Wiem o jakie dialogi chodzi innym userom!!! A przymiotniki mogę dodać, czemu nie...Sniff pisze:Duchmanie, pozostałym userom chodzi o dialogi jak w książce. Dodaj parę przymiotników, które urozmaici Twoje opowiadanie i będzie ok.
PS. Kończę pracę nad trzecim rozdziałem.
Rozdział trzeci
kłopoty
Nacisnęła na nich ceimność. Wyczuli, że puszają ananasa. Coś było nie tak, Reksio odleciał w daleką przestrzeń. Kretes wrzeszczał bez przerwy "REKSIU!!! REKSIU!!!". Kretes i Karimata trafili do bezdennej pułapki, która okazałą się wielkim lasem i pustą przestrzenią. Wkrótce jednak zobaczyli, że są tu sklepy z drewna. Mieszkańcy dbali o siebie. Nie znali pieniędzy. Dzielili się wszystkim. Jedzenie tu rosło na krzakach, które dopiero teraz zauważyli. To miejsce było dość wygodne, ale nigdzie nie było Molly. Dowiedzieli się, że zemdlała i jest teraz w szpitalu. Poszli do szpitala, gdzie miała być Molly. Właśnie wychodziła, bo nie stało jej się nic więcej oprócz tego, że zemdlała. Po odnalezieniu Molly zajęli się poszukiwaniem Reksia. Centrala osobowości powiedziała, że nie ma tu Reksia, chyba że trafił do petrikum. Kretes zapytał, co to petrikum. Powiedzieli, że tego nie da się opisać. Udało się jednak z niego wyciągnąć, że to ma coś wspólnego z bajkami. Nic więcej już się o tym nie dowiedzieli, więc poszli do centrali umiejscowienia, bo tam były mapy całej bezdennej pułapki.
PS1. Rozdział czwarty za jakieś trzy dni, chyba że uda mi się skończyć dzisiaj...
PS2. Nie umiem robić dialogów, nie męczcie mnie tym!!! Może w czwartym rozdziale uda mi się zrobić, ale nie przysięgam!!!
Rozdział czwarty
petrikum i sen
Wyruszyli do centrali umiejscowienia. Petrikum było kilometr od centrali. Nie mogli pojąć, dlaczego nie można sprawdzić, kto tam jest. Godzine później dotarli do petrikum. Zrozumieli, czemu nie można sprawdzić kto tam jest. Był to bowiem wielki balon z setkami drzwi. Przeczytali, że do drzwi do bajek, do których zniknęły klucze i zamki. Postaowili, że odnajdą klucze i zamki, które zaginęły, i odnajdą Reksia wśród tych setek bajek. Wyruszyli na miasto, by popytać miszczan, czy coś wiedzą. Zapytali jakiegoś starszego psa, kota w ich wieku, kackę i wiele innych zwierząt. Ich rozmowa zawsze przebywała tak samo:
- Wiesz coś o kluczch i zamkach które zaginęły?
- Nie, nie wiem.
I tak przez cztery godziny. Uznali, że to koniec, że już Reksia nie odnajdą. Poszli spać. Kretesowi śnił się Reksio:
- Jestem we śnie Kretesa? To dobrze. Kretesie, zamki i klucze są w świątyni Hau Hau, pilnie strzeżone przez krowy. Odnajdź je i uwolnij mnie. Jestem w bajce o Akademi Pana Kleksa. Koniec nadawania. Zgrzyt! Trzask!
- O matku! O matku Karimato! O matku Molly! O matku świątynio Swiątynio Hau Hau! O matku zamki i klucze! O matku akademia! Omatku Pan Kleks!
- Ukochany, jesteś chory?
- Kretesie, uspokój się! - Kretes jednak nie uspokoił się do rana, a wtedy opowiedział im o śnie.
PS1. Powiedzcie, czy o to wam chodziło, z tym dialogiem..
PS2. Za trzy dni kolejny rozdział, chyba że stanie się cud...



