Strona 15 z 26

Re: The Celestial War

: ndz, 16 sie 2015, 16:12
autor: Czarnoksieznik
Dobra... panie Cortez, odsuń pan ten kijaszek, przybywamy w pokojowych zamiarach. Kim jesteśmy... mało ważne. Czego chcemy... mało ważne. Co tu robimy... mało ważne. Powiedzmy, że zabłądziliśmy. Jak tu trafiliśmy... BARDZO mało ważne. A zresztą... rozmawiać proszę z tym tu panem w kolczudze.
Narrator pisze:Wskazał Sir Sera.
A teraz... proszę zabrać tą strzelbę od naszej przyjaciółki, bo... cóż... chyba nikt nie chce rozlewu krwi.

Re: The Celestial War

: ndz, 16 sie 2015, 16:24
autor: Dawid6
Nom, dobry pomysł. Macie coś do jedzenia? Albo do picia? Nie? To ja coś mam... //wyciąga coś
//a nie, nic
//mówi Czarnemu, żeby udobruchał ich Flaszką Bez Dna

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 16:40
autor: Autor8
Ano, zgodzę się z białym kretem z wąsem. Minecraft ma bardzo dobrą grafikę, polecam każdemu.
No i ten, witaj, mów kim jesteś i co od nas chcesz. No i chyba pochodzimy z przyszłości, ale pewności nie mam.

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 17:22
autor: Sir Ser
Grupa 1:


Cortez nie wyglądał na osobę, z którą można było sobie spokojnie pogadać. W żaden sposób nie wzruszyły go słowa Czarnoksiężnika.
- Czy wasza przyjaciółka przeżyje? Hehheh, mało ważne.
- Tylko do kogo chce pan strzelać? Nie jesteśmy uzbrojeni, to niehonorowe.
- Honorowe? Raczysz żartować? Ten świat jest wypłukany z takich rzeczy jak honor. Przynajmniej... kiedy jesteśmy na morzu. - powiedział cynicznie.
- I co, zamierzasz nas zabić? Wiesz kim my jesteśmy?!
- Osobami, które bezprawnie wtargnęły na mój statek. Jeśli chcecie przeżyć, to proponuję mały układ. Ja policzę powoli do dziesięciu, a wy nieważne jak... opuścicie ten statek. Dziewczyna zostaje ze mną.


Grupa 2:


- Mówią na mnie Tęczowy Bizon.
- Hmm... Mamy takiego kolegę, który by Cię polubił... - wymamrotała pod nosem Talia.
- Też jest nieustępliwy i pragnie walczyć o lepsze jutro, dla swojego państwa? A może jest poszukiwaczem skarbów?
- Taak... Często poszukuje tych skarbów w tunelach.
- Rozumiem. Moi przyjaciele z przyszłości i Ty, Blady Krecie z wąsem, który stoisz na ich czele... Nasz wódz, Szczęśliwy Ptak... ma poważne problemy. Przybyli inni biali... mordują, wszystkich mordują. Teraz zmierzają ku naszemu wodzowi i chcą go nakłaniać do zmiany wyznania. On się nie zgodzi! On ma taki charakter! Wszyscy jesteśmy w sytuacji bez wyjścia! Nie chcemy aby spełniła się przepowiednia Wielkiego Szamana Zero. Chcemy ratunku... i wy macie być tym ratunkiem.

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 17:55
autor: Z. Art
Co mamy zrobić?
Czy biały wódz o twarzy czarnej jak noc i sześciu kończynach (brodaty brunet na koniu) jest wcieleniem Quetzalcoatla czy jakimś tam dziadem?
Jak nazywa się wasz lud?

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 17:55
autor: Czarnoksieznik
Okej... pan teraz bardzo powoli policzy do dziesięciu... a my zmyjemy się ze statku...
Narrator pisze:Odwrócił się do Sir Sera. I szepnął kilka słów.
Sytuacja wygląda prosto: musisz mnie teraz przeteleportować za jego plecy, a ja po prostu dźgnę go sztyletem, modląc się, żeby nie miał naplecznika... jak myślisz, będzie to możliwe z użyciem berła?

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 18:25
autor: Dawid6
ŻE NIBY CO
//miecz mu się wyjmuje z pochwy
JA CI DAM, SZATAŃSKI POMIOCIE
//ma na sobie zbroję, więc czego się obawiać
//wyjmuje pazura. Naoglądał się filmów, na których jacyś pajace odbijając tym pociski, to może i on potrafi


A tak w sumie... Licz do dziesięciu, dziadu, ale z zamkniętymi oczami. Umowa stoi?

Re: The Celestial War

: pn, 17 sie 2015, 19:10
autor: Autor8
No ja posłusznie i cierpliwie czekam aż Indianin odpowie na pytania białego kreta z wąsem.

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 13:40
autor: Sir Ser
Grupa 1:

Plan Czarnoksiężnika się powiódł. Zasztyletowany Cortez padł na ziemię. Załoga statku w panice zaczęła wskakiwać do wody.
- Mam delikatne przeczucie, że to przyniesie niemałe konsekwencje... - wymamrotał Serphan.

Grupa 2:


Jak się okazało, znajdowaliście się właśnie w ówczesnym państwie Inków, którego władcą był niejaki Szczęśliwy Ptak, zwany dalej Atahualpą. Za kilka godzin miał on spotkać się z Pizzaro, który będzie namawiał go na przyjęcie wiary białych.
Indianin był zaniepokojony, gdyż wiedział, że to kwestia czasu, by w okolicy rozpętała się wielka rzeź.

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 13:47
autor: Z. Art
CZARNY DEBILU COŚ TY NAROBIŁ CHYBA TYLKO NAMIESTNIKOWI KUBY I KRÓLOWI HISZPANII (I INDIANOM) SPODOBA SIĘ TO CO ZROBILIŚCIE
– przekazał telepatycznie wiadomość Czarnemu Art.

Następnie zwócił się do Inki... Inkasa... tego gościa z plemienia Inków:
Przyjęcie wiary białych ludzi jak dla mnie będzie spoko, dlatego to wam polecam [czeka na hejty od Api]. Co do samego Pizarra, strzeżcie się go i jego żołnierzy. Proponuję wprowadzić demoralizację wojsk no i zabić ostatecznie tego dziada. Żołnierze bez dowódcy wpadną w popłoch.
Jednak, nie obraźcie się, z waszym poziomem technologii może to być trudne...
Czy możesz zaprowadzić mnie do Wielkiego Inki Atahualpy, Syna Słońca? Trzeba będzie z nim porozmawiać, póki jest jeszcze czas...

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 14:04
autor: Dawid6
Nom, fajnie, to jak wyskoczą, to płyniemy se gdzieś może w Bieszcza.... Eee... Do Ameryki?

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 14:06
autor: Czarnoksieznik
ART DEBILU MIELIŚMY GO ZABIĆ BO TAK WYMYŚLIŁ DIZEL, DO NIEGO PRETENSJE
Narrator pisze:Odpowiedział Artowi telepatycznie Czarny.
Owszem, wywoła to olbrzymie konsekwencje... ale raczej nic na to nie poradzimy. Tymczasem... musimy poszukać naszych przyjaciół... jakieś pomysły, jak ich znaleźć?
Narrator pisze:Nietoperz taktownie udawał, że wcale nie wie, gdzie została przeniesiona druga grupa i prowadzący wcale tego nie napisał wielkimi wołami.

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 16:41
autor: Autor8
Nom, zaprowadź wielkiego bladego kreta z wąsem do swojego pana i władcy. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze... Albo wszyscy zostaniecie wybici przez złych białych. No, ale ufajmy w potęgę bladego kreta.

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 19:48
autor: Sir Ser
Grupa 1:

Wszyscy panikowali, że nastąpiła zmiana przyszłości... albo raczej przeszłości. Ja postanowiłem zachować spokój. Chwyciłem za berło i przeniosłem nas do...
- GDZIE MY JESTEŚMY?!
Obrazek
Znajdowaliśmy się najpewniej na dachu jakiegoś zamku. Przy jego drzwiach stał jakiś facet z wielkim kawałkiem papieru. Mówił coś, że protestuje, że mu się nie podoba, ale ciężko z tej odległości było zrozumieć o co tak naprawdę mu chodziło.
Noo i... przenoszenie w czasie nam trochę nie pykło, gdyż berło zaczęło się trząść jak opętane... Podobnie jak cała dachówka tego zamku.
W sumie to wszystko się trzęsło.
Części dachu z sekundy na sekundę zaczęły spadać na ziemię.

Grupa 2:

Trwało to dosyć długo, ale w końcu udało się wam dojść do miejsca, w którym znajdował się Szczęśliwy Ptak. Nie zagrażało mu żadne niebezpieczeństwo. Radził sobie całkiem dobrze.
Wódz Inków siedział sobie przy ognisku i jadł jakąś przypiekaną dziczyznę. Kilka metrów od niego, dało się dostrzec glowę w kapeluszu, nabitą na pal.

Re: The Celestial War

: wt, 18 sie 2015, 20:29
autor: Z. Art
Art se przykląkł, bo czemu nie.
Pozdrawiam cię, Wielki Inko, Synu Słońca! Ten oto twój poddany wyjaśni ci, po co przybyliśmy.
Wybacz mi moją śmiałość... Kim jest były właściciel tej tutaj głowy?

Porozumiał się też telepatycznie z Czarnym.
CZARNY JEŁOPIE POSTARAJCIE SIĘ ZLECIEĆ NA LUTRA I GO ZABIĆ, NIE BĘDZIE WOJNY TRZYDZIESTOLETNIEJ.