A więc zaczynamy. Jeśli ktoś chce się jeszcze dopisać - zapraszam, dalej w tym temacie.
Izzy Makrela
Nie możesz narzekać na pracę w londyńskim piśmie satyrycznym "Punch". Dobrze płacą, nie trzeba jakoś strasznie się wysilać no i możesz ponabijać się z polityków i Irlandczyków. Każdy o podobnym charakterze do ciebie świetnie nadawałby się do tej pracy. Zresztą; na biurku miałeś Morderczy Szpikulec na Papiery (
sic!). Poza tym redakcję często odwiedzali znani pisarze, jak na przykład Charles Dickens. Żyć nie umierać!
Ale praca niestety oznacza... pracę. Dlatego kiedy twój szef, pan Henry Mayhew zlecił ci napisanie artykułu o głośnej parę lat temu sprawie Sweeneya Todda, nie wykazałeś zbytniego entuzjazmu.
Mayhew kazał ci pojechać na Fleet Street, bo tam znajdował się zakład... fryzjerski Todda. Pamiętałeś dobrze, że ten gość podrzynał swoim klientom gardła brzytwą w czasie golenia, a z mięsa robił pasztecikim które sprzedawał Londyńczykom... a może po prostu składał ciała w piwnicy? Sam zjadał trupy? Trudno powiedzieć. Przez ten czas narobiło się tyle legend, że niełatwo było poznać prawdę.
Smętnie wyszedłeś z siedziby "Puncha" i ruszyłeś w kierunku stojących w pobliżu dorożek.
Avthor Placek Gadathlivy
Spoglądam przez kratę mej celi wilgotnej
Na orła młodego w niewoli samotnej;
Towarzysz mój biedny pod tiurmy oknami
Żer krwawy swój dziobie i bije skrzydłami.
A. Puszkin, "Więzień" (fragment)
No tak... byłeś w więzieniu. I jak w tym wierszu Puszkina, przez zakratowane okno widziałeś orła. Nie był to pocieszający widok, tak jak widok Krasnej Płoszadzi. Cerkiew Wasyla Błogosławionego wydawała się z ciebie naśmiewać, dumnie stojąc przy kremlowskich murach.
Ale skąd miałeś wiedzieć, że ten gość, który upadł, po tym, jak go potrąciłeś na targu, to był car Aleksander II Romanow? To w sumie była jego wina! Jaki normalny car chodzi po targu incognito, zresztą dosyć nieudolnie, bo za nim szło dwóch żołnierzy? I czemu za zwykłe, malutkie przewinienie (powiedziałeś przecież "przepraszam"!) zostajesz wtrącony do więzienia? Czy ten durny car nie wie, że jesteś wysłannikiem króla Prus? Jaśnie nam panujący Fryderyk Wilhelm IV, z łaski Bożej król Prus, margrabia Brandenburgii, suweren i wielki książę Śląska oraz hrabstwa kłodzkiego, wielki książę Nadrenii i Poznania, książę Saksonii, Angarii, Westfalii, Geldrii, (...) Mörs, Eichsfeld i Erfurtu etc. hrabia Hohenzollern, uksiążęcony hrabia Hennebergu, hrabia Marchii, (...) Höllenstein, Tecklenburga i Lingen etc., pan ziemi Rostocku, Stargardu, Lauenburga i Bytowa etc. etc. nie będzie zadowolony.
Tak rozmyślając nad nieudolnością Rosjan, niekoniecznie zauważyłeś, kiedy drzwi się otworzyły i do środka został wepchnięty jakiś wąsaty, pobity, umorusany jegomość. Strażnik zamykając drzwi rzucił coś w stylu "polaki-sabaki" i splunął. A więc twój nowy kompan w celi miał być Polakiem? Trzeba sprawdzić, czy można się z nim porozumieć.
Hans Adolf Schwarz
Mistrz Wolnomularski na Austro-Węgry musiał upaść na głowę, wysyłając cię do Pragi. Nigdy nie lubiłeś Czechów, tych tłustych Pepików, chlejących piwo i obżerających się knedlikami.
Z drugiej strony, Praga jest naprawdę ładnym miastem i podczas wykonywania misji mógłbyś trochę pozwiedzać...
Zalecenia były proste. Trzeba było trafić na ślad spadkobierców sekty Różokrzyżowców i wykraść ich tajemnice. Zastanawiałeś się, czy masoni nie powinni znać już tych tajemnic, ale z Mistrzem nie ma sensu się kłócić. Poza tym, zawsze pasjonował cię okultyzm i alchemia, a o to przy Różokrzyżowcach nietrudno. Może uda się zdobyć przepis na Kamień Filozoficzny, eliksir wiecznego życia albo sposób stworzenia Golema? To by było coś...
Siedziałeś na wzgórzu pod Pragą i myślałeś sobie o dotarciu do tych całych Różokrzyżowców, gdy na pagórku obok usłyszałeś jakiś hałas i ciężkie kroki. Poklepałeś się po kieszeni. Pistolet ciągle tam był. Nóż też miałeś wciąż zatknięty o pas. Poszedłeś w stronę odgłosów i ujrzałeś... to.

Widziałeś podobny wizerunek w jakiejś książce o Różokrzyżowcach i Pradze. Ten Żyd to był zapewne rabin Jehuda Löw, a to gliniane coś... cóż, pewnie Golem, o którym niedawno myślałeś. Jakby sam fakt istnienia takich cudacznych jegomościów nie był dostatecznie dziwny, dodatkowo Löw powinien nie żyć od 1609 roku!
Próbowałeś się skradać najciszej jak mogłeś, ale rabin nagle spojrzał gniewnie w twoją stronę. Gliniana kukła również się obróciła.