Wszyscy, na czele ze Starlight, wpadają do siedziby nazistów. Jest dziwnie cicho… zbyt cicho. Drużyna w celu zlokalizowania głównego złego, postanawia się rozdzielić.
Przed całym zdarzeniem, wspólnie ustala brak pochopnych działań i czekanie ze wszystkim na Starlight.
Dawid i Delaya wspólnie odnajdują pokój, w którym zasiada Emmerich. Ignorują wcześniejsze założenia i wpadają do środka.
Kot szyderczo się uśmiecha i zaprasza przybyłą dwójkę gości do ataku. Delaya przyjmuje zaproszenie. Przywódczyni legendarnego rodu Hammerfall, ubrana w swój egzoszkielet, rzuca się na Freya. Dawid podchodzi do sytuacji bardziej zachowawczo, jednakże nie zamierza pozostawić swojej koleżanki na pastwę losu. Zamierza ją… asekurować.
Delaya odbija się od swojego przeciwnika i z całej siły uderza głową w ścianę. Chwilę później omdlewa.
Dawid próbuje negocjować, proponuje Freyowi zostanie jego najlepszym sługą, pomoc w zniszczeniu świata i… inne takie.
Plan, który już na samym początku, był skazany na niepowodzenie, jednak się powodzi. Frey nie pozbawia go życia. Mało tego, pozwala mu odmaszerować i spokojnie opuścić pokój.
Dawid nie czeka ani chwili dłużej. Woła resztę drużyny na piętro, na którym znajduje się obiekt ich poszukiwań.
Wszyscy momentalnie gromadzą się w zamierzonym miejscu. Zastają Freya, który bawi się ciałem Delayi. Wódz nazistów na ich widok, uśmiecha się szyderczo i obcina dziewczynie głowę Berłem Czasu i Przestrzeni.
Zdarzenie to wprawia grupę w osłupienie. Nie trzeba nawet mówić o wszechpanującym szoku czy przerażeniu. Wszystkie te cechy z czasem przekształcają się w chęć zemsty.
Riley studzi emocje drużyny. Mówi, że przedstawienie Freya było zaplanowane, a pokój, w którym się znajduje, jest chroniony przez antyczne wzory. Bariera, jaką one tworzą, uniemożliwia wejście kogokolwiek do środka.
Dziewczyna postanawia narysować Zaczarowanym Ołówkiem, niejaki archaiczny taran, za pomocą którego można pozbyć się bariery.
Potrzebuje jednak do tego czasu. Frey z kolei nie zamierza jej na to pozwolić. Sięga do notatnika śmierci i zaczyna zapisywać w nim imiona i nazwiska.
Mija jeden moment, a Dawid pada na zawał.
Po raz kolejny wybucha panika. Większa część małej już i tak drużyny, podejmuje się ucieczki, by tylko zniknąć z zasięgu Oczu Boga Śmierci Freya. Starlight wyjaśnia im, że nie ma to żadnego sensu. Frey namierzył już ich na swój celownik, a mając do dyspozycji Berło Czasu i przestrzeni, jest w stanie praktycznie cały czas udaremniać wszelkie próby ucieczek.
Frey zamierza wpisać do Notatnika kolejne nazwisko. Sięga kolejny raz po pióro i… pada niczym rażony piorunem. W pomieszczeniu materializuje się wielka czarna dziura.
Wychodzi z niej Nestardiel. Lord Psychodelii ku zaskoczeniu wszystkich, zaczyna tańczyć, podrzucając sobie przy tym głową Zephyra. „Szach mat wymarłe dziadostwa… hihihi…” – śmieje się. Kiedy jednak uświadamia sobie, w jakim miejscu się znalazł, szybko się uspokaja. Rzuca swoim trofeum w stronę próbującego właśnie powstać, kota.
Nestardiel zamierza odzyskać skradzione berło. Rusza biegiem w stronę swojego „maleństwa”, ale za sprawą Freya, przewraca się na ziemię.
Frey chwyta berło i strzela w stronę jego poprzedniego właściciela. Ten jednak robi unik. Szklana bariera odbija uderzenie i odsyła Notatnik Śmierci do prawdopodobnie innej rzeczywistości.
Riley w tym czasie kończy rysować Archaiczny Taran. Mówi Artowi i Czarnemu jak go uruchomić i prosi Talię o ponowne użycie łuku Aryi.
Wprawiony w ruch Archaiczny Taran, rozbija barierę Freya na drobne kawałki, chwilę po odesłaniu Notatnika Śmierci. Razem z nim, do pomieszczenia wpada strzała ze złotego łuku, która ze snajperską precyzją, przebija serce Freya.
Szkło wbija się jednak w ciało Nestardiela. Lord Psychodelii, będąc świadomy swoich ostatnich chwil życia, prosi wszystkich członków drużyny, aby chronili jego „Lilki”. Taaak.
Grupa gromadzi się w pomieszczeniu z konającym. Riley nie zamierza w żaden sposób mu pomóc. Patrzy spokojnie na wijącego się w agonii Nesta.
W tym momencie za plecami drużyny rozlega się bardzo głośny, męski śmiech. Jest on mroczny i straszny do tego stopnia, że aż wywołuje małe trzęsienie ziemi.
Ciało Freya rozpływa się w kłębach czarnego dymu, który z czasem zaczyna przybierać bardziej wyraźną postać.
„To on… Znalazł nas… lepiej uciekajcie…” – mówi Nest. Lord Psychodelii, mimo braku sił, wstaje i rusza w stronę cienistej postaci.
„ Nie ukrywam, panie Lazarius, że spotkanie troszkę… khe… khre… krępujące. Można nawet powiedzieć, że jestem dziś przybity… albo i… przebity”
„ Król stoi po przeciwieństwie dawnego blasku, Król nic nie wie, Król, nie żyje. ” – odpowiada mu Omega.
„Darowałbyś sobie, ja tu umieram, chciałbym jakoś epicko zakończyć ten żywot, a n…” – tu przerwał. Za sprawą Lazariusa, wszystkie kawałki szkła z pomieszczenia, zawisnęły w powietrzu i nakierowały się w stronę Nesta.
„ Oj… Tego nie przewidziałem” – stwierdza. Chwilę później odwraca się, spoglądając w stronę uciekającej drużyny. Mówi: „ Nie udało mi się ochronić Lily… Mam nadzieję, że wy nie zawiedziecie”. Ech…
I to… są jego ostatnie słowa. Z jego ciała nie zostaje praktycznie nic, oprócz jednej wielkiej, rzeki krwi.
Omega po dokonanej egzekucji, rusza w stronę uciekających. Zauważa na swojej drodze Berło Czasu i Przestrzeni. Podnosi pierwsze narzędzie i postanawia je zjeść.
Riley przestaje myśleć racjonalnie, wpada w największą panikę z całej drużyny. Nie chce wrócić do swojego pana.
Drużyna wybiega z byłej siedziby Emmericha Freya. Próbuje doścignąć przerażoną Starlight i poprosić ją o jakiegoś rodzaju pomoc.
Niestety, na jej drodze materializuje się Lazarius. Omega dotyka czoła trzęsącej się ze strachu dziewczyny i mówi do niej: „ Koniec jest tak bliski, koniec finalizuje pewien etap życia. Koniec… wyznacza granicę i koniec ją zamyka. Otwórz oczy, moja mała dziewczynko. Egzekutor narodził się ponownie”.
Riley momentalnie się odwraca. W jej oczach widoczny jest ten sam mrok, który przez ten cały czas można było dostrzec u Nevilla.
Przed rychłym zakończeniem waszej historii, ratuję was ja, w towarzystwie Levi’ego i Lucjana.
Wracamy do Nieba i przygotowujemy się na wojnę.
Wojnę, która okaże się naszymi osobistymi Termopilami.