Strona 4 z 12

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 16:58
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:A więc byli na miejscu. Gdzieś tu, na granicy dwóch stref, miał czekać na ich przybycie Pan Potwór. Ale go nie było.
Po chwili wahania Czarny posunął się jeszcze trochę do przodu. Wręczył Autorowi dubeltówkę maszynową, sam zaś mocniej zacisnął skrzydło na sztylecie.
Idź kawałek za mną i rozglądaj się za Panem Potworem. W razie czego krzycz.
Narrator pisze:Starając się przypomnieć sobie jakieś skuteczne zaklęcia ochronne, nietoperz zaczął powoli iść... lecieć wzdłuż granicy, patrząc nieufnie na wisielce w zielonej sferze. Miał wrażenie, że w każdej chwili mogą go zaatakować.

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 17:03
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor obejrzał dubeltówkę maszynową. Był gotowy do ataku. W ostateczności zawsze może użyć mocy swojego... śpiewu, heee heeee heeeeee.

Ciągle również obserwował okolice. Próbował dostrzec Pana Potwora.

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 18:22
autor: Z. Art
Art stęknął.
Ehm... Daleko jeszcze?

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 18:24
autor: olexo2
Olexo idąc za resztą paczył na scyzoryk
O, jest nawet otwieracz do słoików.

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 18:24
autor: olexo2
Olexo idąc za resztą paczył na scyzoryk
O, jest nawet otwieracz do słoików.

Re: Show must go on.

: czw, 25 wrz 2014, 21:23
autor: Pan Potwór
Autor i Czarny:

A więc zdecydowaliście się wkroczyć w zieloną, jakże niebezpieczną przestrzeń. Mniej więcej w momencie, gdy przekroczyliście granicę dwóch kolorów, wisielce najzwyczajniej w świecie zniknęły. Szepty czekał całkiem podobny los, ale.. nie do końca. Ciche pomrukiwania, wydobywające się z głębi lasu przerodziły się niedługo później w paniczne piski, najpewniej wydawane przez osoby palone żywcem.
Tak, to zdecydowanie mocne porównanie, ale nie dało się tego ładniej określić. Nieszczęsne odgłosy przybierały na sile praktycznie z każdą kolejną sekundą.

Aby nie popaść w obłęd, trzeba byłoby zrobić coś, co pomoże wam w dalszym pokonywaniu drogi. Konieczne będzie stworzenie czegoś, co zniweluje niesamowity harmider panujący dookoła. Pytanie tylko... no właśnie... czego.

Sęk jednak w tym, że potrzebny będzie do tego artysta. Jesteście więc zawieszeni w tym miejscu do czasu pojawienia się Olexa w waszym gronie.
Istnieje opcja wykonania zadania za niego, jednakże.. no cóż.. straci on wtedy połowę swojego życia. Aby podjąć taką decyzję, musi wypowiedzieć się 4/5 zespołu.

Reszta:

Marylin wciąż i wciąż kroczył przed siebie. Sęk w tym, że teraz przesadził i niczym opanowany jakimś programowym błędem, wciąż i wciąż próbuje wejść w drzewo, które właśnie stanęło mu na drodze. Nie reaguje na żadne prośby, nie reaguje na cokolwiek. Wygląda na to, że popadł właśnie w jakiś trans. Obozu armii wciąż nie widać, a widać jedynie chaos i harmider związany z jedną wielką dezorganizacją wyprawy.

Co by tu zrobić?

Re: Show must go on.

: pt, 26 wrz 2014, 12:21
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Czarny padł na ziemię, zasłaniając uszy koziołkami*. Nie... bez czegoś do pomocy nie pójdzie ani kroku dalej... potrzebuje czegokolwiek... nauszników... głośnej muzyki... czegoś, co to zniweluje... jakiegoś wynalazku... potrzebuje pomocy Olexa. Ale jak go wezwać?
Scyzoryk! W Scyzoryku, prócz piętnastu pił różnych wielkości (w końcu scyzoryk brzeszczotowy...),otwieracza do słoików, nożyka do szkła, pęsety, nożyczek i kilkuset innych bezużytecznych śmieci powinna być także krótkofalówka... trzeba tyko mieć nadzieję, że fale radiowe działają tu jak trzeba. Wyciągnąwszy z kieszeni nadajnik, krzyknął:
Olexo! Olexo, odbiór! Potrzebujemy twojej pomocy. Podaję swoją pozycję...
_____________
*koziołki - takie coś u nietoperzy do zasłaniania uszu, przydatne przy echolokacji.

Re: Show must go on.

: pt, 26 wrz 2014, 12:56
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor nie wiedział, co zrobić. Piski były jak najbardziej żenujące, wkurzają i nudne. No, dobrze, że sekretem kretów jest to, czy mają uszy czy nie...
Widząc, że Czarny zawiadamia już olexo, miał nadzieję, że ratunek przyjdzie w samą porę. Wyciągnął więc suchy chleb, który wziął przed wejściem do Bram Chaosu...

Re: Show must go on.

: pt, 26 wrz 2014, 14:20
autor: Z. Art
Olexo,
stwierdził Art,
podaj mi ten swój scyzoryk... Masz tam uniwersalną siekierę...

Re: Show must go on.

: pt, 26 wrz 2014, 17:04
autor: olexo2
W kieszeni Olexa coś zadzwoniło
Halo? Co?! Ok, już tam idę.
A, tak...
Rzucił Artowi scyzorok

Re: Show must go on.

: pt, 26 wrz 2014, 20:54
autor: Pan Potwór
Ż. Art:
Bierzesz scyzoryk do ręki i decydujesz się za pomocą siekiery ściąć drzewo. Wtedy jak na złość Marylin tak jakby z niczego, przechodzi sobie przez nie, odbijając nań swoją sylwetkę.
Jak się pewnie domyślasz, drzewo niedługo spadnie. Jednak nie uważasz że to istotne. Stoisz stoisz i stoisz. Chwilę później zostajesz przygnieciony.
Marylin przechodzi dalej nie zwracając uwagi na to co właśnie się stało.


Straciłeś jedno życie. Zgodnie z zasadami Cyrku Chaosu, zostajesz zawieszony. Oznacza to, że nie możesz uczestniczyć w rozgrywce do końca tej planszy. Gdy twoja drużyna przejdzie dalej, ty również będziesz miał możliwość wykonywania kolejnych ruchów.
Twoją rolę przejmuje atakujący.


Oto wasze szanse:

Czarnoksiężnik:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Ż. Art:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Olexo2:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Autor8:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

AdamZet27:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

AdamZet27: Stoisz , stoisz, uśmiechasz się i dalej stoisz. Nie obchodzi cię fakt, że drzewo właśnie przygniotło twojego kompana. Myślisz, że stanie bez celu wydaje się bardziej sensowne. W oddali słychać przerażające śmiechy, pochodzące najpewniej od jakiegoś rodzaju ciemnych charakterów.

Olexo2: Podążasz w stronę pisków, przy czym pomagają ci kawałki chleba zostawione przez autora. W końcu docierasz na miejsce.


[MARYLIN ZGUBIONY]

Czarnoksiężnik i Autor8: To prawdopodobniej najlepsza pora na poczynienie swojej powinności.

Re: Show must go on.

: sob, 27 wrz 2014, 11:31
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Na horyzoncie pojawił się Olexo. W samą porę - prawdopodobnie już by tak długo nie wytrzymali. Czarny nie był pewien, czy dobrze zrozumiał wiadomość o "czynieniu swojej powinności", ale chyba zbliżają się potwory... trzeba przygotować obronę. Na chwilę wystarczy barykada z kilku gałęzi, potem pomyśli się nad czymś lepszym. Ukończywszy prowizoryczną konstrukcję, nietoperz podleciał do artysty.
Potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam wytrzymać te piski! Nauszniki, zatyczki do uszu, cokolwiek!
Narrator pisze:Krzyknął, przekrzykując harmider.
Jednocześnie zaczął myśleć nad ewentualnym planem B. Nie wiedzieć czemu, nagle przypomniała mu się legenda o Argonautach, Syrenach i Orfeuszu. Autorowi do Orfeusza daleko, ale by zagłuszyć piski, nie trzeba pięknie śpiewać... wystarczy bardzo głośno...

Re: Show must go on.

: sob, 27 wrz 2014, 16:23
autor: olexo2
Olexo wyciągnął magiczne sztalugi, na których namalował nauszniki dla Czarnego. Podał mu je.
Oto twoje nauszniki:
Obrazek
Następnie chwycił pędzel ponownie, namalował nauszniki dla Autora i także mu je podał.
A to twoje nauszniki:
Obrazek

Są bardzo puchowe, co pozwala na utłumienie chaosowych odgłosów. Dodatkowo umieściłem tam odtwarzacz wszystkich hiciorów Patryka Urbanka (czarne kropki na wewnętrznej stronie). A teraz uciekam!
I wrócił po kawałkach chleba rozrzuconych przez Autora

Re: Show must go on.

: sob, 27 wrz 2014, 16:49
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor nałożył nauszniki i puścił sobie "Czy ten Pan i Pani?"
Autor poszedł więc razem z Czarnym dalej w poszukiwaniu Pana Potwora...

Re: Show must go on.

: sob, 27 wrz 2014, 23:01
autor: Pan Potwór
Autor i Czarny:

Im dalej, tym bardziej sytuacja zaczyna się komplikować. Każdy krok wydaje się prowadzić do nowego świata bezsensu i braku jakiejkolwiek logiki. Wisielce raz się pojawiają, by za kilka chwil pogrążyć się w niebycie dematerializacji. Nie rozumiecie miejsca w którym się znajdujecie i wydaje się wam, że pojęcie tego wszystkiego z pewnością zagwarantowałoby wam długie posiedzenia w białych pokojach bez ścian.
Po kilku minutach marszu, droga wydaje się zmieniać. Drzewa tworzą swojego rodzaju drogę.. drogę do niezwykle jasnego i jakże zielonego światła. Tylko.. no właśnie.
Wygląda na to, że światełko ma obstawę.


Olexo (i Adam):

Wracasz na miejsce. Zastajesz tam Arta, przygniecionego drzewem. Obok niego stoi AdamZet27, który najzwyczajniej w świecie gapi się na jego zwłoki. Nie wygląda, jakby go to jakoś przejęło.
Stwierdzasz również, że Marylina nigdzie nie ma. Prawdopodobnie gdzieś uciekł.
W oddali słychać odgłosy, które przypominają zarówno piski i krzyki. Sam nie wiesz jak to do końca określić, ale brzmi to nadwyraz niepokojąco.