Strona 3 z 16

Re: Kaskadowa Valhalla

: śr, 22 paź 2014, 20:04
autor: Pan Potwór
Lis stał jak zamurowany. Przez jego myśli przenikało na przemian kilkanaście tysięcy myśli. Większość nie mogła zrozumieć sytuacji, jaka właśnie się przed nim objawiła.
- Nie wiem kim jesteś, ale trzymaj się ode mnie jak najdalej . Myślę, że wasza wizyta się już przeciągnęła. Latający Rondel może zostać, wydaje się wyjątkowy i myślę że nada się na prezent dla mojej siostrzenicy... ech.. o ile uda mi się ją znaleźć. - zaczął się smucić.

Re: Kaskadowa Valhalla

: śr, 22 paź 2014, 20:11
autor: Z. Art
Art mając gdzieś wypowiedź gubernatora, został.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 10:39
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Wyjątkowy "Latający Rondel" spojrzał z lekkim wyrzutem na kapitana ("Jak można być takim nieukiem, by nie odróżniać rondla od nietoperza!?"), a następnie na Arta ("Krecie jeden, czemu ty wiecznie musisz się wszystkim sprzeciwiać!?"). Nie było jednak teraz czasu na kłótnie.
Ma możliwość pozostania na miejscu... jako jedyny z drużyny... za dużo grał w RPGi, by nie wiedzieć, co to znaczy: nawet, jeśli może odejść, musi zostać, by pchnąć fabułę do przodu. Z drugiej strony pamiętał, jak się to skończyło ostatnio... ale przecież będzie z nimi Pan Potwór... co złego może się stać? Potwory mor...
Nagle z przerażeniem coś sobie uświadomił.
Panie gubernatorze... chyba nie ma pan zamiaru... wyrzucić moich towarzyszy ze statku!? My nie mamy żadnej łodzi ani nic takiego... to dla nich pewna śmierć!

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 13:27
autor: Autor8
Autor chciał już wyjść, gdy usłyszał słowa Czarnego. Z przerażeniem popatrzył na gubernatora.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 14:21
autor: Pan Potwór
- Ale ja naprawdę nie potrzebuję żadnego zbędnego balastu, ani tym bardziej nowych majtków. Chyba sami widzieliście, jaka to morska patologia. Już cała Aquilla jest przeładowana ich idiotyzmem i tego nie wytrzymuje... nie mówiąc już o mnie samym... - westchnął. - Jasne, powiecie, że jesteście wyjątkowi, wyrazicie o sobie zdanie w samych superlatywach, ale pragnę zauważyć, że wszyscy inni tutaj pracujący również to zrobili i wygląda to tak jak wygląda. - powiedział z przekonaniem.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 14:34
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Po zastanowieniu... już kilka razy zdążyli w trakcie podróży przez Cyrk wykazać się idiotyzmem...
Nie prosimy, żeby pozwolił nam pan zostać na pokładzie. Ale... nie ma pan jakiejś niepotrzebnej szalupy czy czegoś?
Narrator pisze:Odwróciwszy się do towarzyszy, nieznacznie wskazał wzrokiem podłogę. Oczywisty sygnał: "W razie czego - schowajcie się w ładowni, prochowni, zbrojowni czy co tam niżej jest".

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 14:39
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor zrozumiał oczywisty sygnał Czarnego: "W razie czego - schowajcie się w ładowni, prochowni, zbrojowni czy co tam niżej jest". Miał jednak nadzieję, że gubernator/kapitan nie będzie ich do tego zmuszał.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 15:21
autor: Z. Art
Art westchnął. Prochownia? Co ja, gej... ehm, Guy Fawkes jestem?
I co to jest Aquilla? Czyżby miało to związek z Dziewiątym Legionem*?
Hmm, jeśli można spytać... czym jest Aquilla?
Wtedy kret wpadł na genialny pomysł.
Co do zaciągnięcia się... Mam coś, co może pana zainteresować a nawet przynieść bogactwo... A zaznaczam, nie jest to typowy tekst "na wykrętkę".
Nic jednak nie ma za darmo. W zamian żądamy zatrudnienia nas na statku, w charakterze kucharza, stewarda czy innych tam.
Art miał na myśli Pistację - wiedział, że to kłamstwo, że jej nie mają - ale później się coś wymyśli.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 15:49
autor: Pan Potwór
Czarnoksieznik pisze:
Narrator pisze:Po zastanowieniu... już kilka razy zdążyli w trakcie podróży przez Cyrk wykazać się idiotyzmem...

Nie prosimy, żeby pozwolił nam pan zostać na pokładzie. Ale... nie ma pan jakiejś niepotrzebnej szalupy czy czegoś?
Narrator pisze:Odwróciwszy się do towarzyszy, nieznacznie wskazał wzrokiem podłogę. Oczywisty sygnał: "W razie czego - schowajcie się w ładowni, prochowni, zbrojowni czy co tam niżej jest".

- Niestety nie. Taki już żywot na morzu.. albo jesteś kapitanem, sterem, okrętem i żaglem, albo jesteś nikim i pływasz za burtą.

Ż. Art pisze:
Art westchnął. Prochownia? Co ja, gej... ehm, Guy Fawkes jestem?
I co to jest Aquilla? Czyżby miało to związek z Dziewiątym Legionem*?


Hmm, jeśli można spytać... czym jest Aquilla?

Wtedy kret wpadł na genialny pomysł.


Co do zaciągnięcia się... Mam coś, co może pana zainteresować a nawet przynieść bogactwo... A zaznaczam, nie jest to typowy tekst "na wykrętkę".
Nic jednak nie ma za darmo. W zamian żądamy zatrudnienia nas na statku, w charakterze kucharza, stewarda czy innych tam.

Art miał na myśli Pistację - wiedział, że to kłamstwo, że jej nie mają - ale później się coś wymyśli.


- Aquilla to ten okręt. - powiedział z przekonaniem. - Masz coś co może mnie zachęcić... no nie wiem. Patrząc na stan twoich kieszeni, nie masz tam raczej niczego przydatnego - skwitował. I wtedy zrozumiałeś, że jakimś sposobem Kapitan Statku widzi wszystko...

- Panie i panowie, nie radziłbym się chować. Ja wszystko widzę. - i tym samym rozjaśnił twoje wszelkie wątpliwości.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 16:04
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Drużynie pozostała już tylko jedna, ostatnia nadzieja.
Pana siostrzenica, Alysia... coś się z nią stało, prawda? A my możemy wiedzieć, jak jej i panu pomóc...

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 16:06
autor: Autor8
Narrator pisze:Autor się trzymał z daleka. Nie chciał wkurzać gubernatora. Kiwał głową przy każdym słowie Czarnego.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 16:14
autor: Z. Art
Art prychnął i słuchał, co mówi Czarny.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 16:16
autor: olexo2
Olexo stał i słuchał uważnie co mówi Czarny.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 16:50
autor: Pan Potwór
- Alysia... Nie sądzę, że powinna was interesować.. Ale skoro już pytacie... cóż.. odpowiem, bo sam jestem kompletnie bezradny. - zaczął się znowu smucić. - Otóż.. jest moją siostrzenicą. Jej rodzice.. cóż.. nie doczekali momentu w którym stała się naprawdę śliczną dziewczyną. Nie doczekali nawet momentu w którym.. nauczyła się chodzić.. ech.. - z jego oczu zaczęły wylewać się łzy.
- Dom Jonasa i mojej siostry Marybeth został kompletnie zniszczony przez Krakena. Stwór ten zabrał mi na zawsze moją najukochańszą młodszą siostrzyczkę... Mniejsza już ze szwagrem.. nigdy za nim nie przepadałem.. no dobra.. też lekko za nim tęsknię.
Jak to się stało? Cóż.. Kraken pewnego razu postanowił wybrać sobie miasto Atlantis na miejsce siania zamętu, chaosu i Alpha jeden wie co jeszcze. Kiedy Kraken swoimi mackami niszczył ściany budynku, ta spała w kołysce. Miała niebywałe szczęście, że udało się jej przeżyć. Spadła na nią jakaś deska, która przykryła kołyskę i dała jej szanse na przeżycie. Takiego szczęścia nie miała już moja siostrzyczka...
no i ten jej Jonas... Ich krew była wszędzie... na wszystkich deskach i gruzach, które zostały z tego pięknego miejsca.
Jak się domyślacie, zająłem się Alysią i próbowałem wychować ją tak, jak chciałaby jej matka. Mijały lata, a ona z każdym dniem stawała się coraz to śliczniejszą dziewczynką. Uczyłem ją fechtunku... była bardzo pojętną uczennicą, bo... została mistrzynią świata Kaskadowej Valhalli. W finale nawet pokonała niejakiego Czarnobrodego. Omińmy już ten szczegół, że ucięła mu głowę.. ale.. wygrała i to się liczy.
Często przejmowała stery na Aquilli i to pewnego dnia.. ją zgubiło.. Podczas wyprawy na jedną z wysp.. cóż.. ślad po niej zaginął, a Herman Wspaniały, jedyny ocalały, który zdołał uratować statek i przypłynąć z nim do portu mojego miasta, zmarł tego samego dnia. Możliwe, że przez stres, możliwe, że widział coś, co zniszczyło go od środka, albo ktoś chciał, żeby umarł tego samego dnia. Powiedział jedynie, że Alysia żyje... i to były jego ostatnie słowa.

Re: Kaskadowa Valhalla

: czw, 23 paź 2014, 17:40
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Czarny wysłuchał smutnej historii. Wiedział już, czego szukać. A nawet gdyby nie wiedział, to ludzkie (i nietoperze) uczucia kazały mu zrobić to, co zrobił. Podszedł do gubernatora i położył mu skrzydło na ramieniu.
Pomożemy panu. Jeszcze nie wiem, co możemy zrobić... ale pomożemy.
Narrator pisze:Zastanowił się chwilę i coś przyszło mu do głowy.
Mówi pan, że jest pan w stanie zobaczyć wszystko... czy nie może pan zobaczyć tego miejsca, gdzie ona zaginęła?
Narrator pisze:Po raz kolejny się zastanowił.
Czy byłby pan w stanie odtworzyć trasę Aquilli w trakcie tego rejsu?