Kretes102 pisze:Ech... to na nic. Jestem załamany i zrozpaczony. Nie dość, że jestem tutaj bez własnej woli, to jeszcze muszę się z tym wszystkim użerać. Najlepiej usiąść i płakać, ale niestety nie wolno mi, bo trzeba być silnym, a nie dziwakiem i beksą.
Dawno się nie odzywałem i chciałem zadać panu dwa proste pytania. Mam nadzieję, że dostanę wyczerpującą odpowiedź.
A oto one:
Proszę pana, może pan mi wytłumaczyć co to za miejsce i kto tutaj rządzi?
Czy oprócz pana mieszka tutaj ktoś inny?
- Meh.. No nie wiem. Nie wykonaliście zadania, a Panienka Białogłowa milczy. Myślę, że posłucham bardziej jej.
Matek pisze:No weź pan, no. Nie jestem żadnym satanistą. Powiedz pan gdzie jest droga do Nestardiela, albo po prostu grupa strzeli focha i pójdzie tam gdzie pieprz rośnie i straci pan szansę na nabycie jakiejś rzeczy. Albo po prostu zemścimy się i zniszczymy panu te zbożna. Hhheheheh.
- A ten dalej z tym Nestardielem. Nie wiem co to za szatan i nie wiem czego mnie nim prześladujecie. Nie znam gościa.
A więc mi grozisz, tak? Wiesz, na tym terenie jesteś wizytatorem, a to jest z reguły tak, że oni nie znają obyczajów tutejszych mieszkańców. Może to zbyt zawiłe i zaplątane, ale chciałbym żebyś wiedział że w każdej chwili mogę skręcić ci kark jednym jedynym ruchem brwi.
Kretes102 pisze:Czyś ty zwariował? Grozić temu miłemu panu? Panie, proszę zobaczyć, że nasz kolega jest nieco zły i zwariowany, ale proszę się nim nie przejmować - on zawsze taki jest.
Musiałem to powiedzieć, bo już nie wytrzymałem.
- Hmm. Wiesz co? Mogę ci anulować tę piosenkową próbę, ale pod jednym warunkiem. Musisz spalić go żywcem.
Jest też opcja, że uda mi się porozumieć z białogłową, ale jest to wątpliwe, bo jak wiadomo - z kobietami nigdy nic nie wiadomo.
Co by tu zrobić?

