-Yyy... O matkuuu! Co to jest? Kogucie, weź to ode mnie!
-Jak too? Nie podoba ci się mój wynalazek, ko-ko?
-Noo... Nie chcę urazić twoich uczuć genialnego wynalazcy, ale po co te tasaki i gaz łzawiący?
-Przecież mówiłeś, że ma być dużo akcji!
-Taak? Najwyraźniej jakiś niewychowany mod zmienił treść mojej wypowiedzi.
-W takim razie ko-kochany Kretesie, zgłoś się w warsztacie za dwa dni.
-Tak jest!
Dżipies, już po udoskonaleniu przez Koguta, a nawet stworzeniu polskiej wersji językowej, był nareszcie do dyspozycji Kretesa.
-Kretesie, dżipies jest do twojej dyspozycji.
-No nareszcie! Dziękuję bardzo! Teraz Kapitan Nemo będzie mógł wykryć położenie Karmelka.
W chwilę potem Kretes był już przy retrospektorze.
-Kapitanie! Kapitanie! Mam to, czego pan szukał! Jest dżipies!
-Hurra!- dość niekonwencjonalnie zawołał geniusz.-Teraz trzeba go zaprogramować. Ale tym zajmie się już mój pomocnik. Nie martw się i wracaj do spraw podwórka.
-Buuu!
-O matku i babciu! CO? CoOOoooOOo? To ty! Och, już ja ci dam, ty mały nicponiu! Gdzieś ty się podziewał? My tu już jakieś dziwne podejrzenia mieliśmy, retrospektowaliśmy się i tak dalej, a ty? Nie wstyd ci?
Karmelek stał przed Kretesem z uśmiechem na ustach i wcale to a wcale nie wyglądał na zawstydzonego ani speszonego. Przynajmniej stosunkowo. W stosunku do Kretesa.
-No co, jeszcze mi się dziwisz? A ty byś jak wyglądał, jakbym, dajmy na to, ja spadł ci na głowę znienacka? I dodatkowo po iluśtam miesięcznej nieobecności?
-Nie wyobrażam sobie ciebie, Kretesie, spadającego na mnie. Ale jeśli chcesz, to oczywiście możesz spróbować.
-Nie, dziękuję! I nie odzywaj się już więcej w tym rozdziale!
-...
-Kretesie, ko-ko! Zdaje się, że Karmelek jest na podwórku-ku-ku-ku-ku-ku! Ka-karmelek? To ty?
-Łaaaa!
-No wiecie co?
-Nie.
-To są już jawne kpiny! Nie odzywaj się do mnie więcej w tym rozdziale!
-I ty!
-I ty też!
-I ty!
(Ponieważ wszyscy bohaterowie postanowili się do siebie nie odzywać, dialog w sposób naturalny uległ destrukcji. Ten więc rozdział jest już skazany na straty. Bardzo przepraszam. Narrator)
Wow! Myślałam,że Karmelek sam nie wróci... Opowiadanie na wysokim poziomie,poprawne pod względem ortograficznym...i w ogóle SUPER!!!Prawdziwa BOMBA!!! Jestem normalnie pod wrażeniem!!! Moja ocena to oczywiście 10/10!!! Ciekawa jestem co będzie miał Karmelek na swoje usprawiedliwienie... Z niecierpliwościę czekam na ciąg dalszy...