Strona 7 z 9

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 17:13
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:A. Crobat złapał tyczkę i ruszył w stronę głosu.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 18:17
autor: Autor8
Musimy temu komuś pomóc, bo będzie za późno. Podejrzewam, że to Gargamel spalił wioskę. :lol:

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 18:39
autor: Kretes102
Ktoś woła o pomoc. Szybko, chodźmy mu pomóc! <wyciąga dwie strzały z pokrowca, w razie potrzeby> Nie ma czasu!

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 18:53
autor: Mistrz Gry
Doktor znajdował się dalej w żołądku... I nie był sam już pewien, czy jest martwy. Gorzej niż niezdecydowana kobieta czasami, ale tak to bywa. Nie można narzekać. Stwór, który go pochłonął był pupilkiem Karen i właściwie wypluł Doktora na zewnątrz. Karen uśmiechnęła się na widok kompana, który za chwilę zniknął w białym świetle i pojawił się w nowym, lśniącym ubraniu koło pozostałych przy ruinach domu.
- Pomocy! - głos był wyraźniejszy. Dało się rozpoznać, że woła o nią jakaś kobieta. Wszystko było spalone, koloru takiego samego, jak smoła. - Ratunku!
Bohaterowie mogli dostrzec, że jeden fałszywy ruch i byłoby po czyimś niewinnym życiu. Crobat, który dobiegł, jako pierwszy mógł tylko rozeznać się w sytuacji. Smerfy natomiast nie wiedziały, co powinny ze sobą zrobić. Były przerażone jeszcze bardziej, niż zwykle. Każde z nich.
Ez, który był barbarzyńcą i w sumie dosyć silną osobą mógł na spółkę z wilkołakiem podnieść deski i spróbować się dokopać, ale czy byli gotowi zaryzykować wszystko? Elf, który byłby w stanie uleczyć rany, mógłby to zrobić bez najmniejszego problemu, ale przywrócić życia już nie. Wybrańcy musieli znaleźć jakiś sposób, by wszystko powiodło szczęśliwie.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 18:55
autor: Z. Art
Ezuriens krzyknął "haaa" i odwalił stertę gruzu.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 19:03
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Andriew spojrzał na stertę gruzu. Przypominało mu to grę w bierki... albo w jengę... ale tam od powodzenia lub nie nie zależało niczyje życie.
Czekajcie! Spróbuję podeprzeć to kijem... może to coś pomoże...
Narrator pisze:Skrócił tyczkę do takich rozmiarów, by zmieściła się pod stertą, i wsunął ją pionowo jak najbliżej przywalonej osoby.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 19:28
autor: Autor8
No to ja gram sobie z Urbanem i Oloktorem w karty, bo niby co innego mam zrobić?

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 19:56
autor: Kretes102
Dobrze, Andriew się tym zajmie, bo ja swoimi strzałami to teraz wiele nie zdziałam. No, Avthorze... sprawdzam.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 20:35
autor: Dawid6
Av, a gdybyś tak wziął to kuhde pole siłowe tarczą zrobił pod stertą gruzu, no i ja bym wtedy magicznie to wzmocnił...

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 20:38
autor: Mistrz Gry
Ezuriens oraz Andriew świetnie współpracowali i zdołali uwolnić osobę wołającą o pomoc. Okazało się, że to młoda kobieta koło 16 - 17 lat o blond włosach i jasnej cerze. Większość mężczyzn mogłaby zazdrościć innym chłopakom takiej towarzyszki, a dużo kobiet na pewno spoglądałoby na nią z zazdrością i niedowierzaniem.
Obrazek
- Dziękuję - powiedziała ledwo co. Miała liczne siniaki i zadrapania na ciele, które wyglądały niesamowicie źle. Z niektórych, krew ciągle sączyła się, niczym woda z kranu. Była osłabiona. - Za... pomoc... Uch...
Zamrugała parę razy, po czym straciła przytomność, lecąc w objęcia Andriewa.
- To ona! - zawołał jeden ze smerfów.- Wielki Mag tu jest! - krzyczał. - Ona żyje! Trzeba jej pomóc!
Smerfy poleciały niczym z bicza strzelił w kierunku dziewczyny. Tajemniczy wielki mag okazał się być kobietą, i ona mogła być podpowiedzią dla bohaterów, jak wrócić do domu. Chyba jednak nie mogli odmówić pomocy niewieście.
Wszyscy mężczyźni zwrócili swe oczy ku niej. Dziewczynie w ramionach Andriewa.
- Trzeba jej pomóc! - wołały między sobą smerfy.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 20:43
autor: Autor8
Trza ją zanieść do Doktora.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 21:02
autor: olexo2
Szybko, do Doktora, który mimo imienia nie jest lekarzem ale uzdrowić może.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 21:16
autor: Dawid6
Pora na Doktora.

//wyczarowuje kuhde coś smacznego do zjedzenia na po wyleczeniu

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 22:47
autor: Matek
Ano leczta.

Re: #1

: pt, 20 mar 2015, 23:18
autor: Mistrz Gry
Złote światło, które wydobywało się z rąk Doka uleczyło wszystkie rany dziewczyny i przerwało wylewanie się krwi. Lekko poruszyła oczami, powoli je otwierając i zaciskając pięść w dłoni. Po chwili, była już całkowicie przytomna i stanęła o własnych siłach, rozglądając się i delikatnie uśmiechając.
- Oj... Dziękuję - rozejrzała się lekko nieprzytomnym wzrokiem. - Nazywam się Milicent. I jestem mieszkanką tej wioski... Jak będę mogła wam się odwdzięczyć?
Spojrzała pochopnie po wiosce i zobaczyła ogrom zniszczeń. Była przerażona tym, co się stało. Dotarło do niej to bardzo szybko, przez co do oczu napłynęły łzy. Starała się ich pozbyć, pohamować, ale było za późno. Załkała cicho.
- Nie... To niemożliwe... - wyszeptała i upadła na kolana. Jeszcze przed sekundą była radosną osobą, a teraz stała się zwyczajnie oszołomioną, załamaną nastolatką.
- Co się tutaj stało, Mili? - zapytał jeden ze Smerfów. - Dlaczego cała wioska spłonęła?
- Tiamat... Pojawiła się tutaj i walczyła z Vengerem, i wszystko zostało zniszczone... - spojrzała na swojego przyjaciela. - Tiamat uciekła i nie została zabita, jedynie Venger mógł trochę ucierpieć, och...