WYMAGANY LIMIT ZNAKÓW W ODPOWIEDZI - 3 LINIJKI
WYMAGANY RÓWNIEŻ KLIMATYCZNY JĘZYK
ODPOWIEDZI, KTÓRE NIE BĘDĄ DOSTOSOWYWAŁY SIĘ DO WYŻEJ WYMIENIONYCH, NIE BĘDĄ BRANE POD UWAGĘ.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: wt, 19 lip 2016, 20:07
autor: Autor8
a) Samson Theodore Johnson, chociaż stara się być bardziej sympatyczny, wciąż odpowiada chłodem na wszystko, co wydaje mu się prowokacją. Do czynów, które potem łatwo będzie wyśmiać i wyszydzić. Nieraz już w życiu słyszał zaczepki typu "podobasz się ABC". Nieraz już się tym bardziej interesował, często próbował się dowiedzieć, czy to prawda. Miał nadzieję, że tak i że wreszcie znajdzie jakąś towarzyszkę... albo nawet towarzysza, ale to była gorsza opcja... do życia w tym złym świecie. Niestety, za każdym razem było to podłe kłamstwo. Odpowiedział więc tylko uprzejmie "Dziękuję za informację". Wraca do jedzenia, a jakże!, bananów z jego plantacji z odrobinką kurczaków. Jeżeli jednak Theon nie odchodzi, to Samson próbuje nakierować rozmowę na inne tematy. Konkretniej chce żeby współrozmówca opisał swój obecny jadłospis. Jeśli nie będzie tym zainteresowany i dalej będzie ciągnąć ten wątek to Samson słucha uważnie, ale raczej nie odpowiada.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: wt, 19 lip 2016, 20:21
autor: Czarnoksieznik
a), c)
Casius rozejrzał się dookoła, nie do końca rozumiejąc co się stało. Jego różnokolorowe oczy powoli wędrowały po meblach, ścianach i suficie. Kumulacja dezorientacji treścią dziwnego snu, osłabienia spowodowanego nagłym wybudzeniem oraz lekkiego ADHD sprawiła, że dopiero po dłuższej chwili uświadomił sobie, co mówi do niego Francis.
-Idź ty... to Dove znowu wszędzie lody zostawia. Pokój ma nade mną, znowu zamroził podłogę i sufit mi zalał. - dopiero teraz uświadomił sobie, że jego łóżko wcale nie jest mokre.
Uznawszy ten przejaw trzeźwego myślenia za dostateczny znak, że jest już zbyt wybudzony i nie będzie w stanie zasnąć, powoli zwlókł się z posłania i odwrócił do kota.
-Myślę, że warto coś wrzucić na ząb. Zgarniemy po drodze Dova i rozejrzymy się za jakimś zadaniem do wykonania. - dawno (jakieś dwa dni) nie wykonywał żadnych misji.
Otwierał już drzwi, gdy uświadomił sobie, że dalej jest w piżamie. Złapawszy chichrającego się Francisa za futro na karku i wystawiwszy na korytarz, zaczął się szybko przebierać.
Zdążył już trzy razy zapomnieć o dziwnym śnie.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: wt, 19 lip 2016, 20:23
autor: Z. Art
b) Wolałbym wiedzieć coś więcej. Mroczne Bract... eee... no, coś tam coś tam woli mieć sprawdzone informacje.
Nie pytam, po co chcesz zabić ojca, chcę znać tylko szczegóły sytuacji, jak wygląda, gdzie jest i tak dalej.
I PRZESTAŃ TAK DOKOŁA MNIE LATAĆ MAŁY DZIADU
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: wt, 19 lip 2016, 22:43
autor: AdamMag
Rozglądam się dookoła. Dookoła są różne rzeczy. Chodzę i je oglądam. Zastanawiam się nad sensem życia, zaczynam mnożyć byty ponad konieczność i zastanawiać na nad sensem sensu i wszechświata. Zaczynam poszukiwać odpowiedzi na pytania ostateczne, rozważając całość sprawy w ramach swojej samoświadomości, bez uprzedzeń spowodowanych nauką, światopoglądem, religią, filozofią. Jestem tylko ja, jestem jedynym bytem we wszechświecie, którego jestem w pełni na 100% pewien. Wszystkie te rzeczy dookoła to tylko moje wyobrażenia, majaki, iluzje, miraż. Życie to sen i każdy musi w nim toczyć swojego kosmicznego lamowielbłąda kosmicznej energii. Widać to nie ja jestem bytem, który opiera się redukcji... są jeszcze kosmiczne lamowielbłądy kosmicznej energii. Nijak nie potrafię się ich pozbyć przy użyciu redukcji transcendentalnej. Przy ich istnieniu można całkowicie pominąć fakt mojego istnienia, które jest tylko kolejnym niepotrzebnym bytem (do tego bardzo niepewnym). Zaczynam powoli powątpiewać w to, że istnieję, że cokolwiek istnieje. Cały ten świat... czym on jest? Gdyby stanąć bardzo, bardzo wysoko nad ziemią, wydałby się najmniejszym pyłkiem. Czy coś tak małego mogłoby istnieć? Ale przecież to istnieje, stoję nad tym na wielkiej drabinie moich uprzedzeń i miernego, zawodnego poznania. Schodzę z niej. Dziwię się, że nie zredukowałem jeszcze tej drabiny. Czyżby tak mocno się jej trzymałem, że jałowe okazało się odcięcie samego siebie od swojej świadomości? Jeszcze przed chwilą byłem pewien, że nie istnieję, nagle uświadamiam sobie, że nie potrafię zredukować swojej własnej samoświadomości. Dlaczego? O co chodzi? Muszę istnieć, jestem tego świadom! Ale... czy będę istniał wiecznie? Co się stanie, gdy kosmiczne lamowielbłądy skończą wędrówkę po firmamencie rzeczywistości? Czy nasz wszechświat także się skończy? Czy przyjdzie śmierć? Ale czy będzie to Śmierć w czarnej szacie, z zapadniętymi oczami wypełnionymi krwawą rosą? A może Śmierć w białej, pięknej szacie wołająca: "Hej! Wracasz do domu!". Gdzie miałby być ten dom? Uh, kolejny byt ponad konieczność! Jak będąc świadom jedynie samego siebie tu i teraz, mogę zastanawiać się nad bytami poza moim życiem? Czym to ma być? I dlaczego te pytania ciągle się mnożą? Lamowielbłądy... widziałem je. Szły przed siebie. Może niosły czas? To byłoby logiczne. Przecież nie sposób zatrzymać lamowielbłądów. UCIEKAJĄ Z NASZYM CZASEM! Życie przesypuje się przez palce jak piasek, sypki i szorstki, a lamowielbłady gnają przed siebie. Gdybym potrafił je zatrzymać, zmienić ich trasę, zmieniłbym siebie i swoje przeznaczenie. Ale... jaką masz pewność, że przeszłość istniała, istnieje? Jest tylko strzępkiem wspomnień w mojej świadomości. Jedyne czego jesteś pewnien to TU i TERAZ. Tylko tego jestem pewien. Podnoszę sztangę do góry i opuszczam. Jakie mam dowody na to, że kiedykolwiek była w górze? Żadnych! Równie dobrze mogłem jej nigdy nie podnieść. Ba, nigdy jej nie podniosłem. Są tego jacyś świadkowie? A czy ich świadectwo byłoby cokolwiek warte? Czy można zaufać komuś, kim się nie jest? Wszak nigdy nie możesz być w pełni świadom drugiej osoby, jej samoświadomość na zawsze pozostanie dla ciebie zagadką. Zastanawiam się co by tu zrobić...
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: śr, 20 lip 2016, 09:06
autor: Dawid6
a) Rozglądam się i intensywnie zastanawiam przez chwilę, dochodząc do wniosku, że skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B. I nie szukać przy tym obrazków dotyczących owych liter w żadnej z niezliczonych ksiąg gildijnej biblioteki.
- Nooo taaak, w sumie to nawet dobry pomysł. Zmywanie to bardzo ciekawa czynność. Ostatnio strasznie mi się nudzi, wręcz potwornie. A jak człowiek nie ma co robić, to gnuśnieje. Jeśli nie masz nic przeciwko, Holy, to chętnie stanę w szranki z pozostałymi po śniadaniu naczyniami.
Przełykam ślinę i ze strachem zauważam, że pod płaszczem zrobiło mi się zdecydowanie zbyt gorąco, a na plecy i czoło wystąpiły kropelki potu. Przez chwilę przez głowę przebiega mi pomysł panicznej ucieczki, co mogłoby mieć takie przyjemne skutki jak a) ochłodzenie ciała, b) trening mięśni, c) odświeżenie umysłu, d) tymczasowe pozbycie się zagrożenie, ale wnet pomyślałem o przykrych konsekwencjach, które mogłyby spotkać mnie po dłuższym czasie. Postanowiłem za wszelką cenę dopiąć swego. Albo odejść w przypadku odmowy. I zająć się dyskusją z Lamarem. Albo erodowaniem podłogi w moim pokoju.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: śr, 20 lip 2016, 11:45
autor: olexo2
a)Panie, co to ma znaczyć?! Idźże mnie pan z tej winnicy bo mam robote, a poza tym pan mnie klientów odstraszasz! - wykrzyknął zdenerwowany i obrzydzony Olexo, jednakże zaraz uspokoił się, bo w głębi serca zabolało go to do czego doprowadza alkoholizm.
Przeczuwał, że będzie musiał zdobyć trochę nadwyżki magicznych liści bo ból narósł już w nim aż nadto.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: śr, 20 lip 2016, 15:42
autor: Kretes102
a), c) Pytam się tych tajemniczych mieszkańców o drogę, gdyż z moją lekką pewnością oni wiedzą, gdzie znajduje się to całe Chefreindale. Jako, że jestem tutaj nietutejszy, przed zapytaniem, ochoczo rozglądam się jeszcze po jakże osobliwym miejscu. Może coś znajdę lub kogoś, kto potowarzyszy mi podczas długiej drogi. Może moje nieślub.. ee... jakiś człowiek, którego zupełnie nie znam i nie mam o nim pojęcia. Ponadto może zauważę jakąś ładną i zmysłową kobietę, i... dobra, czas się rozejrzeć w celu zbadania ponadczasowej okolicy i ruin.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: śr, 20 lip 2016, 16:13
autor: Pan Kreton Dykta 10
B) Mówię mu że i tak wiadomo kto wygra.
Podchodzę do Julii Aurelii Hari i zaczynam rozmowę, staram się być czarujący i pewny siebie, przy okazji popisuję się zdolnościami magii szybkości. Jeśli się uda to idę do Avy Starlight a jak nie to i tak idę.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: pt, 22 lip 2016, 21:53
autor: Dizel
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: pt, 22 lip 2016, 22:05
autor: Pan Kreton Dykta 10
Mówię że mogę tego posłuchać, ale też chętnie bym zobaczył co się stało z tym Rayanem. Po tym idę spróbować z Milandy, skoro Rudolphowi nie wyszło to mi wyjdzie na pewno.- pomyślał pewny siebie Vudix. Może z Julią uda się kiedy nie będzie przy niej Artura. Ale przed tym może uda się z Avą
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: pt, 22 lip 2016, 22:18
autor: Z. Art
a) Santino, pewny siebie, ruszył pod Archikatedrę. Jednocześnie zastanawiał się, czy dzieciak mówi prawdę i chodzi o zabicie JEGO OJCA czy kogoś innego, kogo wskaże.
Śmierć nie wybiera, ale skrytobójca już tak.
W razie czego może trzeba będzie złożyć jakąś propozycję nie do odrzucenia.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: sob, 23 lip 2016, 02:47
autor: Czarnoksieznik
B) -Ale ja nie chcę... muszę? No dobra, niech wam będzie...
Casius średnio chętnie stanął do walki z bestią, osłaniany z flanki przez Dova i Francisa.
-Francis, użyczysz Dovowi skrzydeł. Spokojnie, jak tylko skończymy, kupię ci... - przeliczył szybko w myślach swoje pieniądze. - ...trzy świeżuteńkie rybki. Co ty na to?... Dove, na mój sygnał zamrozisz temu... czemuś kopyta.
To rzekłszy, Casius złapał pomidora z jednego z już stratowanych straganów i cisnął nim w krówsko. Gdy stwór ruszył w jego stronę, użył zaklęcia Fire Creation, by postawić na jej drodze słup ognia, możliwie z dala od rzeczy palnych. Miał przy tym niejasne wrażenie, że zwierz nie przejmie się tą przeszkodą.
-Teraz! - krzyknął do Golly'ego. Gdy lodowe okowy pojawiły się na nogach krowy, cofnął swoje zaklęcie, by ich nie stopić.
Mając to już za sobą, jakby nigdy nic podszedł do stoiska wskazanego mu przez Francisa.
-Trzy ryby poproszę.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: sob, 23 lip 2016, 05:40
autor: Autor8
d) Zaskoczony takim obrotem spraw Samson nie do końca wie co robić.
Próbuje zacząć rozmowę na jakiś temat, wyjątkowo inni niż jedzenie... Być może zna on jakieś zainteresowania Dorothy? Jeśli tak, to próbuje rozmawiać na tematy bliskie zarówno jemu jak i Dorothy.
A jeśli takowych nie ma, to wykonuje ważną wiadomość, znaczy się, stara jakoś uratować ten moment, w którym zapewne straci kolejną szansę na zdobycie kogoś bliższego. Jak? Ciężko stwierdzić. Zapewne stara się z całej duszy nie zawstydzić i prowadzić jakąś spokojną rozmówkę z Dorothy, tak jakby o niczym nie wiedział...
PS: urlop od dzisiaj do 31 lipca.
Re: Let The Story Begin - Rogrywka I rozdziału.
: sob, 23 lip 2016, 11:34
autor: Dawid6
b) Porozumiawszy się z Casiusem i jego kicią, poznaję plan działania. Stwierdzam jednak, iż "bestia" może być wszak bardziej przerażona niż świadkowie niezwykłego zjawiska i że pomidor, zamiast rozjuszyć, może ją przepędzić. Proponuję użycie zaklęć uspokajających i unieruchamiających. Zlecam Silverowi to pierwsze (ciekawe, czy ma jakieś zaklęcia uspokajające, bo ja nie), poza tym Francis też może spróbować - jest pewna szansa, że magiczny kot i magiczna krowa się dogadają. Ewentualnie szukamy wspólnie straganu z sianem i "pożyczamy" w celu "powstrzymania" krowy. Gdy tylko krowa na chwilę spocznie, skupiam się na wyczarowaniu lodowych oków (Ice Creation) wokół jej tylnych i przednich nóg (okowa na parę, bez tworów w rodzaju łańcucha, połączone ściśle, małe odstępy od nóg krowy, najlepiej w okolicach dolnej ćwiartki nogi). W wypadku pomyślnego złapania krowy, proponuję spróbować ją wydoić. Może daje jakieś magiczne mleko. A jeśli nie, to chociaż Francis będzie zadowolony (oby).
Konsultuję plan z Casiusem.
//czyli jeszcze jedna wypowiedź Czarnego, ewentualnie moja też