Strona 8 z 29

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: wt, 30 gru 2014, 20:43
autor: Z. Art
Art, wijąc się z bólu, spojrzał błagalnie na Sir Sera i Celestine.
Zróbcie coś z nimi...

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: wt, 30 gru 2014, 21:50
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Nie czekając, co dalej zrobi sobowtór, nietoperz odwrócił się do Sir Sera, Celestine i Alysii, którzy jak dotąd stali jak kołki i patrzyli, jak giną jeden po drugim.
Może byście tak pomogli, co!?
Narrator pisze:Nie czekając na reakcję, wyrwał Celestine i Sir Serowi ich miecze, po czym pobiegł w kierunku lustra, myśląc, co robić. Jeśli dobre zrozumiał zasadę działania tego niezwykłego zwierciadła, materia organiczna jest przez nie blokowana, ale nieorganiczna bez problemu przez nie przenika. A skoro tak, to powinien być w stanie zabrać swojemu odbiciu wszelkie niebezpieczne przedmioty, wykorzystując bronie jako szczypce...
Wykonawszy swój plan, spojrzał na wijącego się z bólu Arta.
Możliwe, że będę musiał cię zabić. Wybacz. To dla wspólnego dobra... ty będziesz mnie opóźniał, a jeśli ja cię nie zabije, zapewne zrobi to to zwierciadło. W takim bądź razie nie będzie już powrotu, a śmierć z moich rąk, skrzydeł, jak zwał, tak zwał, jednak jakieś nadzieje daje... wiesz, o co chodzi.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: wt, 30 gru 2014, 22:14
autor: Z. Art
Art, którego już przestało boleć, nieważne dlaczego, opierając się o lustro, nieważne jak, stanął niepewnie na jednej nodze i wyrwał jeden z mieczy Czarnemu.
Tylko spróbuj, a nogów w... no, nogi ci z... No, nie dożyjesz jutra.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: wt, 30 gru 2014, 22:49
autor: Sir Ser
Zanim zdążyliście cokolwiek zrobić, przestrzeń za lustrami nagle przybrała jaskrawą, błękitną barwę. Niedługo później dało się dostrzec trzy, charakterystyczne postacie.
Obrazek
- Nniiiiiiiiiktt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!!! - wykrzyczał jeden z nich. Wyjął z kieszeni coś, co przypominało hmm kulę o wzorze biało-niebieskiej diody labiryntu. Ciężko było to dokładnie określić. W każdym razie.. tak było! Potwierdzone info!
Narzędzie postaci w kapeluszu w dosłownie kilka sekund wessało wszystkie złe klony do środka.
Druga z postaci z kolei pstryknęła palcami, a sprawiło to, że ze skrzydłem Czarnoksiężnika i nogą Arta było wszystko w porządku. Zarówno jedno jak i drugie działało bez zarzutów i było na swoim miejscu. Gorzej jednak z tymi co stracili życie...Nie zostali wskrzeszeni.
- Hmm, ten w kapturze z wąsami jest całkiem seksowny - powiedziała z rozkoszą Celestine. - Poślesz mi całuska ogierze? - zagadała.
- NIE MOGĘ. JESTEM Z DYKTY. - odpowiedział

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 12:29
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Nietoperz kilka razy machnął skrzydłem, po czym na próbę wzbił się w powietrze. Wszystko w porządku. Chyba.
Eee... dziękujemy za pomoc...
Narrator pisze:Podziękował grzecznie. Teraz trzeba pomyśleć o wydostaniu się. Próby stłuczenia luster raczej nic nie dadzą, ale chyba podłoga i sufit nie są z nich zrobione... to zawsze jakiś punkt zaczepienia, tylko trzeba z tego skorzystać...

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 13:36
autor: Z. Art
Art poskakał chwilę z radości po czym zwrócił się do Hiszpańskiej Inkwizycji:
\

Kardynale Ximenez... Może nas pan stąd wydostać?
PS: Co tam u pana, kardynale Kieł?

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 13:49
autor: Sir Ser
- Hej Kretti, nie marzyłeś kiedyś o byciu taranem? - zaczął facet w kapeluszu.
- Myślę, że tarany nie powinny być jednak z dykty. - odpowiedział.
- W każdym razie Krettonen, ktoś musi rozbić szybę od drugiej strony. A że ja jestem za niski, a Kapelusznikowi się nie chce, to ty zostaniesz taranem - wtrącił się w rozmowę trzeci kret.
- Zabiję was... z premedytacją.... jak będziecie... spa.............. - i tutaj właśnie przerwał. Dwójka przyjaciół właśnie wykonała interakcje Krettiego z zewnętrzną ścianą lustra.
No i cóż.. Jak się później okazało... Nie był to wcale pokój zbrodni idealnej, a rozbicie lustra na miliony małych kawałeczków było zdecydowanie możliwe. Sęk jednak w tym, że nie od wewnętrznej strony... Ale.. możliwe!
- Dlaczego tak wykorzystujecie tego biednego chłopaka!? - oburzyła się Celestine. Nie minęło kilka sekund, a była już przy dwójce potencjalnych winowajców. Mało tego.. wymachiwała mieczem w cztery różne strony świata, ale jednak wciąż zachowując bezpieczną odległość od ich krtani.
- Jean, zobacz... Ta pani chyba chce nam zrobić krzywdę - zaczął Kapelusznik.
- Zaiste ciekawe. Tylko pytanie czy koleżanka wie z kim ma do czynienia.
- Nieważne z kim, ważne że to jest wyzysk!
- Wyzysk to jest ewentualnie jak zamykasz kobietę w kuchni na miesiąc i nie pozwalasz jej wyjść. A to.. Cóż, nazwałbym to bardziej przyjacielską przysługą.
- Nnic mi nie jest - wymamrotał leżący wciąż w kawałkach szkła Kretti.
- To wasze szczęście.
- Twoje również kochana. - skwitował Krettien.
- W każdym razie, miło było poznać, może kiedyś poznacie prawdę i może kiedyś zrozumiecie skąd się tu wzięliśmy. W każdym razie, średnio nam na tym zależy. - powiedział ze spokojem Kapelusznik. Kilka chwil później razem z przyjacielem, podniósł Krettego z ziemi
i używając raz jeszcze przedziwnego artefaktu, zdematerializował się z towarzyszami w błękitnym świetle. W oddali dało się jedynie słyszeć odgłosy typu : "Gdzie ona nas wysłała, to jakieś Chiny, czy co?"

- Inkwizytorzy.. hmmm.. tak, wiele o nich słyszałem - powiedziałem kilka chwil później.
- A WIĘC ZNACIE SIĘ?! SKĄD?! JESZCZE NIE POWIEDZIAŁEŚ MI O TYM! ZDRADZASZ MNIE?! - nie kryła zaskoczenia Alysia.
- Spokojnie moja księżniczko, po prostu jestem wystarczająco oczytany. Bo widzisz, jeśli już zostajesz rycerzem, musisz zachowywać się według pewnej normy. Musisz być inteligentny, musisz mieć siłę, musisz być pokorny, a także musisz mieć honor i poznać dzieje swojego świata.
- Jak zawsze poważny.. - wymamrotała pod nosem. - Ja chciałam tylko pożartować... Byłam po prostu ciekawa skąd kojarzysz tych panów.
- Inkwizytorzy to tak zwani najemnicy harmonii. Służą najczęściej niebiosom. Obstawiam, że to jakieś wsparcie od Królowej Lilyness.

- A więc mój przyszły książę z bajki ma... kontakty w niebie? Och.. jak słodko... - nie kryła zachwytu Celestine.
- Można tak powiedzieć. - zaśmiałem się.

W każdym razie, rozbicie jednej z lustrzanych ścian pokoju, odkryło kolejne, a zarazem tajemnicze przejście.
Znowu oświetlone i znowu.. z klimatem delikatnego niepokoju. Czyżby kolejna cisza przed burzą? Hmm.. kto wie.. Ale patrząc na odgłosy załączonej piły mechanicznej, myślę że możemy wykluczyć opcję z.. ciszą.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 13:59
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Nietoperz zbliżył się do wejścia, jednak w ostatniej chwili zrezygnował. Zamiast tego podniósł zwłoki Autora i przerzucił jego zwłoki przez drzwi. Jeśli coś ich tam czeka, ciało powinno zostać zniszczone...

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 14:01
autor: Sir Ser
I rzeczywiście, coś tam.. było.
Nie minęło kilka sekund, a Autor znajdował się wszędzie. Taak, przed nami było najprawdziwsze.. pole minowe.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 14:20
autor: Czarnoksieznik
Narrator pisze:Pole minowe? Żałosne, stare i przewidywalne. A co najważniejsze - kompletnie bezużyteczne w starciu z nim, jako nietoperzem. Czarny wzbił się w powietrze, a pamiętając, że dźwięk odbija się nieco inaczej od metalu niż od drewna podłogi, zaczął badać podłoże przy użyciu echolokacji. Jednocześnie rozglądał się, czy nie zbliża się jakieś niebezpieczeństwo, gotów się cofnąć.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 14:45
autor: Sir Ser
Echolokacja nie wykryła kolejnych ładunków wybuchowych. Prawdopodobnie Autor trafił na jedyny znajdujący się w okolicy.
Wykryłeś jednak coś, co przyprawiło cię o niezłe dreszcze.
W sali za korytarzem, po turecku siedział facet w białym fartuchu i w kucharskiej czapce. Na jego plecach zawieszona była piła mechaniczna.
Cala sytuacja wyglądała na tyle przedziwnie, że byłbyś nawet gotowy powiedzieć, że szef kuchni raczy medytować..
Ale zaraz.... szef kuchni?! Czy on przypadkiem nie wyglądał jakoś znajomo...? Niee, spokojnie! Wdech, wydech... przecież go pokonałeś...
a w okolicy nie ma żadnych...
- WIDZIAŁEŚ MÓJ BAGAŻ?! - usłyszałeś chwilkę później.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 14:57
autor: Z. Art
Oho, Rincewind.
– mruknął Art z zażenowaniem.
Czarny, rób tam co trzeba, a my... poczekamy. Chyba że panienka Alysia chce przejść pierwsza.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 15:20
autor: Czarnoksieznik
Nieee... nie znowu oni...
Narrator pisze:Czarny nigdy sam nie spotkał tych potworów, ale znał je z opowieści swojego dalekiego kuzyna, Gienka. Z tego, co wiedział, Mroczny Pasażer zginął, zakrztusiwszy się DojczwurstemTM, zaś Szef Kuchni dostał strzałą w kolano dzidą w oko. Nie miał ani DojczwurstuTM, ani dzidy, ale może sztylet, który zabrał stamtąd, coś tu pomoże... wszak konstrukcja dzidy opierała się na sztylecie... cofnął się na bezpieczną odległość, po czym cisnął w Szefa sztyletem.

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 23:06
autor: Sir Ser
Czarnoksiężnik:

Rzuciłeś sztyletem w szefa kuchni. I wtedy zaczęło robić się naprawdę dziwnie. Broń tak po prostu zatrzymała się w powietrzu, razem ze wszystkimi bladymi pasażerami i z samym twoim celem. Wszystko wyglądało na to, że zatrzymał się właśnie czas.
A my, jakimś nieprawdopodobnym sposobem, mogliśmy funkcjonować w takiej rzeczywistości.

I wtedy nastąpił wybuch. Wszystkie znajdujące się w okolicy postacie, wyleciały w powietrze, a ich krew rozpryskiwała się po całym pomieszczeniu.
- A więc jest tutaj.. - wymamrotała Celestine. Prawdopodobnie wiedziała, kto stoi za tym nietypowym czynem. - Byron, wyłaź i walcz jak mężczyzna. To twój czas! - wykrzyczała.
I rzeczywiście, w niekrótkim odstępie czasu od tego zdarzenia, pojawił się winowajca.

- Ojj, wyglądacie na smutnych. Ojj... A co powiecie na to, że przeczytam wam bajkę?

Re: The Silent Wood - Rozgrywka

: śr, 31 gru 2014, 23:17
autor: Czarnoksieznik
Ech... dobra, Clark, zanim nas wysadzisz w powietrze, rozszarpiesz na strzępy czy jaką tam formę zabijania niewinnych ofiar preferujesz, wyjaśnij mi jedno... potraktuj to jako ostatnie życzenie skazańca... do czego dążysz? Dlaczego tak bardzo chcesz zakłócić porządek świata? Co da ci zniszczenie?