Strona 4 z 9
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:34
autor: Z. Art
Ezuriens leżał i nie mógł oddychać.
Jednakże był przecież barbarzyńcą!
Wstał machinalnie, jak na sprężynie i podbiegł do kotła, po czym... wskoczył do niego.
Nie wiedział, po co.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:35
autor: Autor8
ciach ciach
no to cię rozciąłem
Narrator pisze:Jak powiedział, tak zrobił
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:40
autor: Dawid6
//stłumione odgłosy
BLblwwllbblblbelblebbel.
Znaczy to pewnie: KONTYNUUJ.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:46
autor: Mistrz Gry
Ezuriens, który wpadł do wody szybko z niej wyskoczył, bo się poparzył dosyć mocno. Jego skóra była cała w bąblach, więc mógł tylko rozważać, co było gorsze - omdlenie przez zaczadzenie ze strony Doka, czy też woda. Niestety, przez swoją nieostrożność też, uderzył w lustro i je popchnął na ziemię. Tym samym rozwalając na mnóstwo kawałków, a obraz, czyli Wesołe Miasteczko - zaczęło się oddalać. Nie było już drogi powrotnej, a raczej nie można było w żaden sposób jej naprawić. Nie magią.
Niebieskie stworzonka zaczęły się kryć w kącie ze strachem, oglądając całe zajście. Były wystraszone, chociaż jeden chyba był naćpany, bo radosny. Podbiegł nawet do Doka i ucałował go mocno w usta.
- ZOSTAWCIE MOJEGO MISIACZKA! - zawołała Karen, a jej głos rozniósł się jak echo, odrzucając wszystkich stojących przed nią (czyli bohaterów) pod ścianę. Była wyraźnie zirytowana i nie miała zamiaru tak łatwo odpuścić.
- NIE POZWOLĘ WAM GO ZABRAĆ, ON JEST MÓJ. POTRZEBUJĘ POTOMSTWA... CHCĘ - zrobiła się cała czerwona, niczym burak, a magma i woda jednocześnie wystrzeliły w górę z kotłów. Zaczęły krążyć wokół niej.
- Nie pozwolę Wam... - wyciągnęła rękę, a strumień magmy poleciał w jej wrogów.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:48
autor: Z. Art
Ezuriens nie czuł się najlepiej. I nie mógł otworzyć oczu.
Szedł wymachując rękami dookoła siebie, aż potknął się o coś i runął jak długi. Zemdlał.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:50
autor: Dawid6
//pluje piaskiem
KOBIETO NO DALEJ.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:53
autor: Autor8
AAAA TAAARCZA AKTYWACJA.
Narrator pisze:Avhor użył natychmiast tarczy i tym razem SERIO.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 20:59
autor: Venger
W czarnej mgle, zjawił się on - najmroczniejsza z istot i zarazem najstraszniejsza, która występuje w całym świecie Lochów i Smoków. Venger we własnej osobie, większość osób bała się nawet jego imienia wymówić, co dopiero spojrzeć mu w oczy. Był postrachem niczym Lord Voldemort w uniwersum Harry'ego Pottera.
- Dobra robota, Karen - zwrócił się do Khaarenki. Wiedział, że kobieta jest zdolna do wielu czynów, jeśli tylko dostanie odpowiednie motywacje. - Zajmę się już resztą, a Ty bierz się za tego nieudanego maga. Możesz go wykorzystać na tyle sposobów, ile będziesz chcieć.
Zaśmiał się szyderczo, a następnie podszedł do Ezuriusa i wziął jego maczugę. Pierwszy z magicznych przedmiotów, które były potrzebne Vengerowi do przejęcia władzy nad światem wpadł w jego ręce.
- Skończycie wszyscy tak, jak wasz marny przyjaciel... Głupie dzieci - zamachnął się i wystrzelił błyskawicą w stronę, gdzie leciała magma.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:00
autor: Mistrz Gry
Tarcza odbijała dosyć długo ataki, aż w końcu popchnęła Avtora i Andriewa ponownie w ścianę. Byli coraz słabsi, a musieli jakoś powstrzymać wroga, oraz zatrzymać kradzież magicznych broni przez Vengera. Właściwie po raz pierwszy go widzieli, ale mogli się zorientować trochę, że to nie jest ich przyjaciel.
- Tak jest, Vengerze, mój panie - powiedziała Karen i skierowała się w stronę Dawida, uśmiechając się od ucha do ucha. - Mój skarb.. - nachylila się i ugryzła go delikatnie w ucho.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:02
autor: Autor8
Andriew, musisz coś zrobić. Trzeba zatrzymać tego gościa. Weź coś zrób, przyjacielu.
Narrator pisze:Autor dalej siłował się z magmą.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:10
autor: Z. Art
Ezuriens zamrugał.
Ten dziad zabrał mu maczugę! Cham jeden!
Podczolgał się do stojącego Vengera i pociągnął go za nogę, aż ten upadł i wypuścił maczugę. Wtedy porwał swoją broń i stanął w gotowości do walki.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:12
autor: olexo2
Oloktor ubrał se pelerynę, i podszedł do Karen, skoczył jej na plecy i zaczął ją boleśnie bić

Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:29
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Andriew poczekał na odpowiednią okazję, po czym wyskoczył zza pleców Avtora i doskoczył do Karen, unikając strumieni magmy. Używając magicznego kija jako tyczki, przeskoczył nad jej głową i zdzielił nim od tyłu, po czym wziął się za uwalnianie Davida.
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:35
autor: Venger
Venger upadł, a wraz z nim magia magmy opadła. Podniósł się szybko i zobaczył, że stracił magiczną broń. Nie miał wyjścia, jak tylko się ewakuować - w końcu i tak by nie wygrał z swoimi przeciwnikami, skoro głupia Karen nic nie mogła zdziałać. Tylko tym razem się wycofał, następnym razem będzie walczył do samego końca...
Re: #1
: pn, 16 mar 2015, 21:36
autor: Mistrz Gry
Karen zezłoszczona takim atakiem zaczęła się kręcić wokół własnej osi i skakać, jakby tańczyła "Gangnam Style" dla połamanych. A kiedy Andriew uderzył ją w plecy, a raczej w tyłek Oloktora, ten spadł na ziemię z łomotem i musiał unikać skaczającej Khaarenki. Brakowało do tego wszystkiego mahna mahna i Kermita, który by nagle wyskoczył krzycząc "haaa".
- Ach, wy! - krzyknęła i złapała Oloktora za rękę, zakręcając nim, a następnie rzuciła w stronę Andriewa oraz Dawida. Swojego misiaczka, którego najchętniej schrupałaby z bekonem na kolację. - Mahna, mahna.