#5. Mroczne Opowieści

Obrazek
Jak przestraszyć kogoś, kto prawie codziennie rozmawia ze zmarłymi? Kiedy tak właściwie przejadł się trend na noszenie prześcieradeł z dziurami? Czy wszystkie zombie są tak niewyobrażalnie sztywne? - a może niektóre lubią opowiadać żarty?! Czy taniec śmierci można zaliczyć do kategorii towarzyskich? I kto... leży w trumnie?
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie... Co to będzie... co to będzie...
Awatar użytkownika
Julia Aurelia Hari
Nawet Sensowna Blada Dama
Posty: 10
Rejestracja: pn, 6 lip 2015, 15:30

#5. Mroczne Opowieści

Post autor: Julia Aurelia Hari »

Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, przypominam, że dzisiejszej nocy przy ognisku rozpoczyna się czas mrocznych opowieści. Proszę wszystkich chętnych o przybycie i przedstawienie swoich dzieł.
Werdykt co do nich ma zapaść 2 Listopada, około godziny 20.
Serdecznie zapraszam
Awatar użytkownika
Pan Kreton Dykta 10
Bardzo Stary Norman
Posty: 743
Rejestracja: pt, 8 sty 2016, 20:15
Naklejki: 5
Lokalizacja: Świat Rur
Kontakt:

Re: #5. Mroczne Opowieści

Post autor: Pan Kreton Dykta 10 »

Masakra w The Rex Tales

Był zwykły, nudny dzień w Gildii Rex Tales. Większość Magów odpoczywała na stołówce, kilku Arcymagów wyruszyło na mało ważną misję, Szef Gildii siedział w swojej komnacie śpiąc, jego wnuka wywiało na miasto... Normalny dzień. Lecz jednak można było wyczuć dziś niecodzienną atmosferę, wiadomo było że coś się wydarzy, na dodatek zbliżała się Noc Creepalionu. Bowiem do Gildii dołączył były Arcymag Czarnej Gildii o imieniu Anett. Nikt nie wiedział że tak naprawdę dalej służył złym Magom. Władał on żywiołem wody ja nikt. Potrafił robić z wodą takie makabryczne rzeczy wrogom, jakie się fizjologom nie śniło. Gildia przyjęła go pewnie ze strachu.Tego dnia ów Czarnoksiężnik planował zniszczyć The Rex Tales i zabić wszystkich członków.
Gildia znajdowała się z dala od morza i oceanu, lecz jemu to nie przeszkadzało. Na początku poszedł się spotkać z Szefem Gildii w jego komnacie . Dizleus niczego się niespodziewającąc zgodził się. Kiedy Arcymag wszedł do komnaty gdzie już siedział Szef, wybuchł go :lol:. Dizleus wybuchł na tysiąc części opryskując wszystko krwią. Zadowolony efektem zaklęcia, Anett udał się do głównej stołówki. Stanął na środku pomieszczenia przywołał wszystkie wody jakie istniały na świecie i skupił je na The Rex Tales, robiąc przy tym największe tsunami w dziejach świata. Gdy Magowie zobaczyli tsunami dostali krwawego zawału. Jeden Arcymag o imieniu Luke, zabił go zanim dostał zawału ciosem w siedzisko. Lecz jednak tsunami uderzyło w budynek Gildii zatapiając przy tym całe państwo. Nikt nie przeżył, nawet ten jełop Anett.


Bardzo milo mi sie wspolpracowalo, ale wierze, ze PKD bedzie wykonywal moje obowiazki lepiej i z gramem mlodzienczego wigoru [...] i mianowac Pana Kretona Dykte na swojego nastepce, samemu przechodzac do Rady Medrcow ~Traktor, 31.05.2019 23:58
Awatar użytkownika
Matek
Pod-ziemniak
Posty: 1691
Rejestracja: czw, 26 lip 2012, 09:49
Naklejki: 10

Re: #5. Mroczne Opowieści

Post autor: Matek »

Kochani, pozwólcie, że przedstawię wam mroczną historię o pewnych podłych administratorach, którzy zjawiają się w halloweenową noc tuż po wschodzie złowrogiego księżyca, który właśnie rozpoczyna swoją wędrówkę po niebie.
Wszystko zaczęło się we wspomnianą mroczną noc, w chatce, która na domiar złego znajdowała się w środku dzikiego lasu. Mieszkali tam dobrzy przyjaciele, którzy ogółem mieli ze sobą dobre relacje (jak to bywa z przyjaciółmi). Jednak tej nocy wszystko odwróciło się do góry nogami, a inni przyjaciele sprzeciwili się jednemu z nich i chcieli się go jak najszybciej pozbyć, bo stwierdzili, że do nich nie pasuje. Sprzeciwili się temu, który wydawał się najmądrzejszy i najlepszy z nich wszystkich. W mroźną i zamgloną noc jeden z przyjaciół ujrzał blask księżyca przebijający się przez okno, padający na drewnianą podłogę. Z cienia pomieszczenia natychmiastowo wyłonili się straszliwie mroczni i przerażający administratorzy do których żaden nie miałby odwagi się zbliżyć. Ubrani byli w długie czarne szaty, które ciągnęły się aż do końca straszliwego i ciemnego lasu, a było ich trzech. Emanowała od nich wszelkiego rodzaju zawiść i niechęć. Do kogo? Bo potępionego w halloweenową noc jednego z przyjaciół. Mroczne postacie zbliżyły się do niego, a pierwszy bez wahania jak kukła wbił mu nóż w plecy. Ofiara upadła obolała na podłogę. Drugi administrator w bardzo powolnym tępię wbił mu nóż w brzuch. Trzeci natomiast (ten najstraszniejszy) z największą siłą okaleczył go ostrzem wbijając mu go głęboko w serce. Mroczni administratorzy natychmiastowo zniknęli albowiem wykonali swoją robotę i udali się szukać kolejnych nieszczęśliwców, aby ich dobić. Dawni przyjaciele ofiary postanowili zakopać ciało głęboko w ziemi, aby nikt nigdy nie dowiedział się co się stało (no, ale coś nie wyszło bo wam teraz o tym opowiadam). Koniec.
Moi mili, morał jest taki, aby nie ufać nikomu tylko zawsze liczyć na siebie. Dziękuję.
Zablokowany

Wróć do „Noc Creepalionu”