Narrator pisze:Nietoperz był wściekły. Stracił swój arsenał i co ważniejsze, stracił przyjaciela. Ale... nie może teraz dać się ponieść emocjom... musi poprowadzić drużynę dalej...
Byli w szpitalu psychiatrycznym. W miejscu, do którego mieli trafić, a zarazem nie chcieli. To tu wszystko się zaczęło i tu można znaleźć rozwiązanie ich problemów... spojrzał jeszcze raz na popiół, który jeszcze przed chwilą był Vivilionem. Potem spojrzał na swoich załamanych towarzyszy. Trzeba im coś powiedzieć, pocieszyć, zachęcić do dalszej drogi...
Na wojnie, jak to na wojnie... raz strzelasz, za chwilę sam padasz... wiem, jaka to strata dla was. Dla mnie też. Ale nie możemy tu zostać. Jedyne, co możemy teraz dla niego zrobić, to go pomścić. Musimy iść dalej. Mamy tu czekać, by zginąć!? Vivilion zdecydowanie by tego nie chciał. Możemy znaleźć jakąś urnę i pogrzebać go, gdy znajdziemy jakieś spokojniejsze miejsce. Ale teraz musimy iść dalej.
Może i straciliśmy broń, ale dalej mamy inteligencję. Jesteśmy w stanie temu podołać. Jesteśmy w stanie i musimy. Musimy rozwiązać zagadkę tego miejsca. Ruszajmy więc!
Narrator pisze:Po tej jakże motywującej przemowie zaczął rozglądać się za jakąś czystą miską czy szczelnym pojemnikiem, z którego będzie można zrobić urnę.