Strona 3 z 9

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 16:26
autor: Matek
Narrator pisze:Matek pomaga Urbanowi przecisnąć się przez kraty
:lol:

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 18:16
autor: Mistrz Gry
Żeby nie było, iż Dokha nie ma w tym świecie, bohaterowie usłyszeli głośne i dosyć bolesne chrapanie dobiegające z kąta klatki. Okazało się, że tam był ich zaginiony przyjaciel i druh w postaci... Elfa. Po pojawieniu się w owym, dziwnym i niezbadanym świecie został przez przypadek odseparowany od pozostałych. Jako pierwszy, podszedł Dawid, by obudzić swojego przyjaciela. W końcu nie mógł tak spać w nieskończoność... I chwila, dlaczego właściwie mu się przysnęło? Co się stało?
Urban, przy pomocy silnych i umięśnionych rąk (prawie jak u Pudziana, zazdro, ziom) Matka został przepchnięty przez dziurę. Mógł spokojnie spenetrować pokój, aby znaleźć klucz, który leżał na stole. Miał też swobodny dostęp do artefaktów, które posiadali. Dzięki nim, w końcu, mieli szansę, by się bronić przed niezapowiedzianymi atakami. Gdy tylko uwolni swoich towarzyszy, mogą spokojnie wyjść na korytarz...

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 18:25
autor: Autor8
Narrator pisze:Avthor jest dumny, że jego plan się powiódł. No te se czeka aż Urban go uwolni.
:lol:

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 18:32
autor: Kretes102
No, nie pozostało mi nic innego, jak was uwolnić. <otwiera klatkę> Tylko szybko, koledzy, gdyż w każdej chwili może się pojawić ktoś nieproszony.

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 18:57
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Andriew chwycił swój kij i wyszedł na korytarz, gotów w każdej chwili powalić ewentualnego przeciwnika wypróbowaną metodą "pałą przez łeb".

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 19:11
autor: Z. Art
Ezuriens podrapał się po głowie. Wyszedł.
Znów podrapał się po głowie. W końcu zawyrokował...
Tak żem se wymyślił, że może znajdźmy cóś, żeby sie w razie czego bronić. W końcu... tego... bróń nam zabraly.
Podszedł zamyślony do śmigłowca.

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 19:11
autor: Z. Art
Ezuriens podrapał się po głowie. Wyszedł.
Znów podrapał się po głowie. W końcu zawyrokował...
Tak żem se wymyślił, że może znajdźmy cóś, żeby sie w razie czego bronić. W końcu... tego... bróń nam zabraly.
Podszedł zamyślony do śmigłowca.

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 19:19
autor: Dawid6
//bierze czapkę i wyczarowuje sobie czasopismo o por... celanie

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:12
autor: Mistrz Gry
Doktor obudził się ze swojego snu o Śródziemiu. Uwielbiał widocznie marzyć o byciu istotą z innego świata, a w końcu stanie się Elfem przez jakiegoś karła umożliwiło mu to. Jego rodzice nigdy nie zwracali na niego większej uwagi, szczególnie ojciec. Był zajęty badaniami, które prowadził nad kosmosem. Życie astronoma nie należało do najłatwiejszych.
Barbarzyńca nie mógł przewidzieć, że owy śmigłowiec będzie tylko atrapą, więc uderzył głową w ścianę. Musiało trochę poboleć, ale jak na prawdziwego twardziela przystało, nie miał zamiaru rozpaczać. Zresztą, po co. Nie było mleka rozlanego...
Korytarz okazał się być jakąś większą opuszczoną fabryką. Z oddali można było słychać jedynie dudnienie jakiejś maszyny, w kierunku której poszli mężczyźni. Gdy znaleźli się nad mostkiem dowodzenia, zauważyli dziwną istotę z miną kota, który miał ochotę załatwić swoje potrzeby w kuwecie.
Obrazek
- Do pracy, obiboki! - zawołała istota, uderzając biczem trzymanym w ręce o ziemię. Niebieskie skrzaty kręciły coraz szybciej kołowrotkiem. - Venger nie będzie tolerował waszego lenistwa, no dalej!
Nie wahał się nawet uderzyć tych, co upadli ze zmęczenia prosto w twarz lub w plecy. Widać było, że to jakiś tyran, który znęca się nad słabszymi od siebie. Co ciekawsze, jeśli by się rozejrzeć po środku pomieszczenia można było dostrzec również kocioł z gorącą magmą, a w innym jakiś czarny wir. Oraz lustro, w którym odbijało się Wesołe Miasteczko. Czyżby to była droga powrotna do domu, o której wspominał Mistrz Lochów?

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:16
autor: Z. Art
Ezuriens Barbarzyńca podlazł do dziwnej istoty i ze szczerym uśmiechem popukał jegomościa w plecy.
Kiedy istota się odwróciła, kopnął ją w... tam, gdzie najbardziej boli.
Miał tylko nadzieję, że to nie była kobieta...

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:16
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:A. Crobat przygotował się do skoku, jednak po chwili się rozmyślił.
Oloktor, widzisz tą rurę tam? Będziesz w stanie zjechać po niej na dół i sprawdzić sytuację? Masz pelerynę-niewidkę...

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:19
autor: Autor8
Narrator pisze:Avthor tam se użył znowu tarczy żeby przynajmniej siebie osłonić przed gniewem tego dziwaka. Jeżeli ktoś jeszcze będzie koło niego, to jego też obroni, a co.
Boleśnie się czuję jaki taki trochę obrońca :lol:

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:21
autor: Dawid6
xDDDD
Av, rób osłonę, a ja ją spróbuję wzmocnić xD

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:27
autor: Mistrz Gry
Niestety, Barbarzyńca się pomylił i to była kobieta. Do tego złapała jego kop w połowię lotu i odrzuciła go w stronę Doktora, który zapierdział biednego Ezurka. Nikt raczej nie chciałby być na jego miejscu, bo musiało niesamowicie śmierdzieć.
- Khaaren Karen tak łatwo się nie da! - zawołała i wyrzuciła bicz w stronę Avtora i Andrieja (przebijając się przez tarczę Avtora), związując ich i następnie rzucając w stronę kotła. - A Ty, mój ptysiu, pójdziesz ze mną - złapała w swoją ogromną rękę Dawida, zanim mógł rzucić zaklęcie. Przytuliła go mocno i usadziła na tronie. - Będziesz moim królem... Rozpoczniemy kontemplację naszego związku. Potrzeba mi potomstwa.
I wtedy pojawił się magiczny piasek, związując Dawida. Zasłonił mu także usta, przez co mężczyzna nie mógł w żaden sposób się wypowiedzieć.

Re: #1

: pn, 16 mar 2015, 20:31
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Andriej nie wypuścił swojej tyczki i teraz szybkim wysunięciem jej dolnego końca wyrzucił siebie i Avtora w powietrze, próbując wyplątać się z bicza.
Avtor, masz miecz. Możesz nas rozciąć.