No troche nie było tego, ale w końcu jest. Mam nadzieję, że bardziej się spodoba.
Panowała cisza, zakłócana jedynie trzaskami ognia. Bagno zostało prawie w całości zniszczone, a Ero Statek rozbił się na kilka dużych i mniejszych części. Szczątki wraku, oraz ofiar były porozrzucane po całych Bagnach. Nikt nie przeżył katastrofy. Z pewnością by się tak nie roztrzaskał, gdyby nie uderzył przed upadkiem w pancerną brzozę, którą zasadziła celowo w tym miejscu tysiąc lat temu sama Czerwona Kaczka. Przez rozbicie statku wykształciły się nowe organizmy. Był to mutant Salad Fingers, i jakieś fioletowe robaki. Miał zieloną skórę, i po trzy długie palce u rąk. Był przygarbiony, nie miał też nosa. Jego zachowanie było bardzo psychiczne jak ja. Salad szukał
zardzewiałych przedmiotów, które go podniecały.
Nagle na Bagnach zjawiła się Czerwona Kaczka. To na pewno nie był przypadek. Ją akurat bardziej interesowały zwłoki. Najpierw natrafiła na ciała dwóch przyjaciół. Chciała zjeść ich mózgi, ale jak się okazało gimbusy nie posiadają takiego organu

. Zupełnie przypadkiem ich ożywiła, po czym poszła dalej i zjadła w całości jednego Ufo Ludzika.
-Czymu żyjemy
?-zapytał pierwszy
-Nwm XD. Chodźmy stąd bo śmierdzi.-i poszli zobaczyć co zostało z Ero Statku.
Gdy przyjaciele poszli dalej natrafili na zielonego stwora trzymającego w palcach
zardzewiały kawałek metalu.
-Co to przyszło
.-powiedział gimbus
-Oh! Witajcie! Jestem pewnym homonoludem. Lubię zardzewiałe rzeczy. Macie imiona? Nie? Myślę, że chcielibyście się nazywać Henry Grocely, a ty będziesz Endy Wildine.-oznajmił spokojnym głosem Salad.
-wtf-powiedział Endy.
Gimbusy chciały już wrócić do domu, ale okazało się że wraz z upadkiem Ero Statku przenieśli się w czasoprzestrzeń Robaka. Nie wiedzieli jak wrócić do swojego wymiaru.
-Może macie ochotę na łyk rubinowej herbaty? Moglibyście dać odpocząć swoim nogom!-zaproponował Zielony Stwór.
-A ok.-gimbusy zgodziły się na łyk herbaty. Przypomniało im się, jak kiedyś zbierali grzyby z dziwnym dziadke i też pili herbatkę.
Salad zaprowadził ich do sporej dziury w jednej większej części wraku. Posadził ich pod ścianą, i nalał do szklanek czarną maź, co wcale nie przypominało herbatki dobrej.
Endy i Henry postanowili od tak wyjść na Bagna.
-Nie wiem jak mam wam dziękować za te piękne chwile.-podżegnął ich, po czym spadł z krzesła.
Przyjaciele wędrowali przez Bagna w poszukiwaniu jakiś wskazówek. Nagle spotkali kogoś, kogo się tu w ogóle nie spodziewali. Przy wodzie siedział fajnykarp. Który powiedział im, że gdy będą szli dalej prosto to spotkają bardzo P O T Ę Ż N E G O Maga. Gimby nie wiedziały czym są tutejsi magowie, więc postanowili to sprawdzić. Ku ich zaskoczeniu był to Stach Jones z zaklętym mieczem w dłoniach.
-Wtf. Stachu Jones. To ty nie umarłeś jakieś dwa razy?-zapytał Henry.
-Dowiesz się w swoim czasie. A oprócz tego w tum wymiarze zostały mi jeszcze trzy życia.-wyjaśnił Książę.
Gimbusy wiedziały, że Stachu Jones to jedyna przyjazna osoba, która może im pomóc w odnalezieniu sposobu na powrót.
-A, to bk. Wiesz może jak wrócić do naszej czasoprzestrzeni?
-Ja nie wiem. Ale można to sprawdzić mojej wielkiej księdze. W niej znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania.-powiedział Stachu, i zabrał przyjaciół do swojego małego domku na skraju Bagien Wonsztrixa.
Okazało się, że dom był o wiele większy w środku. Mag zaprowadził dwójkę do wielkiej księgi. Stachu Jones postawił przed nimi Biblię.
-O to Wielka Księga.-oznajmił, i otworzył ją na przypadkowej stronie.
-By wrócić do waszego świata musicie odnaleźć jaskinię z dwunastoma międzywymiarowymi portalami.-powiedział Arcymag.
-A. Wiesz gdzie może być taka jaskinia?-zapytały bardzo ostrożnie.
-Tak. Jest niedaleko mojego domu, na dnie stawu Czerwonej Kaczki. To nie będzie łatwe zadanie.-przyjaciele wiedzieli, że nie mogą od tak wejść do siedziby tego demona.
Lecz jednak nie mieli wyboru. Czarny Woda (bo tak nazywał się ten staw) była dziś wyjątkowo spokojna, lecz można było wyczuć obecność Kaczki. Stachu Jones rozjaśnił mrok siedziby demona swoją kosą. Teraz woda miała lekko czerwony kolor, lecz można było zobaczyć dno. Oprócz tego wszyscy wypili bimber, dzięki czemu mogli oddychać pod wodą. Gimbusy i Mag wskoczyli do wody, i po krótkiej chwili płynięcia na dno usłyszeli coś pomiędzy rykiem, a piskiem. Czerwona Kaczka już płynęła w ich kierunku. W jej otwartym dziobie można było zobaczyć czarną nicość. Stwór zajął się jedzeniem Stachu Jonesa, który przez to zginą. Przyjaciele wykorzystali ten moment, i wpłynęli do wielkiej, okrągłej komnaty w której nie było wody. Gdy spojrzeli na wejście w którym weszli zamienił się w portal. Wiedzieli już, że znaleźli się w jaskini międzywymiarowejm. Ale którym portalem mają wrócić do domu? Wszystkie wyglądały tak samo.
Postanowili najpierw wejść do portalu numer 4. Co oni tam zobaczyli to straszne rzeczy, więc lepiej nie będę tego,tutaj opisywać. Szybko wyszli z niego, i napili się całej vudki.
W portalu numer 2 była czarna pustka. Tak jak w głowach gimbusów.
W kilku następnych portalach przeżyli kila dość ciekawych przygód, ale nie chce mi się dziś ich opowiadać.
W końcu trafili do swojej czasoprzestrzeni! Bardzo cieszyli się z tego, ale... Nie wszystko było tutaj w porządku! Domy były zniszczone, a powietrzu unosił się dziwny dym, oraz grała muzyka. Ta melodia była już znana przyjaciołom. Po ulicach chodziły Ufo Ludziki, a po niebie latały różnego rodzaju Ero Starki...
CDN