Strona 25 z 29
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 17:38
autor: Matek
Blebleble, zgadzam się z Dawidem.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 17:59
autor: Czarnoksieznik
...Dopiero. Go. Prałem.
Narrator pisze:Okazał wdzięczność za uratowanie życia Czarny. Przez chwilę próbował wyczyścić płaszcz z wiadomych... odpadków.
Dobra. To... coś jeszcze żyje, czy już nie?
Narrator pisze:W pośpiechu wyciągnął sztylet i wzbił się w powietrze. Wysoko.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 17:59
autor: Z. Art
"Dobra. To będzie trudne, mogę zginąć, ale nieważne. I tak pewnie Dizel tego nie uzna, dziad jeden." – pomyślał Ż. Art.
Spojrzał na Alysię porozumiewawczo i wziął od niej Celexcala*.
Silver miał rację. Trzeba zachowywać spokój. Ale nie będzie mi tu cham kobiety zabijał!
Art zamachnął się Celexcalem i rozciął Neville'owi więzadła kolanowe.
Kiedy O ile Neville upadł, Art przystawił mu klingę do klatki piersiowej.
O ile się odwrócił/wgl coś nie wyszło - Art wykonał jeszcze jeden zamach mieczem w jego stronę.
*a teraz Dizel dziadu spróbuj mi tak zrobić, że nie zdążyłem wziąć tego Celexcala czy mi po prostu nie dała.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 21:03
autor: Alysia
Czarny:
- Wyglądałeś na inteligentniejszego faceta... no, ale cóż, pozory mylą. - wymamrotała pod nosem Emmelie. - Wyjaśnię ci więc w skrócie... tam było wielkie buuuum i to coś, co cię zaatakowało, teraz jest już wszędzie... - starała się być przekonywująca w tłumaczeniach.
Wzbiłeś się w górę. Jak zauważyłeś, większą część lasu trawił pożar.
Mątek i Dawid:
Wzięliście ze sobą dwa karabiny i amunicję pochodzącą z innych sztuk. Spokojnym tempem zaczęliście penetrację podziemi Uniwersytetu Magii.
Podziemia jak podziemia, mroczne, z pojedynczymi światłami delikatnie rozświetlającymi mrok. Nic szczególnego. Bardziej zastanawiało was jednak zniknięcie mamuta, który po zapadnięciu się pod ziemię... znowu zapadł się pod ziemię i to tym razem w przenośni.
Ktoś tutaj najpewniej potwornie mącił!
Waszą uwagę przykuły porozrzucane na ziemi karty jokera.
Art:
Los nie chciał zrobić jednak z ciebie jakiegoś bohatera. Celestine używając tego samego chwytu, co przy zabawie z Tobą, w jednej chwili pojawiła się za swoim prześladowcą. Chwilę później zmieniła się w nietoperza i korzystając z momentu zdezorientowania Egzekutora, podleciała do swojego mistrza.
Kiedy Neville już się zorientował co i jak, kolejny raz przybrał formę zielonej smugi. Sekundę później stanął już przed Silverblade'm.
- Koniec tej szopki Neville, nikt nie tknie mojej dziewczynki. - powiedział stanowczo, tuląc w ramionach przerażoną Celestine.
Zielony lis jedynie się perfidnie zaśmiał i sięgnął do kieszeni. Naraz w całym pomieszczeniu pojawiło się około dwudziestu jego kopii.
- Może i sam nie dam rady, ale jak to mówią... w kupie siła. - i w tym momencie praktycznie cały pokój zaczął iskrzyć zielonym tornadem smug. Neville razem ze swoimi klonami, zaczął swoją krwawą rzeź.
Wichura w końcu ustąpiła, ukazując swoje żniwa i wszelkie zniszczenia. To co zobaczyliśmy, zmroziło nam krew w żyłach. Po okolicy wałęsały się poszarpane ubrania Cellie, z domieszką kałuży krwi. Ciężko było jakkolwiek zidentyfikować kim była ofiara, ale jednak wiele wskazywało na to, że Egzekutor dopiął swego i uśmiercił mistrzynie zakonu paladynów. Objęłam Cię w ramiona i starałam się abyś nie patrzył na to wszystko.
Ukradkiem dostrzegłam Neville, który wrócił do normalności i znowu stał naprzeciwko Silverblade'a.
- To co? Może teraz powalczymy? Twoja córeczka jest martwa. W takich sytuacjach nikt nie potrafi zachować racjonalnego myślenia. - zaśmiał się podle. Wiedział, że trafił w czuły punkt.
- Bierz szable do ręki... - powiedział głosem przepełnionym nienawiścią. Neville zrobił to co polecił mu przeciwnik i rozpoczął pierwszą szarżę. Silverblade odpowiedział na nią solidnym unikiem, który przekształcił zamach egzekutora w wytrącenie go z równowagi. Zderzył się bowiem ze stojącą w oddali szafą. Cały wypadek skutkował tym, że jedna szabla wypadła mu z ręki.
Silver bez zawahania ją chwycił i starał się utrzymać z nią pozycję bojową. Upokorzony Neville postanowił kolejny raz przybrać postać zielonej smugi. Z łatwością przedarł się za swojego przeciwnika i pragnął wymierzyć ostateczny cios. Nie przewidział jednak tego, że Silverblade pomimo takiej a nie innej sytuacji, wciąż potrafił zachować koncentrację. Nim zielony lis zdążył cokolwiek zrobić, jego przeciwnik wytrącił mu z ręki kolejną broń. Chwilkę później korzystając ze swoich wrodzonych umiejętności rzucił w egzekutora dwiema szablami, które przybiły go do ściany.
- Pali... - zajęczał piekielnym głosem Neville. Wiedział, że coś było nie tak jak przewidywał. Wiedział, że pułapka, w którą właśnie wpadł była prawdopodobnie pułapką bez wyjścia, a stan w jakim obecnie się znajdował, zbliżony był do średniowiecznych tortur i wynikających z niego oczekiwań na śmierć w bezlitosnej agonii.
Silver bez zawahania wyjął z kieszeni Neville jego sztylet, którym przeważnie kończył on swoje ofiary.
- Krople Archaicznego Oceanu... Tego się nie spodziewałem. - wymamrotał, wciąż głosem pełnym bólu. - NIE MARTW SIĘ! JA WRÓCĘ! MY ZAWSZE WRACAMY! WRÓCĘ I TYM RAZEM BĘDĘ RZĄDZIŁ WIECZNIE. NAJPIERW ZABIJĘ CIEBIE. POZBĘDĘ SIĘ WSZYSTKICH OSÓB, KTÓRE CI SŁUŻYŁY. POZBĘDĘ SIĘ WSZYSTKICH WASZYCH PRZYJACIÓŁ. SPRAWIĘ ALYSIU, ŻEBYŚ CIERPIAŁA JAK NAJDŁUŻEJ. Z WYSŁANNIKAMI TENEBRIS DOTRZYMUJE SIĘ UMOWY NAWET PO ICH ŚMIERCI! PAMIĘT...
- Requiescat in Pace. - powiedział chłodnym tonem i solidnym cięciem pozbawił egzekutora głowy. Ten kilka sekund później zamienił się w czarny pył i rozpłynął się w powietrzu.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 21:13
autor: Z. Art
Art wymusił uśmiech.
Nie żyje...! Ten... dziad... nie żyje...! N-n-nie ży...
Chyb-ba nie tylko on...
Art podbiegł do Celestine. Pochylił się nad tym, co z niej zostało.
Ale czemu?! Czemu? Czemu akurat ona?!
Kret upadł na kolana i zaczął płakać.
*le smutna muzyczka*
Eeee... dobra. Co teraz?
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 21:28
autor: Czarnoksieznik
Już od mojej inteligencji to ty się odczep. "Magia to sztuka oszustwa". Wolę się dziesięć razy upewnić, że wybuch był wybuchem, a nie ładnym efektem wizualnym dla zaklęcia przywołującego herbatę. Zresztą, nie ja podpaliłem właśnie las, w którym oboje się znajdujemy. Pragnę też zauważyć, że coś lub kogoś mieliśmy tu znaleźć i że osoba ta zdecydowanie nie będzie szczęśliwa, że jej dom płonie. A teraz pozwolisz, że rozejrzę się za jakąś drogą ucieczki, remizą strażacką, hydrantem czy innym jeziorkiem. Chyba, że jesteś w stanie to ugasić, wówczas wybacz biednemu nieoświeconemu Czarnoksiężnikowi jego nieoświecenie. I tak wolę się rozejrzeć.
Narrator pisze:Wzleciawszy jeszcze wyżej, Czarny zaczął rozglądać się za kretem bez twarzy, względnie z nadgniłą i nadżartą przez robale twarzą, i mackami. No za Slendermolem po prostu.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: pt, 20 lut 2015, 21:30
autor: Dawid6
Obyśmy tylko nie natrafili na jakiegoś Żartownisia czy cuś... Zachowujemy ostrożność i idziemy dalej.
Update: Zgadzam się z Mątkiem
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 09:55
autor: Matek
Idziemy dalej, lepiej nie dotykajmy tych kart.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 13:34
autor: Alysia
Czarny:
- Czepiasz się... - powiedziała rozdrażniona Emmelie. Najprawdopodobniej bardzo nie chciała, abyś był dla niej kimś od pouczania, czy prawienia morałów. Może to przez niedawną stratę swojego mistrza, a może przez kilkaset innych powodów, o których nie miałeś pojęcia.
Kobiety nie są i nigdy nie były tak bardzo prostymi osobami jak faceci.
Zdecydowałeś się podlecieć jak najwyżej to możliwe. Nie przyniosło to nie wiadomo jak dużych efektów. Im byłeś wyżej, tym bardziej otaczała cię gęstsza mgła.
- Nie, nie zamierzam się z tobą przytulać! - usłyszałeś głos Emmelie dobiegający z dołu.
Dawid i Mątek:
Po kilku minutach wędrówki, znaleźliście się w sali obrad wielkiej szóstki.
Widok jaki tam zastaliście... no cóż... bardzo was przeraził. Przy stole siedziała czwórka czarodziei i wszyscy nie mieli głów. Z tego co udało wam się wywnioskować, brakowało Burektora Mateusza, Waldemara Morsa a także Barandalfa.
Na ścianach pomieszczenia znajdowały się tajemnicze znaki, które przypominały odwrócone duże litery A.
Art:
- Nie rozpaczaj chłopcze. - pocieszył Cię Silverblade. - Jak myślisz, dlaczego moja egzystencja się jeszcze nie skończyła, choć powinna się skończyć setki, tysiące lat temu? To wcale nie przez nieśmiertelność.
- Jak to? - zapytałam zdezorientowana.
- Czysty umysł to jedno, a pierwotny, czy jak kto woli archaiczny ocean to drugie. Celestine wróci do siebie w przeciągu kilku dni.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 13:44
autor: Dawid6
Eee... Co za sadysta tu był?! Lepiej stąd idźmy.
Update: Wygląda na to, że zgadzam się znów z Mątkiem.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 13:46
autor: Z. Art
Pfff, pfff, pfff. Ale niech ci będzie.
W każdym razie, co z Neville'em? Czy nie wróci jeszcze silniejszy? I właściwie z jakiej racji ja, Alysia i Cellie [*] zostaliśmy przeteleportowani przez Genesissa [*] akurat tutaj?
A... i pozwól, proszę... Nie wiem, czy wiesz, ale z pewnych powodów potrzebujemy krwi Paladyna... Tak więc, przepraszam, czy nie masz jakiegoś naczynia, żebym wziął krew Celestine?
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 13:57
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Czarny westchnął i przewrócił oczyma.
Dlaczego znowu ja muszę ratować kobietę w opałach? Hm? Panie prowadzący, czy mogę poznać odpowiedź na to jedno pytanie?
A zresztą... zdychaj sobie, i tak cię nie lubiłem, a w proroctwa nie wierzę...
Narrator pisze:Wbrew zapowiedziom, nietoperz zaczął opadać, starając się dostrzec Emmelie i (prawdopodobnie) Slendermole'a, zanim oni dostrzegą jego.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 14:40
autor: Matek
Uciekamyyy!
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: sob, 21 lut 2015, 23:42
autor: Alysia
Mątek i Dawid:
Ucieczka nie okazała się jednak tak łatwa jak wejście do pomieszczenia. Wiedzieliście już bowiem, że wielkim błędem było zamykanie za sobą drzwi po wejściu. To co miało miejsce przed chwilą, zmroziło wam krew w żyłach. Wszyscy czarodzieje powstali ze swoich krzeseł. Każdy z nich trzymał w dłoniach własną głowę. Wszyscy jednogłośnie powtarzali wyraz "Andromeda". Próbowaliście uciekać, ale wszystko wskazywało na to, że ktoś zaryglował drzwi od zewnątrz.
Czarny:
Zdezorientowany podleciałeś na dół.
- Och! No proszę! Przytul się do mnie! - nalegał rozmówca. Był wysoki... nieprzeciętnie wysoki, miał bardzo dziwną twarz, a swoją szczupła sylwetkę dekorował niepasującym garniturem i kowbojskim kapeluszem, zupełnie nie z tej epoki.
- Nalegam! - prosił dalej. - Jesteś taka śliczna...
- Dziękuję, to naprawdę bardzo miło z pana strony, ale... jesteśmy tu w celach służbowych, a nie prywatnych. - powiedziała ze spokojem na twarzy Emmelie. Potwór nie wytrzymał jej ignorancji, chwycił ją swoją potężną łapą i podniósł do góry.
- CZY JA NAPRAWDĘ JESTEM TAKI STRASZNY?! - zaczął się wydzierać.
Art:
- W każdym razie, co z Neville'em? Czy nie wróci jeszcze silniejszy? - zapytałeś
- Wróci... z pewnością wróci. Ich nie da się wyeliminować na stałe... a przynajmniej ja nie znam tego sposobu. Wychodząc jednak z założenia, że żyję tutaj zdecydowanie dłużej niż inni, bardzo wątpliwe jest to, że ktokolwiek jest świadom metody na skuteczną walkę z wysłannikami Tenebris.
- I właściwie z jakiej racji ja, Alysia i Cellie zostaliśmy przeteleportowani przez Genesissa akurat tutaj?
- Tak... Genesiss... Wreszcie skończył swój żywot. To bardzo przykre.
- Skąd o tym wiesz? - zapytałam
- Umysł moja droga jest tym, co czyni nas wyjątkowymi w gronie innych zwierząt. - powiedział z uśmiechem. Pokiwałam głową, dając znak, że rozumiem co miał na myśli.
- Wracając do pytania... Uważam, że to zupełny przypadek. Równie dobrze mogliście się znaleźć w najczarniejszych kręgach piekieł, albo... no nie wiem... w rowie. Zaklęcia są bardzo, ale to bardzo różne i każde z nich ma praktycznie swoje efekty uboczne.
Po tym jak zebrałeś z ziemi część krwi, Silver podrapał się po głowie, ściągnął swój kaptur i wypowiedział kilka słów.
- Myślę, że to odpowiedni moment, abyście kogoś poznali. - odparł. Pogromca Egzekutora zaprowadził nas do pomieszczenia znajdującego się dobrą minutę drogi od miejsca zbrodni.
- Talio? - zagadał do stojącej tam dziewczyny.
- Tak ojcze?
- Przygotuj Kąpiel w Pierwotnym Oceanie. Pora na finalną walkę z Andromedą.
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
: ndz, 22 lut 2015, 09:34
autor: Matek
-O kurde.
Używamy broni.