Strona 8 z 26
Re: The Celestial War
: pt, 3 lip 2015, 19:24
autor: olexo2
A sobie ide.
Re: The Celestial War
: pt, 3 lip 2015, 19:24
autor: Dawid6
No ej no, jak tak będziemy siedzieć i czekać na śmierć to faktycznie zginiemy. Mam to wszystko w rzyci, Ja wcale sie nie obrazam, tylko jest mi smutno z tego powodu ze wyszlo tak a nie inaczej no i wgl jest mi smutno ze slonce nie kreci sie wokol ziemi no i wgl ze nad swiatem nie zapanowaly jeszcze krzyzowki nosorozcow i ciastek. tak mi smutno ze ohoohohoho
//siada i płacze
No dobra, biorę się w garść i schędażam stąd.
//wskakuje w portal
Najwyżej zginę, oj tam, kto by się przejmował.
Re: The Celestial War
: pt, 3 lip 2015, 19:38
autor: Czarnoksieznik
Ahm. Okej.
Narrator pisze:Nietoperz upewnił się, czy portal został zamknięty, próbując przez niego przejść.
Re: The Celestial War
: pt, 3 lip 2015, 19:43
autor: Matek
Ano sobie przechodzę przez tenże portal.
Re: The Celestial War
: sob, 4 lip 2015, 15:50
autor: Alysia
Po jakimś czasie wszyscy znajdowaliśmy się już w Niebie. Dostanie się tam zajęło najwięcej czasu grupie pierwszej, która musiała przecież zająć się zebraniem minerałów i innych składników, potrzebnych do wynalazku Haywooda.
Tajemniczy osobnik w zielonej pelerynie stał odwrócony plecami do wszystkich zgromadzonych. Z początku toczył zaciętą konwersację z aniołami i Theoseresem. Kiedy ją skończył, postanowił przemówić do osób na to czekających.
- Witam żołnierze. To ja was wezwałem. Nie znaleźliście się tutaj bez powodu. Obserwowałem was i wiem, do czego jesteście zdolni. Jesteście ostatnią nadzieją na wolność wszechświata. Mamy sporo do zrobienia.
- AHAHAHAHAH. Jasne. - zaśmiał się Pan. - Mątek nadzieją na wolność wszechświata. AHAHAHAHA Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam. - nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Postać w pelerynie zignorowała jednak jego słowa.
- Nie mogę zdradzić wam swojej tożsamości, ani tego kim jestem. Mogę jedynie powiedzieć, że przysyła mnie Alpha. Teraz chciałbym, aby podeszli do mnie: Czarnoksiężnik, Lucjan, April, Potworny Hubert, Kretes, Profesor Haywood i Alysia. - powiedział chwilę później.
Kiedy już wszyscy wywołani wykonali to, o co prosił, zaczął przechodzić do rzeczywistego sedna sprawy.
- Czarnoksiężniku, Profesorze. Miło mi was widzieć ponownie. - zagadał. Był wciąż odwrócony plecami.
- Widzisz nas?
- Ja... wszystko widzę.
- TEN KOLEŚ W ZIELONEJ PELERYNIE TO ILLUMINATI! - wykrzyczał w oddali Autor. Nikt nie potraktował jednak tego zbyt poważnie.
- Profesorze, chciałem się upewnić co do twojego wynalazku.
- Konkretnie którego? Było ich całkiem sporo.
- WIESZ... który mam na myśli
- Rozszczepiacz projekcji astralnych... Cóż, jestem w stanie go zrobić. Mam już wszystkie potrzebne składniki, a także znajomego, który jest równie genialnym konstruktorem jak ja.
- Rozumiem. Ja zajmę się stworzeniem jakiejś alternatywy dla osób, które nie biorą udziału w walce. Eris mnie o to prosiła.
- Eris?! - zdziwił się Czarnoksiężnik.
- Owszem, to moja dobra znajoma. Razem z Diego czeka na was w Tenebris.
- Eris coś wspominała, że wynalazek...
- Praktycznie pozwoli się wam roztroić. Pierwsze alter ego, zmagać się będzie z forumowymi problemami, drugie, senne, bardziej astralne, pomagać będzie Eris, a trzecie... cóż. Wciąż będzie kontynuować walkę o przyszłość. To skomplikowane i ciężko mówić tu o jakiejkolwiek ziemskiej logice. Niezależnie od tego jakbyście się starali i tak tego nie zrozumiecie.
- A co miałeś na myśli, mówiąc o alternatywie dla osób, które nie walczą? One również będą mogły pomagać Eris?
- Tak, aczkolwiek ich zadanie będzie znacznie utrudnione. Wasi wrogowie będą mieć znacznie ułatwione zadanie w ich wykryciu.
Nie wejdą oni do Tenebris jako projekcje astralne. Wejdą jako zwykli śmiertelnicy.
- Niemiło z twojej strony.
- Przykro mi, nawet ja nie mogę nic na to poradzić. - stwierdził.
- Nie wiem jak mam się do Ciebie zwracać, może ustalimy jakiś wyraz... jakiś pseudonim, którym będziemy mogli Cię określić?
- Jeśli tak bardzo nalegacie, to zgodzę się na nazywanie mnie pierwszą literą imienia. L.
- Dobrze więc... Panie L... Paradoksalnie jest pan wszechwiedzący, wszechpotężny i nie wiem jak bardzo wszech jeszcze. Rozumiem, że zna pan przyszłość i wie, że obecna krzyżówka alternatyw do dalszego funkcjonowania potrzebuje dwóch wspaniałych bohaterów.
To ja mam ich stworzyć.
- I zrobisz to. Jednak trochę później... Mają teraz coś innego do załatwienia. Ty również.
- Kretesie, Potworny Hubercie... Teraz sprawa do was.
- Zamieniamy się definitywnie w słuch.
- Wracacie na Podwórko.
- Co?! Bez Molly?!
- Przykro mi. Macie misję do wykonania. Ty, Kari Mata Hari, Reksio i Kogut Wynalazca. Pomiędzy Forum, a Pokopanem znajduje się inne, ukryte, starożytne miasto, pełne niebezpiecznych kreatur i odrażających osobistości. Waszym zadaniem, będzie odnalezienie Zwoju Zarania Dziejów, który znajduje się właśnie tam.
- Jedna piwnica a tyle niespodzianek... No nie wierzę... - oburzył się Kretes.
- Na co koko.. komu ten zwój?
- Umożliwi wszystkim wybrańcom Rozmowę z Gwiazdami.
- A co z nami? - zapytał Hubert.
- Wy będziecie ich ubezpieczać.
- Ale że w link 4? A może w jakimś innym dziadostwie?
- Nie. To również trudne do wyjaśnienia.
- A w największym definitywnie skrócie?
- Wysłannicy Tenebris przeszukują każdą z alternatywnych wersji starożytnego miasta. Wszyscy niestrudzeni i wszyscy pełni nadziei, że uda im się znaleźć zwój. Ale... to nie takie proste.
Zwój znajduje się tylko i wyłącznie w naszej alternatywie, którą zapieczętowało Niebo w pierwszych chwilach niepokoju o przyszłość.
Lazarius nie ma o niej pojęcia.
- Jak to możliwe?! - nie krył zdziwienia Hubert.
- Po prostu... Póki co źle szuka. Swoją apokalipsę zaczął od czasów alternatyw najbardziej spokojnych, w których od zawsze było pięknie i kolorowo. Zniszczył ich tysiące, setki, a może i nawet miliony. Dlaczego jeszcze nie znalazł naszej? Cóż... mieliśmy niewyobrażalne szczęście. Dedukuję, że jest wkurzony i obecnie zajmuje się alternatywami, które są bardziej niespokojne...
- Co więc proponujesz?
- Zadaniem twojej drużyny Hubercie, będzie uczynienie naszej alternatywy spokojną, przyjazną dla oka i... nadanie jej radości. Przez spory czas udawało się to Panowi Potworowi i Eris... Jak myślisz, czego by chcieli?
- Definitywnie pojęcia nie mam.
- Masz. No dalej.
- Mam zabić prezydenta Rosji?!
- Nie.
- Mam pozbyć się grupy trzymającej władzę?!
- nie.
- Mam pozbyć się Mątka i Dawida, a może zbanować Arta?
- Wciąż błądzisz.
- Mam stworzyć Show, pokroju Show Pana Potwora?
- To już lepszy pomysł. To mało... Ale przecież masz przyjaciół, którzy Ci pomogą...
- Definitywnie racja.
- Alysiu, teraz pora na Ciebie.
- Doczekać się nie mogę...
- Nie wątpię. Twoi wojownicy razem z Nestardielem zrobią wszystko, aby uczynić naszą alternatywę czystszą, bezgrzeszną. Przeniesiecie się do przeszłości i wykreśli z historii kilka, bądź kilkanaście nazwisk.
- I to... tyle?
- Teoretycznie tak. W praktyce będzie to o wiele trudniejsze jak się może wydawać. Radziłbym wędrować bez technicznych wynalazków, legendarnych artefaktów i... innych takich. Jeśli zmienicie przeszłość, będziecie musieli zmagać się z tego skutkami ubocznymi.
- Dlaczego mnie po prostu nie wyślesz na Forum?! Mam już dość tej bezsensownej walki. Zrobiłam już tak wiele dla ludzkości, że...
- Rozumiem, pragniesz chwilowego odpoczynku?
- Świetnie się rozumiemy.
- Dobrze więc. Dołączysz do grupy Huberta, a głównodowodzącym grupy zostanie Nestardiel.
- Mam pewne wątpl...
- Dołączą do Ciebie Vivilion i Olivier.
- Stoi.
- April?
- Wybacz, że tak spytam... Ale skąd wiesz jak mam na imię?
- Wiele o Tobie słyszałem.
- Mhm... Czemu mnie to nie dziwi.
- Przyznam, że trochę Ci kibicowałem w Czyśćcu. Walczyliście naprawdę dzielnie. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że dzielniej od wszystkich tu obecnych.
- Jeśli tak, to dlaczego czekałeś i patrzyłeś jak wszyscy moi przyjaciele zostaną za przeproszeniem wyrżnięci przez armię Crowleya?
- Miałem sporo załatwień. Zauważ, że jestem jedynym wysłannikiem. Nie potrafiłbym być w setkach miejsc naraz. Mogę Ci jedynie pogratulować zabicia Pradawnego Mściciela. Był drugim ulubionym popychadłem cesarzowej Nicolette.
- Przemilczę to. Dlaczego mnie wzywasz?
- Pamiętasz osoby, z którymi pojawiłaś się w Hadesie?
- Starzec na Dinozaurze, Robot, Kosmita i przyjaciele? Och... jakbym mogła zapomnieć.
- To tak... Wszyscy z wyjątkiem Starca na Dinozaurze są od teraz twoimi braćmi broni.
- I... czekasz na moją ekscytację?
- Niekoniecznie.
- Zatem?
- Będziecie mi towarzyszyć w najbardziej krwawych i niebezpiecznych misjach. Walcząc o przyszłość wszechświata staniecie się Skrzydłami Wolności.
- Zaraz... co?!
- Lucjanie?
- Wiedziałem, że poprosisz mnie na końcu. Wszyscy kardynałowie są cholernie aroganccy. Ich szef automatycznie musiał być mistrzem w ich dziecinach..
- Dziedzinach.
- Zdenerwowałem się. Każdemu wtedy zdarza się mylić słowa.
- Nie zaprzeczę.
- Co z moim zadaniem?
- Jak dobrze wiesz, Czyściec skapitulował za sprawą Mściciela. Pora, aby liczyć przestało się piekło.
- Twoje niedoczekanie...
- Jeśli pragniesz zawrzeć sojusz z Niebem, musisz żyć na moich zasadach. Bardzo mi przykro.
- Nie zgadzam się....
- Ale się zgodzisz, znam zakończenie rozmowy.
- Chakerze Ty... Ty...
- Niebo jest duże. Pomieści Ciebie i wszystkie demony. To chwyt taktyczny... Lazarius swoją ekspansję zacznie od Czyśćca lub Piekła. Według każdej z alternatyw Niebo zostawia sobie jako wisienkę na torcie. Jest więc spora szansa, że kiedy przypadkiem wkroczy do naszej alternatywy i zobaczy tam dwie puste, bądź zniszczone rzeczywistości... to w akcie irytacji wkroczy do innej alternatywy... Na czym teoretycznie zaoszczędzimy czasu.
- Te plany są tak zagmatwane i transcendentalne, że sam się powoli w nich gubię.
- Przykro mi. Po prostu musisz mi zaufać. Waszym zadaniem będzie ochrona Królowej Lilyness i... w pewnym sensie jej wspieranie.
- Diabły wspierające Córkę Gwiazd?! Ty chyba się czegoś naćpałeś z Panem i Infinemundim.
- Widzę przyszłość i nie wynika z niej żaden brak harmonii. Jeśli mówię, że coś się uda, to się uda.
- Niech Ci będzie...
- Dobrze więc. Myślę, że udało mi się zapanować nad chaosem i dezorganizacją. Wkrótce znowu się zobaczymy. - zapewnił. Chwilę później ponownie przeciął mieczem powietrze.

Portal zamknął się dopiero po tym, gdy przeszli przez niego nowo wybrani żołnierze L.
Jeśli chodzi o Rozszczepiacz Projekcji Astralnych... ujrzał on światło dzienne dopiero po kilku godzinach zaciętych prac Profesora i Koguta Wynalazcy.
- To kto pierwszy, na próbę? Mwahahahah? - maniakalnie zaśmiał się wilk.
Re: The Celestial War
: sob, 4 lip 2015, 17:10
autor: Czarnoksieznik
Dobra, już i tak ze trzy razy miałem zginąć, ale prowadzącemu się odwidziało...
Narrator pisze:Nietoperz spokojnie podszedł do maszyny.
Igor, pociągaj wajchę. Chciałem powiedzieć... profesorze, proszę mnie podłączyć. Najwyżej się usmażę. YOLO.
Re: The Celestial War
: sob, 4 lip 2015, 18:50
autor: Autor8
A pójdę za Czarnym. YOLO
Re: The Celestial War
: sob, 4 lip 2015, 19:01
autor: Matek
A pójdę za Autorem. YOLO.
Re: The Celestial War
: ndz, 5 lip 2015, 07:59
autor: Dawid6
//zjada bolesne czipsy

które miał gdzieś
YOLO.
//ustawia się za Mątkiem
BEZ SKOJARZEŃ.
Re: The Celestial War
: ndz, 5 lip 2015, 10:35
autor: olexo2
Zabieram Dawidowi bolesne czipsy

Ja też idę. YOLO. Mam nadzieje że to bardzo boli

Re: The Celestial War
: ndz, 5 lip 2015, 13:14
autor: Kretes102
No co ja mam zrobić, co? Jedynie pozostało mi pójść za resztą grupy... dlatego to uczynię.
Re: The Celestial War
: ndz, 5 lip 2015, 14:22
autor: Z. Art
A idę z nimi.
Re: The Celestial War
: wt, 7 lip 2015, 12:04
autor: Nestardiel
Jeeej! Wreszcie skończyliście palić swoje mózgi w maszynie szalonego profesorka! Bardzo się cieszę... Tak, żartowałem. Bardzo mi przykro, ze się udało. Liczyłem na to, że jednak zginiecie.
Nie żebym marudził, ale nie podoba mi się rola nowego prowadzącego. Ujmę sprawę jasno, nie będę zdawał tak długich relacji jak moja poprzedniczka. Nie jestem aż takim desperatem.
Żeby była jasność: Pomagam wam tylko ze względu na Lily. Nie staję się nikim dobrym.
Dobrze więc... Mamy wymazać kilka nazwisk z historii... Tylko wciąż nie wiem jakich. Kogo byłoby najlepiej wyeliminować, by uczynić świat lepszym?
Jakieś propozycję, gdzie powinniśmy się udać? <głaszcze swoje ukochane berło, Dawid Ty zboku.>
Re: The Celestial War
: wt, 7 lip 2015, 12:17
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Czarny spokojnie wszedł do maszyny, po kilku minutach wyszedł... znowu wyszedł... i jeszcze raz wyszedł. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że istnieje teraz w trzech egzemplarzach... dziwne uczucie.
Pytasz, kogo...
Załatwić?
Oczywiście najpierw...
Józefa Stalina.
Mao Tse Tunga.
Adolfa Hitlera przecież!
Re: The Celestial War
: wt, 7 lip 2015, 14:52
autor: Dawid6
Wyeliminujmy Lazariusa z przeszłości

A także w sumie czemu nie
Alphę Hitlera, jak Czarniutki tak radzi...