Ciemność Apokalipsy
: sob, 22 lut 2014, 15:50
Nad światem chmury ciemne
Przenikają wszelkie drogi senne,
A gdy człowiek czy zwierzak się obudzi
Wnet wąż połknie każdego - nie ma co się łudzić.
I noc przenika każdy zakątek - nie będzie już rana,
Świat niczym blady leży - Ziemia jakby niedospana,
I wśród śniegu pięknego, który wszystko przykrywa
Nie ma nic dobrego, aby tą złość zakrywać.
Nikt nie wie co tutaj się dzieje,
Świat nagle bez celu strasznie szaleje;
Ktoś, jakiś stwór patrzy obłędu oczyma,
Gdyż wie jak to wszystko zatrzymać.
Na świat nasz piękny, ukochany
Zstępują jakieś stworzenia z norweskiej bramy
I swoim szalonym, złym spojrzeniem
Ludzi nawet zamieniają w kamienie.
Tłum – zgiełk – strach – ludu pienią się bałwany -
Księża, królowie, prezydenci, najwyższe stany;
Wewnątrz i zewnątrz ludów straszne parcie,
Spoju tych plemion sądne wszechrozdarcie!
Świat bez granic, zima, ciemność
To nam sprawia teraz ból i senność,
Bo wilki, węże się tu panoszą
I swą złą mocą świat nam skoszą.
- Czy to koniec? Koniec świata? -
Pyta się brat do swego brata,
- Czemu właśnie to w ten dzień
Spełnił się najgorszy sen? -
Krew – krew – krew – płomień – płomień – płomień tylko!
I z każdą coraz pewniejszy zgon chwilką,
Czy ten świat nam na nowo stanie,
To już jest rozmowa oraz innych zdanie.
Jest jednak nadzieja, wśród tego wszystkiego,
Ale każdy z dystansem podchodzi do tego,
Co innych zbawia, zmieść tego nie może,
Tylko pomóż nam to pokonać, święty Boże!
Tutaj już nordyccy bogowie,
Swój porządek stawiają na swoje,
Ziemia w chaosie pogrążona leży,
Dokąd to wszystko może nam zmierzyć?
Nagle przed nami coś wspaniałego!
To Chrystus z pomocą świata Bożego,
Przyszedł nas zbawić po raz kolejny,
Aby pokonać wilki - istoty niewierne.
Nordycka Sodoma już nam nie grozi
Gdy Zbawiciel jej planom przeszkodził,
I już zła władza została pokonana,
Apokalipsa za zawsze zażegnana.
Przenikają wszelkie drogi senne,
A gdy człowiek czy zwierzak się obudzi
Wnet wąż połknie każdego - nie ma co się łudzić.
I noc przenika każdy zakątek - nie będzie już rana,
Świat niczym blady leży - Ziemia jakby niedospana,
I wśród śniegu pięknego, który wszystko przykrywa
Nie ma nic dobrego, aby tą złość zakrywać.
Nikt nie wie co tutaj się dzieje,
Świat nagle bez celu strasznie szaleje;
Ktoś, jakiś stwór patrzy obłędu oczyma,
Gdyż wie jak to wszystko zatrzymać.
Na świat nasz piękny, ukochany
Zstępują jakieś stworzenia z norweskiej bramy
I swoim szalonym, złym spojrzeniem
Ludzi nawet zamieniają w kamienie.
Tłum – zgiełk – strach – ludu pienią się bałwany -
Księża, królowie, prezydenci, najwyższe stany;
Wewnątrz i zewnątrz ludów straszne parcie,
Spoju tych plemion sądne wszechrozdarcie!
Świat bez granic, zima, ciemność
To nam sprawia teraz ból i senność,
Bo wilki, węże się tu panoszą
I swą złą mocą świat nam skoszą.
- Czy to koniec? Koniec świata? -
Pyta się brat do swego brata,
- Czemu właśnie to w ten dzień
Spełnił się najgorszy sen? -
Krew – krew – krew – płomień – płomień – płomień tylko!
I z każdą coraz pewniejszy zgon chwilką,
Czy ten świat nam na nowo stanie,
To już jest rozmowa oraz innych zdanie.
Jest jednak nadzieja, wśród tego wszystkiego,
Ale każdy z dystansem podchodzi do tego,
Co innych zbawia, zmieść tego nie może,
Tylko pomóż nam to pokonać, święty Boże!
Tutaj już nordyccy bogowie,
Swój porządek stawiają na swoje,
Ziemia w chaosie pogrążona leży,
Dokąd to wszystko może nam zmierzyć?
Nagle przed nami coś wspaniałego!
To Chrystus z pomocą świata Bożego,
Przyszedł nas zbawić po raz kolejny,
Aby pokonać wilki - istoty niewierne.
Nordycka Sodoma już nam nie grozi
Gdy Zbawiciel jej planom przeszkodził,
I już zła władza została pokonana,
Apokalipsa za zawsze zażegnana.