Spoiler:
No dobra, zmusiłeś mnie do pisania Janusz ;-;
Zacznijmy od postaci. Tutaj widać kolejne plusy. Widać, że Red jako mistrz nie stał się pyszałkowaty i pewny siebie. Właściwie to właśnie on najbardziej wątpi w swoje umiejętności z całej trójki. Bardzo podoba mi się postać tej starszej babci, która pilnuje prastarych mocy. Jest naprawdę ciekawą postacią. Na samym początku myślałem, że to taka postać-troll, od coś tam dla niej zrobią, ale to nie przyniesie efektów. No cóż, okazało się, że Red dobrze zrobił, że jej zaufał. Naprawdę ciekawa postać i dobrze, że miała swoje pięć minut. Trzy bestie Zespołu Rocket? Nie wiem skąd Giovanni wytrzasnął taką dziwaczną trójkę, składająca się z osiłka, geniusza informatycznego i kuhde szefowej. Tak czy inaczej, myślę że mógł on spokojnie wezwać Surge i Sabrine. Jestem pewien, że wróciliby do jego szeregów (tak, btw... ciągle mówiono o powrocie Zespołu Rocket... Ale właściwie co to za zespół składający się z czterech osób!? No bo gruntów żadnych chyba nie było). Miło jednak wiedzieć, że zrobiono postać, która się zbuntowała. Po prostu chciał władzy, a nie osiągnięcia szczęścia przez swojego szefa.
No właśnie... plan Giovanniego... Pod koniec G/S/C byłem zdziwiony, że przez te 10 lat Zamaskowanego nie szukał Giovanni (no tam rodzice Blue i inni raczej byli zbyt słabi żeby go pokonać, ale Giovanni to jednak Giovanni). Tutaj się okazuje, że on jednak nie zapomniał... Zawsze chciał go odszukać. Czyli co? Mewtwo powstał też żeby odnaleźć Silvera? Wszystko fajnie, w sumie to w takim razie Giovanni jest taką postacią trochę jak Zamaskowany... Jednakże Giovanni jest bardziej mroczny i cechy pozytywne są w nim mniejsze niż w Zamaskowanym. Hm... Smutna historia. Silver jednak liczył chyba na lepszego rodzica... Ogólnie fajny był fragment, w którym Green pocieszał Silvera... Warto wiedzieć, że jego motywacją było odrzucenie sławy pochodzącej z faktu bycia wnukiem Dr Oaka żeby samemu na nią zasłużyć.
Hm... Deoxysy w sumie fajnie były przedstawione. Szukały swoich korzeni, gdyż narodziły się właściwie nagle... O wiele lepsza historia niż w filmach czy w grach. Bardzo fajnie, że poświęcono temu pokowi cały chapter (inaczej chyba tego nie można nazwać). Dosyć ciekawy stworek, któremu jednak nie poświęcono należytego czasu (przynajmniej ja tak sądzę).
Końcówka mnie zszokowała. Wprawdzie przeczytałem już Emerald i wkrótce napiszę przeżycia z tego, więc wiem, że oni zostaną uwolnieni... Jednakże nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Trochę mnie to wystraszyło, przyznaję.
Jedna rzecz mnie tylko zastanawia... Dlaczego Blue tak szybko znalazła swoich rodziców? To co najmniej dziwne, skoro najwyżej mogli mieć zdjęcie kiedy miała jakieś 5 lat...
Zacznijmy od postaci. Tutaj widać kolejne plusy. Widać, że Red jako mistrz nie stał się pyszałkowaty i pewny siebie. Właściwie to właśnie on najbardziej wątpi w swoje umiejętności z całej trójki. Bardzo podoba mi się postać tej starszej babci, która pilnuje prastarych mocy. Jest naprawdę ciekawą postacią. Na samym początku myślałem, że to taka postać-troll, od coś tam dla niej zrobią, ale to nie przyniesie efektów. No cóż, okazało się, że Red dobrze zrobił, że jej zaufał. Naprawdę ciekawa postać i dobrze, że miała swoje pięć minut. Trzy bestie Zespołu Rocket? Nie wiem skąd Giovanni wytrzasnął taką dziwaczną trójkę, składająca się z osiłka, geniusza informatycznego i kuhde szefowej. Tak czy inaczej, myślę że mógł on spokojnie wezwać Surge i Sabrine. Jestem pewien, że wróciliby do jego szeregów (tak, btw... ciągle mówiono o powrocie Zespołu Rocket... Ale właściwie co to za zespół składający się z czterech osób!? No bo gruntów żadnych chyba nie było). Miło jednak wiedzieć, że zrobiono postać, która się zbuntowała. Po prostu chciał władzy, a nie osiągnięcia szczęścia przez swojego szefa.
No właśnie... plan Giovanniego... Pod koniec G/S/C byłem zdziwiony, że przez te 10 lat Zamaskowanego nie szukał Giovanni (no tam rodzice Blue i inni raczej byli zbyt słabi żeby go pokonać, ale Giovanni to jednak Giovanni). Tutaj się okazuje, że on jednak nie zapomniał... Zawsze chciał go odszukać. Czyli co? Mewtwo powstał też żeby odnaleźć Silvera? Wszystko fajnie, w sumie to w takim razie Giovanni jest taką postacią trochę jak Zamaskowany... Jednakże Giovanni jest bardziej mroczny i cechy pozytywne są w nim mniejsze niż w Zamaskowanym. Hm... Smutna historia. Silver jednak liczył chyba na lepszego rodzica... Ogólnie fajny był fragment, w którym Green pocieszał Silvera... Warto wiedzieć, że jego motywacją było odrzucenie sławy pochodzącej z faktu bycia wnukiem Dr Oaka żeby samemu na nią zasłużyć.
Hm... Deoxysy w sumie fajnie były przedstawione. Szukały swoich korzeni, gdyż narodziły się właściwie nagle... O wiele lepsza historia niż w filmach czy w grach. Bardzo fajnie, że poświęcono temu pokowi cały chapter (inaczej chyba tego nie można nazwać). Dosyć ciekawy stworek, któremu jednak nie poświęcono należytego czasu (przynajmniej ja tak sądzę).
Końcówka mnie zszokowała. Wprawdzie przeczytałem już Emerald i wkrótce napiszę przeżycia z tego, więc wiem, że oni zostaną uwolnieni... Jednakże nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Trochę mnie to wystraszyło, przyznaję.
Jedna rzecz mnie tylko zastanawia... Dlaczego Blue tak szybko znalazła swoich rodziców? To co najmniej dziwne, skoro najwyżej mogli mieć zdjęcie kiedy miała jakieś 5 lat...
