The Silent Wood - Rozgrywka
- Dawid6
- Bezpieczeństwo Forum
- Posty: 2178
- Rejestracja: sob, 7 lis 2009, 14:12
- Naklejki: 7
- Lokalizacja: Koło komputera xD
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Eeee, Dizel, co Ty kłamiesz, przecież nie zamykaliśmy drzwi...
-O kurde.
Używamy broni.
W sensie, że strzelamy z niej.
-O kurde.
Używamy broni.
W sensie, że strzelamy z niej.
Przejrzyj moje okołoreksiowe projekty na GitHubie!
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015
Tym kolorem moderuję.
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015Tym kolorem moderuję.
- Czarnoksieznik
- Mistrz Administracyjnej Magii
- Posty: 1751
- Rejestracja: sob, 24 sty 2009, 15:23
- Naklejki: 17
- Lokalizacja: z Angmaru
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Narrator pisze:Trzeba coś wymyślić... Slendermole w zasadzie nie powinien być groźny, ale podobno ostatnio oszalał... przydałaby się jakaś pułapka... gdzie są Mątek i Olexo, gdy są potrzebni!? Trudno, skoro nie ma pod ręką artysty, a nie może zachować się jak atakujący, trzeba wymyślić coś klaunowego... złapał coś na tyle ciężkiego, by zwrócić uwagę, ale na tyle lekkiego, by nie pozbawić przytomności, odgiął jedną z gałęzi drzewa, na którym siedział, położył na niej przedmiot, po czym tą zaimprowizowaną katapultę wycelował w głowę Slendera i zablokował konar sztyletem. Następnie czym prędzej przeleciał na sąsiednie drzewo, wyciągnął z kieszeni pierwszego lepszego śmiecia i rzucił w sztylet, powodując wystrzelenie ciężkiego przedmiotu w Slendermole'a. Przy odrobinie szczęścia odwróci to jego uwagę od Emmelie, nie zwracając jej na niego...

Głupcze! Żaden śmiertelny mąż nie jest w stanie mnie zabić! Teraz GIŃ!
Jeśli widzisz ten kolor, uważaj - administrator ma Cię na celowniku.
Spoiler:
- Z. Art
- Żaba
- Posty: 1643
- Rejestracja: pt, 23 kwie 2010, 17:40
- Naklejki: 5
- Lokalizacja: student
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Witaj, Talio... kim jesteś?
I, Silverblade, że tak sobie pozwolę na pewną śmiałość... Jak rozumiem, po Neville'u nie zostały żadne Pierwsze Narzędzia?
I, Silverblade, że tak sobie pozwolę na pewną śmiałość... Jak rozumiem, po Neville'u nie zostały żadne Pierwsze Narzędzia?
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
- Alysia
- Postrach Siedmiu Mórz
- Posty: 239
- Rejestracja: wt, 11 lis 2014, 12:26
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Czarny:
Nim zdążyłeś cokolwiek zrobić, przedziwny stwór złapał Cię swoją potężną macką.
- A kolega to co? Co taki nawalon... napalony?! - plątał się w swoich słowach. Patrzyłeś ze zdezorientowaniem na Emmelie, która wciąż znajdowała się w łapie monstrum. Nie robiła nic, nie mogła użyć kolejnego super efektywnego czaru. Prawdopodobnie było to wynikiem skrępowania.
- Jesteście tacy słodcy... tacy śliczni... taacy młoodzi! A weźcie się najlepiej pobierzcie! - zaproponował
- CO?! - Wykrzyczała Emmelie. - PO MOIM TRUPIE!
- A tak się składa, że niedawno oglądałem taki fajny film... Jak to szło... hmm.. Ach tak! Gnijąca Panna Młoda! Hihihi. - zaczął się śmiać. Chwilę później kolejna z jego macek powędrowała do okolicznego drzewa. Z tamtejszej dziupli wyciągnął piękną nienaruszoną suknię ślubną i czarny garnitur.
- Juuuż wam niosą suuknięę z welooneem... - zaczął śpiewać.
Art:
- Daj mi chwilkę ojcze. Musimy sobie coś wyjaśnić. Słyszałam krzyki, nic wam się nie stało?
- Egzekutor. Wreszcie nadszedł. Ale nie martw się, odszedł szybciej niż przyszedł.
- A co z Cellie?
- To najmniej pozytywna część mojej relacji. Neville ją dopadł. - powiedział ze spokojem na twarzy. Talia pobladła i z przerażeniem zapytała:
- Jak mogłeś do tego dopuścić?!
- Mała nieostrożność. Leć przyszykować kąpiel. Pora by nasza księżniczka powróciła. - powiedział. - No, szybciej! Zaczynam już za nią tęsknić! - wykrzyczał. Talia ze zmieszaniem na twarzy posłuchała rozkazu ojca i przeszła do sąsiedniego pokoju. Rozmawiała tam z jakimś facetem, do którego zwracała się "Gabriel".
- I, Silverblade, że tak sobie pozwolę na pewną śmiałość... Jak rozumiem, po Neville'u nie zostały żadne Pierwsze Narzędzia? - zapytałeś.
- Przykro mi, przepadły razem z ciemnością. - odparł.
Dawid i Mątek:
Naboje, choć w teorii wyglądały na normalne naboje do pistoletów, w rzeczywistości okazały się mieć w sobie kwiatki. To w sumie przykre, ale czego można było oczekiwać po kobiecie, która całe swoje życie spędziła na pielęgnacji swojego otoczenia? Może nie lubiła przemocy, a może po prostu miała w tym jakiś zupełnie inny cel, znany tylko jej?
W każdym bądź razie bombardowanie martwych czarodziei kwiatkami stokrotek, storczyków i innych tego typu rzeczami, raczej mijało się z celem.
Zdecydowaliście się na paniczną ucieczkę w nieznanym dotąd kierunku. W ostatniej chwili zatrzasnęliście za sobą drzwi, na których widniał wielki czerwony napis "NIE WCHODZIĆ".

Jak się okazało, napis w żadnym wypadku nie kłamał.
Nim zdążyłeś cokolwiek zrobić, przedziwny stwór złapał Cię swoją potężną macką.
- A kolega to co? Co taki nawalon... napalony?! - plątał się w swoich słowach. Patrzyłeś ze zdezorientowaniem na Emmelie, która wciąż znajdowała się w łapie monstrum. Nie robiła nic, nie mogła użyć kolejnego super efektywnego czaru. Prawdopodobnie było to wynikiem skrępowania.
- Jesteście tacy słodcy... tacy śliczni... taacy młoodzi! A weźcie się najlepiej pobierzcie! - zaproponował
- CO?! - Wykrzyczała Emmelie. - PO MOIM TRUPIE!
- A tak się składa, że niedawno oglądałem taki fajny film... Jak to szło... hmm.. Ach tak! Gnijąca Panna Młoda! Hihihi. - zaczął się śmiać. Chwilę później kolejna z jego macek powędrowała do okolicznego drzewa. Z tamtejszej dziupli wyciągnął piękną nienaruszoną suknię ślubną i czarny garnitur.
- Juuuż wam niosą suuknięę z welooneem... - zaczął śpiewać.
Art:
- Daj mi chwilkę ojcze. Musimy sobie coś wyjaśnić. Słyszałam krzyki, nic wam się nie stało?
- Egzekutor. Wreszcie nadszedł. Ale nie martw się, odszedł szybciej niż przyszedł.
- A co z Cellie?
- To najmniej pozytywna część mojej relacji. Neville ją dopadł. - powiedział ze spokojem na twarzy. Talia pobladła i z przerażeniem zapytała:
- Jak mogłeś do tego dopuścić?!
- Mała nieostrożność. Leć przyszykować kąpiel. Pora by nasza księżniczka powróciła. - powiedział. - No, szybciej! Zaczynam już za nią tęsknić! - wykrzyczał. Talia ze zmieszaniem na twarzy posłuchała rozkazu ojca i przeszła do sąsiedniego pokoju. Rozmawiała tam z jakimś facetem, do którego zwracała się "Gabriel".
- I, Silverblade, że tak sobie pozwolę na pewną śmiałość... Jak rozumiem, po Neville'u nie zostały żadne Pierwsze Narzędzia? - zapytałeś.
- Przykro mi, przepadły razem z ciemnością. - odparł.
Dawid i Mątek:
Naboje, choć w teorii wyglądały na normalne naboje do pistoletów, w rzeczywistości okazały się mieć w sobie kwiatki. To w sumie przykre, ale czego można było oczekiwać po kobiecie, która całe swoje życie spędziła na pielęgnacji swojego otoczenia? Może nie lubiła przemocy, a może po prostu miała w tym jakiś zupełnie inny cel, znany tylko jej?
W każdym bądź razie bombardowanie martwych czarodziei kwiatkami stokrotek, storczyków i innych tego typu rzeczami, raczej mijało się z celem.
Zdecydowaliście się na paniczną ucieczkę w nieznanym dotąd kierunku. W ostatniej chwili zatrzasnęliście za sobą drzwi, na których widniał wielki czerwony napis "NIE WCHODZIĆ".

Jak się okazało, napis w żadnym wypadku nie kłamał.
- Dawid6
- Bezpieczeństwo Forum
- Posty: 2178
- Rejestracja: sob, 7 lis 2009, 14:12
- Naklejki: 7
- Lokalizacja: Koło komputera xD
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
O kurde, to jest uzbrojone... Uciekajmyyyyy, broń raczej nie pomoże. Tam blisko mnie jest jakieś przejście.
Zmiana planów, dobywam karabinu, którego nie daję sobie odebrać, i rąbam nim Mątka przez łeb, ewentualnie mocno kopię za pomocą tych lekko niepasujących do mnie nóg xD, a następnie, korzystając z ogłuszenia przeciwnika, wywalam go przez barierkę, a następnie uciekam.
<to fair>
Zmiana planów, dobywam karabinu, którego nie daję sobie odebrać, i rąbam nim Mątka przez łeb, ewentualnie mocno kopię za pomocą tych lekko niepasujących do mnie nóg xD, a następnie, korzystając z ogłuszenia przeciwnika, wywalam go przez barierkę, a następnie uciekam.
<to fair>
Ostatnio zmieniony pt, 27 lut 2015, 17:02 przez Dawid6, łącznie zmieniany 4 razy.
Przejrzyj moje okołoreksiowe projekty na GitHubie!
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015
Tym kolorem moderuję.
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015Tym kolorem moderuję.
- Czarnoksieznik
- Mistrz Administracyjnej Magii
- Posty: 1751
- Rejestracja: sob, 24 sty 2009, 15:23
- Naklejki: 17
- Lokalizacja: z Angmaru
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Dobra, panie Slendermole. Możesz mnie pan trochę rozluźnić? O, właśnie tak? Dziękuję.
Otóż... ja i ta tutaj Emmelie wzajemnie się nie znosimy, dlatego też zmuszanie nas do małżeństwa to plama na moim i jej honorze. Dlatego też zgodnie z japońskim kodeksem Bushido czy jakimś tam innym... no, tak czy siak, decyduje się na śmierć z własnej ręki... skrzydła... by uniknąć dyshonoru. A teraz żegnam.
Otóż... ja i ta tutaj Emmelie wzajemnie się nie znosimy, dlatego też zmuszanie nas do małżeństwa to plama na moim i jej honorze. Dlatego też zgodnie z japońskim kodeksem Bushido czy jakimś tam innym... no, tak czy siak, decyduje się na śmierć z własnej ręki... skrzydła... by uniknąć dyshonoru. A teraz żegnam.
Narrator pisze:Nietoperz wyciągnął sztylet i spokojnie popełnił seppuku. No, prawie. Nie mógł klęknąć, ale i tak rozpłatał sobie wnętrzności.

Głupcze! Żaden śmiertelny mąż nie jest w stanie mnie zabić! Teraz GIŃ!
Jeśli widzisz ten kolor, uważaj - administrator ma Cię na celowniku.
Spoiler:
- Matek
- Pod-ziemniak
- Posty: 1691
- Rejestracja: czw, 26 lip 2012, 09:49
- Naklejki: 10
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Próbując odwrócić uwagę potwora popycham Dawida (nogą), tak, aby wypadł przez barierkę i wylądował na schodach. Następnie uciekam tam, gdzie Dawid chciał. Heehhehehe.
<to nie fair, że Dawid zmienił treść swojego posta>
<to nie fair, że Dawid zmienił treść swojego posta>
Ostatnio zmieniony pt, 27 lut 2015, 16:59 przez Matek, łącznie zmieniany 2 razy.
- Z. Art
- Żaba
- Posty: 1643
- Rejestracja: pt, 23 kwie 2010, 17:40
- Naklejki: 5
- Lokalizacja: student
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Ech, szkoda... Przydałyby nam się do pokonania Andromedy.
Silverbladzie, jest jeszcze jedna rzecz, którą, jak mniemam, możesz mi podarować, a zarazem przyczyni się do pokonania Andromedy... Chodzi o Kroplę Archaicznego Oceanu.
I... tak z czysto socjologicznej ciekawości... kim jest Gabriel?
Silverbladzie, jest jeszcze jedna rzecz, którą, jak mniemam, możesz mi podarować, a zarazem przyczyni się do pokonania Andromedy... Chodzi o Kroplę Archaicznego Oceanu.
I... tak z czysto socjologicznej ciekawości... kim jest Gabriel?
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
- Alysia
- Postrach Siedmiu Mórz
- Posty: 239
- Rejestracja: wt, 11 lis 2014, 12:26
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Dawid i Mątek:
Mątek był pierwszy. Swoim porządnym kopnięciem, sprawił, że Dawid przekoziołkował kilka metrów dalej. Przeleciał przez barierkę i... no cóż... okazało się, że zbrodnia w żadnym wypadku nie będzie należeć do zbrodni idealnych. Dawid zderzył się bowiem z barierą.
Tak... właśnie... barierą. To musiało być jakieś wytłumaczenie całej nietypowej sytuacji. Wiadome było już dlaczego bestia jeszcze nie wyszła poza uniwersytet, a także dlaczego go jeszcze nie zniszczyła. Kogut w każdym bądź razie przeżył spotkanie bardzo pozytywnie, a nawet stracił te dziwne nogi, które w sumie nie należały do niego.
W oddali dało się dostrzec księgi, które z swoich tytułach miały wyraz "Exodus". Nim jednak znaleźliście czas, by którąś z nią sprawdzić, martwi czarodzieje wdarlii się do środka.
Czarny:
Slendermole okazał się bardziej okrutny jak mogłoby się to zdawać. Nie dopuścił do sytuacji, w której to miałbyś uwolnić ducha... ze swojego brzucha. Jego macka zacieśniła się bardziej na Tobie, a Ty mogłeś jedynie... hmmm próbować wydusić z siebie kilka słów. Niestety, nie dawało to kompletnie żadnych efektów.
- Slendermole do jasnej ciasnej... Miałeś zabijać! Miałeś pozyskiwać jak najwięcej sługów ciemności... miałeś działać dla zniszczenia.
To co teraz robisz to po prostu jakaś paranoja! - oburzył się tajemniczy osobnik.
- Azraelku, a może się przytulimy? Och... A może weźmiesz ślub z tą piękną dziewczynką?
- NIE!
- No to może z tym brzydkim chłopcem? Wiedziałem! Wiedziałem że płyną w tobie takie tendencje! Wiedziałem!
- ZAMILCZ! - wykrzyczał Azrael. Chwycił w dłoń krzyż, który wisiał mu na szyi i wypowiedział kilka słów:
- Od teraz stajesz się bezwarunkowo wierny i posłuszny. Działasz dla jedynego właściwego światła. Działasz dla ciemności. Działasz dla Tenebris. - wypowiedział ze złowieszczym uśmiechem na twarzy. Oczy Slendera naraz pojaśniały czerwonym światłem, które widoczne nawet było w ponurej, czarno-białej rzeczywistości.
- Tak Panie. - powiedział z pokorą. - Co mam zrobić z tą dwójką? Zabić, spalić, zjeść dusze czy...?
- Och... Ja tego ze skrzydłami jeszcze kojarzę... Jak miło... Widzę, że znalazł sobie koleżankę.... Hihihi - zachichotał z nienawiścią. W tym momencie kolejny raz dotknął swojego krzyża.
(...)
Odzyskałeś przytomność. Strasznie śmierdziało Ci z ust. Myślałeś tylko o jednym: O zabiciu jak największej ilości osób. Emmelie i Slender nie znajdowali się już przy Tobie. Nie znajdowali się nawet w okolicy. Sam stałeś bowiem w okolicach Uniwersytetu Magii.
- Podobno jeśli uda ci się choć raz zagłębić w otchłań ciemności, to zostaniesz w niej już na zawsze... - powiedział z uśmiechem na twarzy Azrael. - Dalej bracie, przynieś chwałę ciemności i pozbądź się wszystkich, którzy staną na twojej drodze.
Art:
- Świat, który znamy... mój drogi... jest bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwy. Tylko osoby, które mają w sobie ambicje, potencjał i potrafią się skupić, są w stanie walczyć o lepszą przyszłość. To osoby, które w pełni korzystają z talentów, które dał im los.
Jeśli odkryjecie w sobie to co było wam dane przez przeznaczenie, nie będziecie potrzebować tych śmiesznych narzędzi. Poradzicie sobie bez nich i z łatwością będziecie potrafili pokonywać nawet i najbardziej wymagających wrogów.
- Silverbladzie, jest jeszcze jedna rzecz, którą, jak mniemam, możesz mi podarować, a zarazem przyczyni się do pokonania Andromedy... Chodzi o Kroplę Archaicznego Oceanu.
- Hmmm, zabawne. Myślę, że zdobycie jej nie sprawi ci większych kłopotów. Przyszła pora na twoją kąpiel... mój uczniu. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Zaraz zaraz... Jak to przyszła kolej na kąpiel?!
- Ojojoj, spokojnie Alysiu. Kąpiel w archaicznym oceanie nie polega na niczym innym jak na potędze miłości. Słyszałaś na pewno o miłości, która przezwyciężyła śmierć. Przeczytałaś o niej setki książek i często się nimi inspirowałaś...
- Wybacz bycie bezpośrednią... Ale jeśli Art wejdzie do jakiejś śmiesznej wanny z tym co zostało z Cellie, to ona powróci do żywych?
- Język poszukiwaczy przygód... Jest tak bezpośredni i śmieszny... - uśmiechnął się. - No tak, będzie to mniej więcej tak właśnie wyglądać. Pragnę jednak zauważyć, że konieczny jest tutaj element snu. Osoba, która podejmuje się rytuału, musi pomyśleć jakieś marzenie, zanim pochłonie ją woda z początków wszechświata.
- I... tak z czysto socjologicznej ciekawości... kim jest Gabriel? - pragnął dopytać się Art.
- Gabriel jest moim dzieckiem, tak jak każde z tutejszych wojowników. Może nie przyszedł na świat z mojej zasługi, ale to ja go wychowałem i to ja pokazałem mu światło... tak jak w przypadku twojej Cellie. - odpowiedział z bardzo miłym tonem.
- Panie i Panowie, wybaczcie przerwanie sielanki, ale kąpiel już gotowa. - z daleka usłyszeliśmy głos Talii.
Mątek był pierwszy. Swoim porządnym kopnięciem, sprawił, że Dawid przekoziołkował kilka metrów dalej. Przeleciał przez barierkę i... no cóż... okazało się, że zbrodnia w żadnym wypadku nie będzie należeć do zbrodni idealnych. Dawid zderzył się bowiem z barierą.
Tak... właśnie... barierą. To musiało być jakieś wytłumaczenie całej nietypowej sytuacji. Wiadome było już dlaczego bestia jeszcze nie wyszła poza uniwersytet, a także dlaczego go jeszcze nie zniszczyła. Kogut w każdym bądź razie przeżył spotkanie bardzo pozytywnie, a nawet stracił te dziwne nogi, które w sumie nie należały do niego.
W oddali dało się dostrzec księgi, które z swoich tytułach miały wyraz "Exodus". Nim jednak znaleźliście czas, by którąś z nią sprawdzić, martwi czarodzieje wdarlii się do środka.
Czarny:
Slendermole okazał się bardziej okrutny jak mogłoby się to zdawać. Nie dopuścił do sytuacji, w której to miałbyś uwolnić ducha... ze swojego brzucha. Jego macka zacieśniła się bardziej na Tobie, a Ty mogłeś jedynie... hmmm próbować wydusić z siebie kilka słów. Niestety, nie dawało to kompletnie żadnych efektów.
- Slendermole do jasnej ciasnej... Miałeś zabijać! Miałeś pozyskiwać jak najwięcej sługów ciemności... miałeś działać dla zniszczenia.
To co teraz robisz to po prostu jakaś paranoja! - oburzył się tajemniczy osobnik.
- Azraelku, a może się przytulimy? Och... A może weźmiesz ślub z tą piękną dziewczynką?
- NIE!
- No to może z tym brzydkim chłopcem? Wiedziałem! Wiedziałem że płyną w tobie takie tendencje! Wiedziałem!
- ZAMILCZ! - wykrzyczał Azrael. Chwycił w dłoń krzyż, który wisiał mu na szyi i wypowiedział kilka słów:
- Od teraz stajesz się bezwarunkowo wierny i posłuszny. Działasz dla jedynego właściwego światła. Działasz dla ciemności. Działasz dla Tenebris. - wypowiedział ze złowieszczym uśmiechem na twarzy. Oczy Slendera naraz pojaśniały czerwonym światłem, które widoczne nawet było w ponurej, czarno-białej rzeczywistości.
- Tak Panie. - powiedział z pokorą. - Co mam zrobić z tą dwójką? Zabić, spalić, zjeść dusze czy...?
- Och... Ja tego ze skrzydłami jeszcze kojarzę... Jak miło... Widzę, że znalazł sobie koleżankę.... Hihihi - zachichotał z nienawiścią. W tym momencie kolejny raz dotknął swojego krzyża.
(...)
Odzyskałeś przytomność. Strasznie śmierdziało Ci z ust. Myślałeś tylko o jednym: O zabiciu jak największej ilości osób. Emmelie i Slender nie znajdowali się już przy Tobie. Nie znajdowali się nawet w okolicy. Sam stałeś bowiem w okolicach Uniwersytetu Magii.
- Podobno jeśli uda ci się choć raz zagłębić w otchłań ciemności, to zostaniesz w niej już na zawsze... - powiedział z uśmiechem na twarzy Azrael. - Dalej bracie, przynieś chwałę ciemności i pozbądź się wszystkich, którzy staną na twojej drodze.
Art:
- Świat, który znamy... mój drogi... jest bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwy. Tylko osoby, które mają w sobie ambicje, potencjał i potrafią się skupić, są w stanie walczyć o lepszą przyszłość. To osoby, które w pełni korzystają z talentów, które dał im los.
Jeśli odkryjecie w sobie to co było wam dane przez przeznaczenie, nie będziecie potrzebować tych śmiesznych narzędzi. Poradzicie sobie bez nich i z łatwością będziecie potrafili pokonywać nawet i najbardziej wymagających wrogów.
- Silverbladzie, jest jeszcze jedna rzecz, którą, jak mniemam, możesz mi podarować, a zarazem przyczyni się do pokonania Andromedy... Chodzi o Kroplę Archaicznego Oceanu.
- Hmmm, zabawne. Myślę, że zdobycie jej nie sprawi ci większych kłopotów. Przyszła pora na twoją kąpiel... mój uczniu. - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Zaraz zaraz... Jak to przyszła kolej na kąpiel?!
- Ojojoj, spokojnie Alysiu. Kąpiel w archaicznym oceanie nie polega na niczym innym jak na potędze miłości. Słyszałaś na pewno o miłości, która przezwyciężyła śmierć. Przeczytałaś o niej setki książek i często się nimi inspirowałaś...
- Wybacz bycie bezpośrednią... Ale jeśli Art wejdzie do jakiejś śmiesznej wanny z tym co zostało z Cellie, to ona powróci do żywych?
- Język poszukiwaczy przygód... Jest tak bezpośredni i śmieszny... - uśmiechnął się. - No tak, będzie to mniej więcej tak właśnie wyglądać. Pragnę jednak zauważyć, że konieczny jest tutaj element snu. Osoba, która podejmuje się rytuału, musi pomyśleć jakieś marzenie, zanim pochłonie ją woda z początków wszechświata.
- I... tak z czysto socjologicznej ciekawości... kim jest Gabriel? - pragnął dopytać się Art.
- Gabriel jest moim dzieckiem, tak jak każde z tutejszych wojowników. Może nie przyszedł na świat z mojej zasługi, ale to ja go wychowałem i to ja pokazałem mu światło... tak jak w przypadku twojej Cellie. - odpowiedział z bardzo miłym tonem.
- Panie i Panowie, wybaczcie przerwanie sielanki, ale kąpiel już gotowa. - z daleka usłyszeliśmy głos Talii.
- Matek
- Pod-ziemniak
- Posty: 1691
- Rejestracja: czw, 26 lip 2012, 09:49
- Naklejki: 10
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Bierzemy księgi i rzucamy w zombie.
- Dawid6
- Bezpieczeństwo Forum
- Posty: 2178
- Rejestracja: sob, 7 lis 2009, 14:12
- Naklejki: 7
- Lokalizacja: Koło komputera xD
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Zgadzam się z Mątkiem. W któregoś tam czarodzieja to mogę nawet rzucić Koktajlem Histerii. Trzeba uważać, bo w okolicy kręci się jakiś zły Czarnoksiężnik..
Ostatnio zmieniony sob, 28 lut 2015, 13:48 przez Dawid6, łącznie zmieniany 1 raz.
Przejrzyj moje okołoreksiowe projekty na GitHubie!
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015
Tym kolorem moderuję.
Pozdrawiam wielu nieaktywnych użytkowników, wszystkich wciąż wchodzących oraz Playboiia, bo zawsze się żali, że go nie ma w moim podpisie.
III miejsce w konkursie halloweenowym 2011, I miejsce w konkursie rocznicowym 2015Tym kolorem moderuję.
- Czarnoksieznik
- Mistrz Administracyjnej Magii
- Posty: 1751
- Rejestracja: sob, 24 sty 2009, 15:23
- Naklejki: 17
- Lokalizacja: z Angmaru
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Narrator pisze:Czarny nie czuł się w żadnym stopniu opętany, ale dobra. Dalej jest fochnięty, ale zrobi raz tą przyjemność prowadzącemu i Azraelowi i wyżyje się na Mątku i Dawidzie. I wszyscy będą zadowoleni.
Przeszedł na tyły Uniwersytetu i uchylił tylne wrota, po czym ostrożnie zajrzał do środka, po czym przyczaił się pod sufitem.

Głupcze! Żaden śmiertelny mąż nie jest w stanie mnie zabić! Teraz GIŃ!
Jeśli widzisz ten kolor, uważaj - administrator ma Cię na celowniku.
Spoiler:
- Z. Art
- Żaba
- Posty: 1643
- Rejestracja: pt, 23 kwie 2010, 17:40
- Naklejki: 5
- Lokalizacja: student
- Kontakt:
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Dobrze... więc pójdę.Art udawał, że całkowicie normalnym jest wejść do wanny czy czego tam jeszcze ze zmasakrowanymi szczątkami. Miał tylko nadzieję, że może tam wejść w ubraniu.
Zanurzając się w wodzie, Art walczył z marzeniem o dostaniu własnego czołgu. Może kiedyś się uda. Ale teraz pomyślał o tym, jak to fajnie by było, żeby Celestine sobie ożyła. I jakby Nest został pokonany. W sumie czołg by nie zaszkodził, ale tak bardzo o nim nie marzę. Niech się nie pojawia.
Z tymi wszystkimi myślami pochłonęła go woda.
– Dostojewski umarł – powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
– Protestuję! – gorąco zawołał Behemot. – Dostojewski jest nieśmiertelny!
Mistrz i Małgorzata
<3
Moderuję na pąsowo bo mogę.
- Alysia
- Postrach Siedmiu Mórz
- Posty: 239
- Rejestracja: wt, 11 lis 2014, 12:26
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Czarny:
Wleciałeś do środka Uniwersytetu. Trafiłeś prawdopodobnie na jego dziedziniec. Zauważasz dziwne monstrum, z trzema głowami, bazooką i częścią koparki. Od twoich potencjalnych ofiar oddziela je migocząca bariera.
Dawid i Mątek, bo ich określiłeś mianem swoich ofiar, usiłują zatrzymać atak bezgłowych napastników.
Głos w głowie rozkazuje Ci dokonać krwawej rzezi.
Dawid i Mątek:
Koktajl histerii nie zadziałał. Prawdopodobnie to przez to, że głowy przeciwników nie były już na swoich dawnych miejscach. Rzucanie książkami w Czarodziei nie daje zbyt dużo efektów. Ale jest w tym jakiś plus, na pewno ich spowalnia.
Dostrzegacie uzbrojonego nietoperza, który najprawdopodobniej nie ma wobec was dobrych zamiarów.
Art:
- Długo jeszcze każesz mi czekać? - usłyszałeś głos. Otworzyłeś oczy i ujrzałeś już żywą Cellie. Wydawała Ci się jakaś piękniejsza, niż do tej pory. Nie wiedziałeś czemu, ale w końcu doszedłeś do wniosku, że to pewnie przez to, że byłeś świadkiem jej śmierci i zaczęło Ci jej brakować.
Cellie na początek cmoknęła Cię w policzek, a potem podziękowała, że zdecydowałeś się wziąć udział w rytuale. Uznała Cię za bohatera i dosyć nieśmiało zaczęła mówić, że coś do Ciebie czuje.
Piękna chwila miała jednak nie potrwać zbyt długo.
- KTO DO JASNEJ CIASNEJ WYOBRAZIŁ SOBIE CZOŁG?! - usłyszeliśmy donośny męski krzyk.
- Gabryś jest ewidentnie wkurzony... Może pójdziesz to sprawdzić mój herosie? - zagadała do Ciebie Cellie. Silver poprosił mnie i Talię, abyśmy zostały z Celestine i zaopiekowały się nią, aż do twojego powrotu. Sam powrócił do medytacji.
- TO DZIADOSTWO STRZELA W NASZE MURY!. - nie krył zażenowania Gabriel.
Wleciałeś do środka Uniwersytetu. Trafiłeś prawdopodobnie na jego dziedziniec. Zauważasz dziwne monstrum, z trzema głowami, bazooką i częścią koparki. Od twoich potencjalnych ofiar oddziela je migocząca bariera.
Dawid i Mątek, bo ich określiłeś mianem swoich ofiar, usiłują zatrzymać atak bezgłowych napastników.
Głos w głowie rozkazuje Ci dokonać krwawej rzezi.
Dawid i Mątek:
Koktajl histerii nie zadziałał. Prawdopodobnie to przez to, że głowy przeciwników nie były już na swoich dawnych miejscach. Rzucanie książkami w Czarodziei nie daje zbyt dużo efektów. Ale jest w tym jakiś plus, na pewno ich spowalnia.
Dostrzegacie uzbrojonego nietoperza, który najprawdopodobniej nie ma wobec was dobrych zamiarów.
Art:
- Długo jeszcze każesz mi czekać? - usłyszałeś głos. Otworzyłeś oczy i ujrzałeś już żywą Cellie. Wydawała Ci się jakaś piękniejsza, niż do tej pory. Nie wiedziałeś czemu, ale w końcu doszedłeś do wniosku, że to pewnie przez to, że byłeś świadkiem jej śmierci i zaczęło Ci jej brakować.
Cellie na początek cmoknęła Cię w policzek, a potem podziękowała, że zdecydowałeś się wziąć udział w rytuale. Uznała Cię za bohatera i dosyć nieśmiało zaczęła mówić, że coś do Ciebie czuje.
Piękna chwila miała jednak nie potrwać zbyt długo.
- KTO DO JASNEJ CIASNEJ WYOBRAZIŁ SOBIE CZOŁG?! - usłyszeliśmy donośny męski krzyk.
- Gabryś jest ewidentnie wkurzony... Może pójdziesz to sprawdzić mój herosie? - zagadała do Ciebie Cellie. Silver poprosił mnie i Talię, abyśmy zostały z Celestine i zaopiekowały się nią, aż do twojego powrotu. Sam powrócił do medytacji.
- TO DZIADOSTWO STRZELA W NASZE MURY!. - nie krył zażenowania Gabriel.
- Matek
- Pod-ziemniak
- Posty: 1691
- Rejestracja: czw, 26 lip 2012, 09:49
- Naklejki: 10
Re: The Silent Wood - Rozgrywka
Zabijamy go ksiazka


