Strona 6 z 9
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:06
autor: Autor8
To ja se stoję i obserwuję.
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:20
autor: Dawid6
To da się coś zaradzić na to wymierające plemię? Jak się dostać do Wielkiego Maga? No i jak się stąd wydostać? xD
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:22
autor: Z. Art
Ezuriens wziął se jednego Smerfa i schował go do kieszeni. Przyda sięęęęę.
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:32
autor: Mistrz Gry
Karen spojrzała oszołomiona na Doka i jego brak kultury osobistej. Skąd takie osoby się biorą i jak mogą być wielkimi Wybrańcami z legend?
- Wielki Mag mieszka w naszej wiosce - odpowiedział Smerf. - On może Wam pomóc w odnalezieniu właściwej drogi do domu.
- Nie wiem, jak powstrzymać Vengera... Jego moc ciągle rośnie w siłę - odpowiedziała Karen, widocznie wystraszona samymi słowami. - Obiecał mi pomóc w zamian za rozmnożenie mojego plemienia. A Mistrz Lochów to szanowana przez wszystkie istoty naszego świata osobistość, nikt nie wie, skąd jest, ani kim jest. Jedyne, co wiemy to, że to człowiek.
A Mistrz Gry to narrator - dopisek Mistrza.
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:43
autor: Czarnoksieznik
Dobrze. Jak się stąd wydostaniemy i jak trafimy do wioski?
Re: #1
: śr, 18 mar 2015, 20:54
autor: Autor8
Fajnie, spotkamy Wielkiego Maga.
Smerfie, weź nam powiedz, gdzie dokładnie znajdziemy Wielkiego Maga.
Re: #1
: czw, 19 mar 2015, 15:59
autor: Matek
Ano tak, tak, tak. Zgadzam się z Autorkiem.
Re: #1
: czw, 19 mar 2015, 17:29
autor: olexo2
Zaprowadź więc nas do swojej wioski.
Re: #1
: czw, 19 mar 2015, 18:12
autor: Kretes102
W takim razie, możesz zaprowadzić nas do tejże wioski? Bylibyśmy wdzięczni.
Re: #1
: czw, 19 mar 2015, 19:15
autor: Dawid6
No, tak, tak i dziękujemy. Można się jakoś odwdzięczyć?
Re: #1
: pt, 20 mar 2015, 08:17
autor: Mistrz Gry
Karen oblizała kącik ust i zaczęła delikatnie przybliżać się do Davida. Po chwili zmacała go dosyć mocno po tyłku, nie zastanawiając się przy tym ani chwili dłużej. Ucieszyła się i puściła mu oczko.
- My Was poprowadzimy do naszej wioski - ciągnął Smerf. - Wielki Mag będzie na Was tam czekać, może będzie w stanie chociaż na parę rzeczy z Waszych pytań znaleźć odpowiedzi. Niestety, nie możemy nic obiecać.
Re: #1
: pt, 20 mar 2015, 14:02
autor: Autor8
Smerfie to prowadź ty niebieski maluszku malutki.
Re: #1
: pt, 20 mar 2015, 14:31
autor: Czarnoksieznik
Dobrze... prowadźcie więc...
Re: #1
: pt, 20 mar 2015, 15:27
autor: Z. Art
Ezuriens zabił Doktora.
Dobra, jak se chcecie, to prowadźta nas do tej wioski.
Re: #1
: pt, 20 mar 2015, 17:06
autor: Mistrz Gry
Karen
Bohaterowie pożegnali się z Karen i wyruszyli za Smerfami w stronę wyjścia. Khaarenka, zostając sama z martwymi zwłokami Doka, była dosyć smutna - ale wiedziała, że to jej przeznaczenie i nie może zmusić nikogo do pokochania jej. Czasami tak się zdarza w życiu. Właściwie, to był jej wybór koniec końców. Pozwolenie odejść swoim więźniom, zwrócenie komuś wolności. Nie zdawała sobie sprawy właściwie, że to mógł być najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostała. Bowiem, wkrótce jej całe przeznaczenie miało się odwrócić do góry nogami. Jeszcze parę tygodni, może miesięcy - i wszystko będzie zupełnie inne niż teraz, niż sobie wyobrażała.
Smerfy
Wybrani szli za smerfami przez gąszcz korytarzy i wybrnęli w końcu na powierzchnie, wspinając się po drabince. Szli po pustyni, śmiejąc się i rozmawiając na najróżniejsze tematy. Dowiedzieli się praktycznie tego o Mistrzu Lochów, co wiedzieli już od Karen. Był tajemniczą osobą, człowiekiem, który posiadał nadprzyrodzone zdolności. Był też niesamowicie szanowany wśród wszystkich istot żyjących w rzeczywistości Lochów i Smoków. Smerfy opowiedziały też o Tiamat, potężnej pięciogłowej smoczycy. Jedynej istoty, której boi się Venger według opowiadań wszystkich.
Po dwóch godzinach wędrówki, w końcu stanęli u wrót wioski, by odkryć, że jest ona całkowicie opuszczona i zrujnowana. Jakby spalona. Nie było tam najmniejszej żywej istoty, która mogłaby im opowiedzieć, co się stało. Gdzie nie gdzie, znajdowały się też ślady walki.
- Co tu się stało? - odezwała się jedna z kilku kobiet smerfów. Była zdruzgotana i smutna patrząc na to straszne pobojowisko. Niegdyś piękne, a teraz... jak miasto duchów. - Wielkiego Maga też nie ma...
- Pomocy... - usłyszeli ciche, zdławione wołanie o pomoc dobiegające z ruin.