Rozdział 1. Kosmiczny znak
Pewnego słonecznego dnia, Kogut Wynalazca projektował stół do ping-ponga, Kretes szukał jakichś paletek i piłeczki ping-pongowej, Kornelek programował grę komputerową, Kari Mata opalała się razem z Molly nad stawem, a Reksio… No właśnie! Co robił Reksio? Otóż, Reksio szukał chomika Dizla, gdyż jego budzik się zepsuł i chciał zamontować napęd chomiczy. Szukał, i szukał, aż w końcu znalazł Dizla grającego w karty z robakami w kopcu Kretesa. Gdy skończył montować napęd chomiczy poszedł do Kornelka, który właśnie skończył demo swojej gry, i poprosił Reksia aby je przetestował.
-O! Fajne intro!- pochwalił Reksio.
-Dzie-e-ęki Reksiu…- powiedział Kornelek. Po skończeniu testowania gry Kornelka, Reksio poszedł zagrać w ping-ponga na skończonym już stole Koguta Wynalazcy.
-Odsuńcie się! Mistrz nadchodzi!- powiedział Kretes.
-Ja-jaki tam mistrz! Ja to do-dopiero świetnie gram w ping-ping-pinga-ponga!- zająkał się Kogut. Kretes chwycił paletkę i zaserwował piłkę, Kogut szybko odbił serw, a Kretes szybkim ruchem znowu odbił i zdobył punkt.
-Hahaha! Mówiłem, że jestem mistrz!- zatriumfował Kretes.
-Spróbuj się ze mną!- oznajmił Reksio.

I tak, po skończonym meczu, był już wieczór. Kari Mata i Molly poszły porozmawiać do budy Reksia, Kornelek zawzięcie pracował nad grą w warsztacie, Kretes poszedł do kopca poczytać gazety, Kogut Wynalazca próbował dobudować do stołu ping-pongowego komputerowy licznik punktów, a Reksio siedział nad stawem i patrzył w niebo. Nagle, coś zabłysło na niebie. Potem Reksio ujrzał drugi błysk. A potem trzeci i czwarty. Reksio wstał i pobiegł po lornetkę. Patrzył przez nią na niebo, i w oddali zobaczył… fajerwerki! Ale skąd w kosmosie fajerwerki? Reksio szybko pobiegł bo teleskop, i ponownie przyjrzał się niebu. Teraz zobaczył, że fajerwerki są puszczane z Kurakisa. „Pewnie coś świętują” pomyślał Reksio. Pobiegł po Kretesa i pokazał mu fajerwerki.
-O matku! Reksiu! Toż to nie fajerwerki! To pustynny znak! Oznacza on „Pomocy”! Ale niestety mogę się mylić… Chodźmy po Molly! Ona się zna na takich sprawach.- oznajmił Kretes, i razem z Rekwiem pobiegli po Molly.
-No nie wierzę! Kurakisowianie wzywają pomocy! Ale o co może chodzić- powiedziała Molly.
-Mam nadzieję, że nie chodzi o ratowanie świata…- odparł Kretes.





