Strona 5 z 16

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 16:01
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Bestia z mackami? Czyżby Kraken? Czarnoksiężnik zawsze skrycie marzył, by zobaczyć jedną z tych legendarnych kałamarnic. Natychmiast powrócił do roli dowódcy.
Olexo - ile zajmie ci stworzenie jakiejś katapulty, sieci czy czegoś podobnego?
Autor - pokład działowy. Strzelaj, ile wlezie.
Art - idziesz ze mną na główny pokład.
Narrator pisze:Z tymi słowami wręczył mu pikomiecz, samemu wyciągając halabardorewolwer.
Kapitanie, ile osób liczy załoga, ile mamy dział i ile broni?

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 17:15
autor: olexo2
Ile?
Olexo chwycił pędzel i zaczął malować
Myślę że to będzie jakieś... o, już gotowe!
To jest armata wyrzucjajaca sieci.
Spoiler:
Dodatkowo umieściłem schemat jej używania.
Spoiler:
Olexo wziął armatę
No, tu chyba można ją postawić.

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 18:55
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor wziął broń i poszedł na pokład działowy. Strzelał, ile wlezie. OCZYWIŚCIE NIE ZABIŁ NIKOGO ANI NIE ZRANIŁ PRÓCZ KRAKENA. CZY PAN POTWÓR SŁYSZY!?

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 19:01
autor: Z. Art
Pikomiecz...? Dzięki...
Art wbiegł na pokład. W oddali zauważył swojego kumpla z podstawówki Krakena.
Jest słodszy, niż myślałem... HURRAAA!
Mimo chwili wahania, Art ruszył z wrzaskiem na Krakena, UWAŻAJĄC, ŻEBY NIE ZGINĄĆ! CZY PEWIEN POTWÓR MNIE SŁYSZY?

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 19:05
autor: Pan Potwór
Kapitan czym prędzej wybiegł na pokład.
- A niech mnie! Ale bydle! - wykrzyczał z ironią. - TO OŚMIORNICA IDIOCI! OŚMIORNICA! ONA SAMA NIE ZATOPI STATKU. - nie krył zażenowania.
- Ale kapitanie! Ale kapitanie... Mmm y my śleliśmy że...
- Źle myśleliście. Jeszcze raz ktoś zrobi sobie tak okrutny żart ze mnie i moich nowych gości, to nie ręczę za siebie.. - starał się dać ultimatum swoim kompanom.
Siadł na jednej z beczek i zaczął rozpaczać.
- Nie.. to nie jest dla mnie... - zapłakał. Z jego oczu zaczęły sączyć się łzy. Pogrążony w rozpaczy starał się znaleźć jakieś wyjście z sytuacji, ale nijak nie miał pojęcia co dalej zrobić. Zaczął szlochać. Przez chwilę nawet chcieliście go pocieszyć... ale chęć ta zniknęła w momencie, gdy pojawił się za nim cień... który... wydawał się całkiem znajomy Czarnemu i miał nóż.

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 19:32
autor: Z. Art
Art miał gdzieś, że pewno zginie. Ryknął i przebił cień pikomieczem. Niech ginie, dziad.

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 20:05
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor patrzył, jak Art próbuje zabić Neville (?), a sam sobie stał obserwując całą sytuację. Miał nadzieję, że kapitan nie umrze...

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 20:13
autor: Z. Art
"A o mnie to się nie martwisz. Ja wcale sie nie obrazam, tylko jest mi smutno z tego powodu ze wyszlo tak a nie inaczej no i wgl jest mi smutno ze slonce nie kreci sie wokol ziemi no i wgl ze nad swiatem nie zapanowaly jeszcze krzyzowki nosorozcow i ciastek. tak mi smutno ze ohoohohoho."
Pomyślał Art, lecąc na cień, mimo że nie znał myśli Autora.

Re: Kaskadowa Valhalla

: sob, 25 paź 2014, 20:39
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Neville... znowu on. Trzeba coś zrobić!
Kapitanie, proszę uważać!
Narrator pisze:Chwycił pierwszy lepszy przedmiot i cisnął z całej siły w cień Neville'a.
ZOSTAW GO, BESTIO!

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 09:54
autor: Pan Potwór
-To taka jedna wielka ironia losu. - zachichotał cień. Niby chcecie mnie zabić, niby chcecie uratować swojego kapitana, ale wciąż nie pamiętacie, że nie możecie mi nic zrobić. HAHAHAHAHAH! - zaśmiał się.
- No to patrz. - powiedziałem. Cień spojrzał na mnie z lekceważeniem. Nie namyślając się długo, użyłem po raz ostatni oka iluzji. Fala energii, która z niego wypłynęła zabrała za sobą napastnika.

[OKO ILUZJI ZOSTAŁO ZNISZCZONE]
- Uff.. blisko było. Neville, kimkolwiek on jest, przez jakiś czas będzie w alternatywie, w której to wszyscy wyglądają jak on i wszyscy chcą go zabić. - powiedziałem z ulgą. Kapitan wciąż nie krył zaskoczenia i zażenowania całą sytuacją. - DLACZEGO MU NIE POZWOLILIŚCIE? MIAŁBYM PRZYNAJMNIEJ ŚWIĘTY SPOKÓJ. - zapłakał. Przez jego myśli krążyło wiele niezbyt pochlebnych opinii na temat przyszłości. Twierdził, że nic nie da się zrobić i wszystkie momenty jego życia i tak zawsze pójdą na marne.
- KAPITANIEE! TERAZ SERIO! TERAZ SERIO! TAKIE DUŻE COŚ Z MACKAMI! ONO ZATOPI STATEK. - wykrzyczał jeden z piratów.
Kapitan nawet nie drgnął, bo wiedział, że to głupi i denerwujący żart.
Wy jednak zdecydowaliście się zobaczyć jak sytuacja wygląda w rzeczywistości.. A wyglądała.. cóż.. mniej więcej tak:

Obrazek
Mieliście już świadomość tego, że poprawa nastroju kapitana i jakiegoś rodzaju ponowne zmotywowanie go do życia, nie było teraz waszym jedynym problemem.

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 12:04
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Teraz sytuacja naprawdę wyglądała groźnie. Z tego, co widział w filmach o piratach (czytaj: "Piraci z Karaibów" i ekranizacja "20000 mil"), z Krakenami i innymi olbrzymimi ośmiornico-kałamarnicami najłatwiej walczyć w sposób najniebezpieczniejszy: poprzez uderzenie bronią drzewcową w pysk potwora. Chwyciwszy odrzucony przed chwilą halabardorewolwer, strzelił w zbliżającą się do niego mackę, po czym podbiegł do burty, tnąc na lewo i prawo.

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 12:34
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor wiedział, że dużo nie zrobi, ale strzelał ile wlezie w macki potwora. Uważał, by nie strzelić w kierunku Czarnoksiężnika. Miał nadzieję, że uda mu się pokonać Krakena.

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 13:07
autor: olexo2
Olexo strzelał, wiedząc, że to może i mało da, ale lepsze to ,niż nic.

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 14:15
autor: Z. Art
Art wspiął się na najwyższy maszt UWAŻAJĄC, BY NIE SPAŚĆ i z bocianiego gniazda cisnął pikomiecz prosto w pysk potwora.

Re: Kaskadowa Valhalla

: ndz, 26 paź 2014, 21:57
autor: Pan Potwór
Niestety, bestia okazała się zbyt silna niż wszystkim to się zdawało. Wystarczył tylko jeden ruch jej potężnej macki, by cała Aquilla poszła na dno. Czuliście się niczym bohaterowie Titanica, z tym że.. no właśnie.. W tym przypadku nie mieliście dylematów moralnych dotyczących wchodzenia na deskę, czy też na jakąś prowizoryczną tratwę. Teraz sytuacja miała się zdecydowanie gorzej.
Już pod wodą staliście się świadkami przedziwnego zdarzenia. Poczuliście, jakby ktoś.. wszczepił wam.. skrzela. Dało się tutaj normalnie oddychać.. Że też wcześniej tego nie przewidzieliście.
Obrazek
Widoki wydawały się niesamowite.. Waszą największą uwagę przykuł ten zamek.. chociaż..
Obrazek
Czy oby na pewno?
Z rzeczy bardziej pewnych, Kapitan siadł na jednym z kamieni i zaczął rozpaczać z powodu straty swojego ukochanego statku.
Wśród jego kompani zapanowała z kolei anarchia. Nie było statku - nie było żadnych obowiązków.