Strona 2 z 9

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 19:42
autor: olexo2
Powinnismy isc w strone tego swiatla

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 19:44
autor: Autor8
Idziemy w stronę światła :lol: :lol: :lol:

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 19:45
autor: Dawid6
Kuhde, może da się jakoś wzmocnić magicznie tarczę ochronną rycerza. A jak nie, no to może idźmy w kierunku wschodnim, ew. tego niebieskiego światełka (wybaczcie, Mątek i Avthor, za ból tylnej części ciała).

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 19:47
autor: Matek
W stronę światła!

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 19:54
autor: Z. Art
Idziem tam!
Zakomenderował Ezuriens.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 20:08
autor: Czarnoksieznik
Davidzie, nie możesz nam tu wyczarować jakiejś ziemianki czy chatki? Mam jakieś złe przeczucia co do tego światełka... sądzę, że lepiej będzie przeczekać tą burzę tutaj, jeśli uda się zdobyć jakieś schronienie.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 20:12
autor: Kretes102
No... ja nie byłbym tego taki pewien. Światło te może bowiem być tylko przykrywką. Na sam początek powinniśmy bardziej pomyśleć nad uzbrojeniem i schronieniem. Davidzie, nie wyczarowałbyś może czegoś na kształt lepianki lub zwykłej (kurnej) chaty? Lepiej tutaj przeczekać tę burzę, a potem pomyśleć nad dalszą podróżą. No i nad uzbrojeniem.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 20:26
autor: Dawid6
No tak, no to kuhde...

//wyczarowuje wstrząsoodporną chatę inspirowaną na japońskiej architekturze

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:11
autor: Mistrz Gry
Czar Davida okazał się tym razem trafiony i nie spowodował większych kłopotów. Trafił im się... Kurnik, w którym byli wszyscy zamknięci. Było niesamowicie ciasno, i najgorsze było, że nagle zaczęło śmierdzieć. Ktoś... puścił śmierdzącego bąka. Dlatego też, bez większego namysłu - wszyscy wybiegli z wrzaskiem.
Jednomyślne głosowanie na temat światełka okazało się lepszym wyjściem niż wąchanie czyiś pachnących specyficznie gazów. W oddali, siedząc na kamieniu Mistrz Lochów patrzył na to wszystko. Pokiwał tylko głową i znowu zniknął bezszelestnie, tak samo, jak się na to patrzył. Ich bieg nie trwał długo, ponieważ po chwili wpadli w ruchome piaski, które ich pochłonęły.

Po około dwudziestu minutach pierwszy oczy otworzył Ezuriens i zobaczył, że jest w jakiejś klatce. Nie był sam, raczej wszyscy jego przyjaciele tam byli. Bohaterowie mogli tylko zobaczyć, jak bronie leżą pod ścianą i nijak nie mogą ich dosięgnąć. Znajdowali się w beznadziejnej sytuacji, z której musieli się wydostać. Oświetlało ich tylko lekkie światełko z migającej żarówki pod sufitem. Chwila, sufit? To, gdzie oni się znajdowali?
Ezuriens, rozglądając się zauważył też jakiejś krzesło, stół... I dużo maszyn, takich ludzkich. Oraz śmigłowiec z II wojny światowej.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:17
autor: Dawid6
O kurczę.
Ktoś jest na tyle chudy, żeby się przecisnąć. Ewentualnie ktoś mógłby urwać część ubrania, potem ktoś na nią... Wydalić mocz... No i wtedy wziąć jakiegoś kija i kręcić, co by kraty zgiąć.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:17
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Crobat opukał pręty klatki.
Mątek, będziesz to w stanie jakoś... rozerwać, czy coś?

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:18
autor: Autor8
Oh nie, tego się nie spodziewałem.
Najchudszy to jest ten Urban. Niech on się przeciśnie.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:38
autor: Kretes102
Tak, jestem dosyć chudy. Nie ma problemu, mogę bez problemu się przez to przecisnąć.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 21:57
autor: Z. Art
Ezuriens myślał.
I myślał.
I myślał.
W przeciwieństwie do innych barbarzyńców, potrafił nie myśleć na głos. Ale i tak musiał poruszać wargami.
I myślał.
I wreszcie wymyślił.
Tego... Tak żem se pomyślał, że chyba moge te kraty rozwalić... Albo i nie.

Re: #1

: ndz, 15 mar 2015, 22:37
autor: olexo2
No ja jestem złodziej :lol: ale to bym sobie poradził, jakby to były drzwi. Tak to nic nie zrobie :lol: bolesna sytuacja :lol: