do wajhadłowca. A tylko ona jest na tyle zmodyfikowana, że się do tego nadaje.- Molly jednak przemilczała tą kwestie wrzucając do garnka stek na zupę 7 mięs dla Reksia i Kari Maty. Kretes wyszedł z nory, był rześki letni poranek. Kret skierował się na podwórko, oczywiście puste. Kretes wszedł do warsztatu, Kornelek bawił się komputerem pokładowym wstukując coraz to nowe współrzędne i czytając, jaką planetę wskazał. Kogut siedział pośrodku warsztatu na drewnianym stołku obok pralki, głowę opartą miał o krawędź pralki a oczy zamknięte. Wydawało się, że spał…
-Kogucie!- Krzyknął Kretes. Stary kogut wrzasnął, „co do licha” zachwiał się niebezpiecznie i spadł ze stołka.
-Mógłbyś mnie łaskawie nie straszyć?- Spytał z ironią kogut.
-Nie wiedziałem, że śpisz.- Odpowiedział Kretes.
-No dobra, jaką masz sprawę?- Spytał zrezygnowany kogut.
-Kiedy naprawimy pralkę? Bo już mam dosyć tej podwórkowej nudy.
-Jeszcze nie wiem. Wasze ostatnie lądowanie już ją kompletnie rozgrabiło.
Kretes westchnął i obejrzał się po warsztacie. Jego wzrok spoczął na okrytej płachtą tajemniczej machinie stojącej w rogu pomieszczenia, nie wyglądała na podwórkowy złom i rzeczywiście nim nie była. Obręcz o średnicy 2 i pół metra zamocowana była na dużej skrzyni. Na górze po prawej stronie obręczy znajdowała się otwarta klapa gdzie podłączone było około 5 kabli.
-Jaka ładna maszynka.- Skwitował Kretes.
-Nie dotykaj, to jeszcze eksperymentalny projekt teleportera nadprzestrzennego.- Krzyknął kogut.- Możesz tym złomem ściągnąć coś z odległej…
Kogut nie zdążył dokończyć, bowiem Kretes poślizgnął się na szmacie do czyszczenia podłogi i z całej siły runął na włącznik teleportera. Światło w całej okolicy zgasło, powietrze w obręczy zaczęło falować. Pojawiły się zawirowania czasoprzestrzenne podobne do pomarszczonej od dotknięcia patykiem wody. W samym centrum obręczy pojawił się duży wir, zanim kogut zdążył dorwać bezpiecznik z teleportera wyleciał statek kosmiczny rozsadzając maszynę. Jego dziób miał widziany z boku kształt przewróconego trójkąta. Oraz silniki z tyłu oraz wielki statecznik na szczycie. Statek niedość, że rozsadził warsztat to rozpędzony wpadł do stawu.
Kretes stał jak wryty oglądał nietypowe zjawisko. Resztki teleportera rozleciały się dookoła. Kret czekał na słowa koguta typu: „A nie mówiłem”. Jednak kogut też stał jak wryty patrząc na tę mrożącą krew w żyłach scenę. Statek szybko wypłynął na powierzchnie. Z lewej strony otworzył się właz. Z chmury dymu wyłoniła się sylwetka wysokiego flaminga w koronie…
Obrazek
Najnowszy news 2010-09-21. Zapraszam też:
http://newflamingoland.blog.onet.pl/
Awatar użytkownika
MagicOfBudyn
Roz-krecony
Posty: 190
Rejestracja: pn, 21 cze 2010, 06:12
Lokalizacja: Union Of Europe

Post autor: MagicOfBudyn »

Bardzo ciekawa proza, krótko rzecz ujmując. Przyznam, piszę opowiadanie, (może je kiedyś wrzucę na forum) i jest tam cuś podobnego ale wymyśliłem je dawniej. No, ale wracając do tematu, bardzo jestem ciekaw, co stanie się później. Kilka malutkich błędów, ale każdemu się zdarza :wink: .
Pozdrawiam wszystkich, MagicOfBudyn.
Awatar użytkownika
Rayman:)
Roz-krecony
Posty: 165
Rejestracja: wt, 18 maja 2010, 10:46
Lokalizacja: Z Warszawy
Kontakt:

Post autor: Rayman:) »

O kurczę!Wszędzie ten badziewny flmigolad.Nudy...
Obrazek
PORA NA PRZYDODĘ!
Awatar użytkownika
Playboii
Kośćposting
Posty: 164
Rejestracja: pn, 7 gru 2009, 21:04

Post autor: Playboii »

Rayman:) pisze:O kurczę!Wszędzie ten badziewny flmigolad.Nudy...
To prawda! Co ty masz z tymi flamingami?
Byłem DAVIX :kuratoren:
Awatar użytkownika
Patra
Działacz Podziemia
Posty: 780
Rejestracja: wt, 1 cze 2010, 18:32
Lokalizacja: CIAPSKŁAD

Post autor: Patra »

Proszę o zamknięcie tematu ponieważ Arturros na bana NA ZAWSZE więc raczej nie będzie kontynuacji.
xPatra dla przyjaciół (nie mam przyjacioł :) )
Awatar użytkownika
Z. Art
Żaba
Posty: 1643
Rejestracja: pt, 23 kwie 2010, 17:40
Naklejki: 5
Lokalizacja: student
Kontakt:

Post autor: Z. Art »

Rayman:) pisze:O kurczę!Wszędzie ten badziewny flmigolad.Nudy...
Arti cię oskarży o zniesławienie. :lol:
Opko fajne, trochę maciupeńkich błędziów, ale każdemu się zdaża. Ogólną oceną jest 9,999 999/10.
I jeszcze raz Rayman:) :
Czy ty w ogóle czytałeś trylogię Artiego?!
I Kolo: Rzeczywiście, trzeba zamknąć. Ale szkoda, że nie będzie kontynuacji. Ale może Grześ się ułaskawi...
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!


Mistrz i Małgorzata
<3

Moderuję na pąsowo bo mogę.
Awatar użytkownika
Patra
Działacz Podziemia
Posty: 780
Rejestracja: wt, 1 cze 2010, 18:32
Lokalizacja: CIAPSKŁAD

Post autor: Patra »

To nie możliwe.
xPatra dla przyjaciół (nie mam przyjacioł :) )
Awatar użytkownika
@tin
Bardzo Stary Norman
Posty: 503
Rejestracja: pn, 12 lip 2010, 11:47

Post autor: @tin »

To dobrze że Arrturos dostał bana,przeklinał w shoutboxie i oskarażał mnie o przeklinanie na jego wiki :evil:
Reksio i Tajemnicza Osoba !!! POWRACA ! Nowa część już w ,,Naszej Twórczości'' :)
Avek wykonany przez AdamMaga.
Awatar użytkownika
klon900
Bywalec Nory
Posty: 82
Rejestracja: wt, 28 wrz 2010, 14:55
Lokalizacja: z Miasta Sekretów
Kontakt:

Post autor: klon900 »

ten paland?
Awatar użytkownika
Z. Art
Żaba
Posty: 1643
Rejestracja: pt, 23 kwie 2010, 17:40
Naklejki: 5
Lokalizacja: student
Kontakt:

Post autor: Z. Art »

Proszę was, nie spamujcie... I proszę modów, żeby nie zamykali tematu... Arti wysłał mi maila. Ja będę wysyłać rozdziały jego opowiadania.

Rozdział 2: Tajna misja
Reksio i Kretes zbaranieli na widok tego, co się stało. Flaming stanął stopą na piasku podwórka i po chwili stanął drugą. Stał i z stoickim spokojem rozglądał się po podwórku. Reksio, Kretes i kogut poczuli silny impuls w czasoprzestrzeni, coś jakby ktoś cisnął kamieniem w taflę wody. Flaming skierował całą swoją uwagę na nich, czuli to jak strumień zimnej wody. Jego oczy, zimne i pozbawiane jakichkolwiek uczuć wpatrywały się w nich. Naraz z statku wyszła trójka kretów w białych kombinezonach z dużymi karabinami laserowymi w łapkach. Kombinezon na twarzy był dość luźny i wyglądał bardziej jak katowski kaptur niż część kombinezonu do ciała po obu stronach twarzy znajdowały się dwie puszki, dzięki którym krety oddychały oraz czarny pasek z głośnikiem przy ustach. Na głowach miały szare hełmy wyglądające jak rozciągnięte i zaokrąglone trójkąty. Krety wycelowały w trzech bohaterów swoje blastery. Jednak flaming przemówił głosem zimnym, flegmatycznym, ale stanowczym:
-Stop!
Krety opuściły karabiny.
-Mógłbym wiedzieć, który to pacan uszkodził mi napęd nadprzestrzenny?- Spytał flaming z ironią w głosie. Jednak cisza dalej trwała. Flaming rozejrzał się i jego wzrok spoczął na Reksiu. Pies poczuł jak przeszywa go jakaś niesamowita moc ktoś go bada. Naraz moc zniknęła a w oczach flaminga pojawiło się niedowierzanie. Wymamrotał coś po cichu i naraz poszybował w powietrze i pojawił się tuż przed Reskiem.
-Niemożliwe.- Mruknął. Po chwili z statku wyłoniła się postać kreta. Przypominał on nieco Kretiego Kretonena, nie posiadał tylko bródki i okularów.
-Ale, co jest niemożliwe!- Bąknął, Reksio. Flaming jednak nie odpowiedział. Po chwili kret podszedł do nich i powiedział:
-Arturrosie to oni. Mój kuzyn Kreti miał racje.
-Ty znasz Kretiego?- Wyrwał się Kretes.
-Tak znam, nawet nazywam się jak on. Tylko moje nazwisko brzmi Kretones a jego Kretonem.- Tłumaczył kret.
Flaming jeszcze raz zmierzył ich swoją mocą aż wreszcie westchnął i powiedział:
-Arturros Flamari. Król galaktycznego państwa Flamingolandu wielkiej sławy i potęgi*.
-Flamingolandu?- Zdziwili się wszyscy.
-Nie wiecie gdzie to jest?- Zdziwił się flaming Arturros.- Dalej za drogą mleczną w środku Sfery Flamingów. A jak już rozmawiamy o astrografii to mógłbym wiedzieć gdzie jesteśmy?
-Ziemia, droga mleczna.- Odparł kogut.
-Ziemia, ziemia, ziemia.- Myślał Arturros.- Dziwne, ale nie znalazłem żadnej takiej planety w indeksie planet.
-Może jest niekompletny.- Bąknął kogut.
-Niemożliwe, chyba, że ktoś skasował dane o ziemi.- Zastanawiał się kret Kreti.
-Ale, kto?- Zdziwił się Kretes.
***
Gdzieś w głębi indyjskich lasów i dżungli. Głębiej niż Szan-gri-la i Szanghaj. W ruinach opuszczonej świątyni Akadsukid Flamingo knuł podstępne plany usunięcia Flamingolandu raz na zawsze z map galaktyki. Akadsukid siedział właśnie w zmodernizowanym wnętrzu jednej z krypt wyposażonej jedynie w kamienny stół i ławę wyłożoną poduszkami. Pośrodku stołu znajdowała się wielka okrągła płyta hologramu.
Czas, coś, czego zawsze było mało. Coś, czego chciało się mieć więcej i jeszcze więcej. Nawet największe bogactwa nie miały znaczenia, gdy czas mijał… Akadsukid Flamingo już od dawna zastanawiał się jak to by było mieć więcej czasu. To właśnie ta paskudna pogoń sprawiła, że przeszedł na złą stronę. Teraz ma swoją armię sklonowanych kretów a na dźwięk jego imienia dygoczą wszyscy, którzy kiedykolwiek weszli mu w drogę. Osiągnął swoje, jednak nie do końca. Przeklęty Arturros, Kreti i ich zgraja wojowników. Akadsukid wykrzywił swój dziób w grymas złości i prychnął z pogardą. Teraz musi ukrywać się na jakieś zapomnianej planetce- ziemi. Zamiast działać. Już niedługo jego broń, wielki kret będzie gotowa. A wtedy cały Flamingoland pożałuje na zawsze. Jedyne, co trzeba było zrobić to unicestwić Arturrosa. Szczęście, że owy wścibski flaming jest na tej samej planecie i jedynie kilometry dzielą ich od ostatecznego starcia…



___________________
*-Charakterystyczne pozdrowienie ojczyzny.
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!


Mistrz i Małgorzata
<3

Moderuję na pąsowo bo mogę.
Awatar użytkownika
reksio2
Bardzo Stary Norman
Posty: 658
Rejestracja: pt, 15 paź 2010, 18:43
Lokalizacja: warszawa(POLSKA)

Post autor: reksio2 »

ciekawe,dam 6\10.(i śmieszne)
wróciłem
ODPOWIEDZ

Wróć do „Opowiadania i Komiksy”