1. Wszyscy wiedzą - nauczyciel. Bardzo mi zależy, żeby obok tego hobbystycznie jeszcze pisać powieści. A, no i ofc być rextuberem do końca moich dni
2. Czytanie, youtubowanie, pisanie i planszówkowanie. Chyba nawet w tej kolejności, od najczęściej do najrzadziej uprawianego.
3. Mmm... Nie jestem za bardzo typem smakosza i chyba mam lekko upośledzone kubki smakowe. Ale zapewne coś z toffi. Może ciasto krówkowe? Jeszcze takie posypane orzechami, o tak...
4. Trzy tygodnie w obcym kraju, bez kontaktu z kimkolwiek z domu. Najlepiej jakaś Tajlandia, Papua, Indonezja (ofc), albo środkowa Afryka, ale taka z relatywnie dużymi szansami nie bycia zaszlachtowanym na ulicy za 5 dolarów. Kongo albo jakiś głębszy Kamerun brzmi nieźle? Alternatywnie jakaś taka długa podróż piesza, zaczynająca się np. w Ukrainie i z celem dotarcia do takiego Uzbekistanu. Z podróżami na promach i pieszymi wędrówkami przez Kaukaz. To jest to.
5. Fizyka, cóż. Lubiłem całkiem też historię i polski, ale praktycznie nigdy nie miałem z nich dobrych nauczycieli. Z fizyki też różnie, ale ta czysta radość z odkrywania powiązań między zjawiskami w świecie była mega i przykrywała tę ewentualną wadę.
6. Marynarka. Bardzo stylowa rzecz, można wpasować w wiele różnych outfitów, no i po prostu jest super. To jest coś, w czym czuję się i twarzowo, i zwyczajnie dobrze. Z takich bardziej codziennych to skarpetki. Przyjemność z posiadania na nogach ciepłych skarpetek to coś wspaniałego + często mają różne cudowne wzorki.
8. No na przykład... Piłsudski wykorzystywał swojego adiutanta, żeby mu przemycał befsztyki do sanatorium, jak był na jakiejś diecie zdrowotnej, a ten baran jeszcze się tym chwalił przed żoną, machając jej ponoć tym mięskiem z okna pociągu, po tym jak go odprowadzała.
9. Takie słone żelki. Mam rodzinę w Szwecji i raz, kiedyś tam do nich pojechaliśmy. Jednym z miejsc, które odwiedziliśmy, to była taka hurtownia słodyczy, gdzie można było kupować różne słodkości na wagę. Teraz jest tego dużo, wtedy (circa 12 lat temu) to była atrakcja. No i jedną z dostępnych tam rzeczy były właśnie te żelki z solą morską, typowe właśnie tylko i wyłącznie dla Szwecji. Skoro było to takie niezwykłe i niespotykane, no to wzięliśmy trochę. Nikt tego później nie chciał jeść. To było piekielnie słone, aż paliło dzioba. A sam żelek smakował trochę jak ta taka galareta, co w niej mięso się zanurza, i która też mnie zawsze bardzo odrzucała. No coś okropnego, w każdym razie.
10. Przygody Merlina. Nie oglądam samego serialu, ale czasami puszczam sobie kompilacje jakichś scen na YT, żeby się wyluzować. Bardziej czymś takim "comforting" jest dla mnie granie w Reksia, bo to mam prawie zawsze pod ręką. Ale jakby to miał być konkretnie film/serial, to wybrałbym Merlina.
11. Wyskoczył mi na głównej youtuba Peter Gabriel z kawałkiem "I have the touch". Całkiem ciekawa pozycja, ze śmieszną perkusją, ale jakoś tak bardzo bardzo to nie porwał (bo chodzi o most recent listened to, tak?)
12. Bez dwóch zdań Google chrome xD A poza tym... Youtube? Oglądam zdecydowanie więcej niż bym chciał. No i MPK mobile też dość często, ale z yt to chyba jednak przegrywa...
13. Herbata. Kawę nauczyłem się pić na studiach, ale to nadal coś, co piję raczej tylko w celu pobudzenia, a nie dla przyjemności i dobrego smaku, a dobrze przygotowaną herbatkę... mmm... No i chyba to o czymś świadczy, że kawę znoszę tylko z niemożliwą ilością cukru i mleka, a herbatę piję bez żadnych dodatków?
14. Ech... Chciałbym, żeby to była 23:30. Ale nie jest. Najczęściej gdzieś pomiędzy północą a pierwszą... i raczej bliżej pierwszej.
15. Hm. Jak pisałem, nie jestem smakoszem, więc może być mi trochę trudno wybrać. Ale w Toruniu jest taka chilijska, Pueblo się zwie. Tam chyba jakieś takie najciekawsze rzeczy jadłem. Duże porcje, nie tak drogo, no i smacznie. Oj smacznie. Tylko wybór wege średniawy. Więc może jednak coś, co smakowo jest moim numerem 2, ale za to w pełni wegańskie. Również w Toruniu, jest też lokal o nazwie Chwast-Prast i menu, które tam mają jest naprawdę niesamowite. Dużo wymyślnych, egzotycznych dań wraz z nieśmiertelnymi klasykami, ale wszystko na bazie boczniaków, tempeh, soi, tofu czy innych cudów. Fajne miejsce. Tylko sam lokal bardzo mały i trochę bez charakteru. A wystrój Pueblo... no jest cudo.
16. Strasznie głupio się przyznać, ale... naprawdę nie znam. Powinienem. A nawet nie wiem za bardzo jak. Może jak się wreszcie zbiorę do oddawania krwi to się dowiem i daj Boże zapamiętam.
17. Niektórzy już chyba wiedzą, że praktykujący katolik rzymski ze mnie. Jeśli chodzi o odłam to wyznaję tzw. pluszowy katolicyzm. Polecam. Tak.
18. Oczywiście uwielbiam. Ale inni nie lubią chodzić do nich ze mną, bo zawsze za długo mi zajmuje zwiedzanie i zostaję z tyłu, a potem wszyscy się frustrują, że muszą na mnie czekać.
19. Kurczaki, to trudne. Można oba? Ja chyba wolę lepiej umieć historię, bo to da się wykorzystywać w dyskusjach (
21. Pff... Gadam tak żeby gadać to tylko po polsku i angielsku. Po japońsku umiem mówić, ale średnio umiem w rozumienie, bo oni tyle wymyślnych form używają... No i słownictwo też mi trochę spadło przez bliską zeru styczność w ostatnim roku. O czytaniu nawet nie wspominam. Tyle ile kandziaków zapomniałem, to tragedia jest. Coś tam jeszcze gadam po francusku i w miarę dobrze rozumiem teksty w tym języku, no i trochę podobnie z włoskim, ale tu gorzej z mówieniem, a zwłaszcza z mówieniem gramatycznie. Był jeszcze epizod indonezyjski w moim życiu, ale z niego to już serio chyba nic nie zostało xD Chociaż jakbym może sobie odświeżył słownictwo...
22. Dziecinność i wiara w to, co niewidzialne dla oczu. Uwielbiam w sobie umiejętność zanurzania się bez reszty w swoich wyobrażeniach. Tak, to zdecydowanie na pierwszym miejscu, bo ta cecha daje mi najwięcej radości, pozwala przeżywać wspaniałe przygody i odkrywać ciekawe rzeczy.
23. Reksio, duh. W nic raczej nie mam przegrane nawet połowy tego, co w PR.
24. Wszystkie jakie w życiu? Chyba nie, tylko takie, które się bardziej systematycznie uprawiało. No to chodziłem w podstawówce i na początku gimnazjum na koszykówkę. I nie szło mi w tym jakoś świetnie jak coś. To by było chyba na tyle. Plus judo, które byłem zmuszony uczęszczać przez rok. Tam mi szło jeszcze gorzej. Przewroty nie są dla mnie, zdecydowanie nie są. No i jeszcze gdzieś tam na początku podbazy chodziłem na tenisa stołowego, ale to to mi się nawet nie podobało specjalnie. Bo szachy się nie liczą, co?
25. Pewka. Kilka razy. Gorzej, że nie tak mała część z tego, to były koncerty rapowe XD (ale w sumie takich dobrych raperów, co nawet teraz bym powiedział, że to mądrzy panowie i dobre rzeczy robią)
26. Ekhem... Kiedyś dawno uczyłem się na pianinie, coś tam mi zostało chyba w głowie, jak i co się tam klika... No i to by było na tyle
27. Oj, trudne to. Mam bardzo dobre wspomnienie z tego, jak kiedyś brałem udział w konkursie improwizacji (takim erpegowym, że opisuje scenę pod muzyczkę, nieważne) i przeszedłem do finału, w którym też poszło mi nieźle (tbh zawdzięczam to miernej konkurencji, no przepraszam, ale naprawdę mało zwyczajnie doświadczonych osób tam było). Gdy konkurs się skończył (nie ogłaszano na razie zwycięzcy), to moi przyjaciele, z którymi tam byłem (tworzyliśmy taką paczkę jakby i razem sobie jeździliśmy; jak na ironię nie mam już kontaktu z nikim stamtąd), tak się na mnie rzucili i mnie grupowo przytulili, no i tak się razem cieszyliśmy. Czy to było najlepsze? Nie wiem. Może i nie. Ale jakoś tak pierwsze mi przyszło do głowy. Ciężko tak wartościować wspaniałe chwile, więc niech będzie ta, tak po prostu z łapanki.
28. Obcisłe+luźne, to jest taki mój osobisty styl. Np. w miarę przylegający sweter i na to luźna, rozpięta marynarka. Albo t-shirt + wisząca bluza. Sam nie wiem, czy w tym dobrze wyglądam, ale jakoś tak lubię w ten sposób.
29. Raczej długopis. Zawsze mam problem z temperówkami, poza tym nie lubię miękkich ołówków. Są strasznie nieprecyzyjne i rysują grubą kreską, przez co ciężko się pisze. Twarde i zatemperowane ołówki są super, ale trzeba przyznać, że to dość mały odsetek ołówków, a długopisy wszystkie są w miarę ok.
30. A mogę wybrać kaczki? XD No ale jeśli nie... to chyba jakieś misie. Ta pandka mała z zoo w Toruniu była super. I pandy też są. Podobnie jak małpy wszelkiego typu (kiedyś makak siedział mi na ramieniu!!!). Dużo jest fajnych zwierzątek. Z takich mniej misowatych/małpowatych to jeszcze jeżyki uwielbiam oglądać.
31. Eee smartfon? Marka LG jakby ktoś chciał wiedzieć...
32. Ta, hulajnogą elektryczną od Bolta. Na samochód prawka nie mam i nie zamierzam sobie robić, przynajmniej do czasu mojej wymarzonej podróży kamperem po Afryce Zachodniej, o ile nie uda mi się znaleźć towarzysza podróży z prawkiem.
33. "Dwutysięczny dwudziesty". Nie wiem czemu, naprawdę. Nie potrafię wskazać powodu. No i leciutko notoryczne pisanie wszystkiego z małej litery. Nie przepadam, tak. Raz na jakiś czas przez większy czy mniejszy przypadek może się zdarzyć, no ale cholera jasna, co to za bunt przeciwko fajnej, przyjemnej i szeroko przyjętej zasadzie interpunkcyjnej?
34. Komedie, zdecydowanie. Ogólnie nie jestem za bardzo into filmy, ale horrorów w ogóle nie znoszę. Potem się długo po nich boję, myśląc co to by było, jakby przedstawione wydarzenia mogły być prawdziwe. Brr. Więc z nienawiści do horrorów bez chwili zastanowienia biegnę w kierunku komedii.
36. Płyty jakieś na strychu mam (wyłącznie polskie i też nic specjalnie ciekawego, przynajmniej jak dla mnie), ale adapter... Chyba babcia miała gdzieś na swoim strychu, ale nie jestem pewien.
I od siebie dodaję: 37. Jaką jesteś kartą tarota? https://wszystkiesymbole.pl/kategorie-k ... ie-arkana/


