Magix:
Ridlak Ununhex:
Stary dziad śmiał się jak oszalały bez jakiegokolwiek sensu. Ale nie było to zbyt dziwne... Cóż - zdążyłeś się już przyzwyczaić. Tego typu dziwadła już tak mają i raczej tego nie zmienisz.
- No no no... Kogo my tu mamy. Pokonałeś piętro 1408. Nie było trudne, wiem. Zbyt oklepana fabuła i ogólnie mało sensowna. Sęk w tym, że Lucjan bardzo chciał zagrać recepcjonistkę, marzył od tym od całego dzieciństwa. Nie mogliśmy mu odmówić. Spotkałeś już pewnie naszych dwóch nowych kolegów. Nie są wprawdzie zbyt bystrzy, nawet nie potrafią mówić. Czasem się tylko pośmieją, ale powody tego już chyba znasz.
Pozostawiam cię przed wyborem. Albo pojedziesz teraz na piętro 13, albo po prostu 4.
- Uhmm szefie, 4 to japoński symbol śmierci - wymamrotał swoim cichym głosem Ildefons.
- Gwarantuje ci, że nie przejdziesz cały żadnego z obu pięter, więc równie dobrze mógłbyś wybrać jedną z moich pierwszych propozycji, czyli to że chcesz umrzeć od razu.
Co by tu zrobić?
a) Pytam Starego Dziada o coś innego.
b) Każę Kajtkowi zjeść Starego Dziada.
c) Wybieram piętro 13.
d) Wybieram piętro 4.
e) Wybieram śmierć.
f) Robię coś innego, napisz co.
Australia:
Patryk:
W oddali ujrzałeś cztery ciemne zjawy, które sterczały nad Kangurem Zbychem... a właściwie nad tym co z niego zostało...
Cóż.. W diabelskiej układance nigdy nie obejdzie się bez ofiar. Zauważyłeś, że nocnym marom odechciało się stania w jednym miejscu i tylko gdy cię spostrzegły, zaczęły cię gonić. Nie miały wprawdzie nóg, ani innych wyróżniających się kończyn, jednakże widziałeś jak się do ciebie zbliżają. W akcie desperacji podbiegłeś w stronę bramy, gdzie zobaczyłeś za nią drugiego z Kangurów, który miał stać na czatach.
- Hej, ty jesteś Patryk, tak? Nie wiesz co ze Zbychem? Miał wrócić za maksimum 10 minut, ale nie ma już go od dwóch godzin... Nie żebym się bał, skądże. Tylko trochę niekomfortowo tak stać po ciemku z pochodnią przy drodze. Jeszcze ktoś by się mnie przestraszył.... yyy Jesteś tam?
Co by tu zrobić?
a) Odpowiadam drugiemu kangurowi. Napisz co mówisz.
b) Nadal próbuję w jakiś sposób wyjść z terenu cmentarza.
c) Atakuje nocne a zarazem mroczne dziwadła.
d) Robię coś innego, napisz co.
Polska:
Anubis:
Wygląda na to, że było to najgorsze z możliwych wyjść. Panika u wszystkich zgromadzonych osób osiągnęła punkt kulminacyjny i wszyscy wzajemnie zaczęli się tratować jak jakieś zwierzęta. W sumie teraz już rozumiesz dlaczego w niedzielnej szkółce uczyli cię że w razie niebezpieczeństwa najlepiej jest od pierwszych sekund zachowywać przede wszystkim spokój. Ledwo co żywy podnosisz się z ziemi. Rozglądasz się dookoła i masz wrażenie, że najprawdopodobniej coś przespałeś. Na obszarze parkingu tym razem spostrzegasz wojskowe pojazdy i żołnierzy. Strzelają na oślep w niewidocznym ci kierunku. Masz wrażenie, że nie był to zwykły meteoryt... to musiało być coś więcej.
Co by tu zrobić?:
a) Biegnę dalej przed siebie, nie czekając na dalszy rozwój sytuacji.
b) Przechodzę przez taśmę i sprawdzam co się dzieje.
c) Krzyczę wniebogłosy, że jestem poszkodowany i potrzebna mi pomoc.
d) Robię coś innego, napisz co.
Brixen:
Zauważasz że same kroki tego czegoś wywołują trzęsienie się całego górnego piętra. Nie uważasz, że walka z tym monstrum byłaby najlepszym rozwiązaniem. Nie śpieszno ci jeszcze do wąchania kwiatków od dołu, więc lepiej będzie, gdy wymyślisz coś innego. Masz jeszcze na to odrobinę czasu, gdyż słoń wlecze się niczym... słoń. Choć porusza się na dwóch łapach jest niewiarygodnie wolny.. co niestety nie wyklucza jego siły.
Co by tu zrobić?
a) Próbuję się z nim jakoś dogadać. Napisz co robisz.
b) Próbuję jakoś inaczej go pokonać. Napisz co robisz.
c) Atakuje mimo wszystko. Napisz jak.
d) Uciekam na dół nie przejmując się, co między czasie mogło się tam wedrzeć.
e) Robię coś innego, napisz co.

dawid6:
W ramach rekompensaty za czas pan dziwna istota zdecydował się zwrócić ci to wszystko w formie punktów doświadczenia i nie tylko.
+40 Exp. Dodaj do aktualnej liczby exp i jeśli wbiłeś nowy poziom, rozdaj statystyki.
+ Unikalny, wyprodukowany z NIEWIADOMOCZEGO prezent, w którym może się znaleźć wszystko.
Pojawiasz się w swoim ogrodzie. Stan domu wygląda na to, że jego właściciela nie było tam od długich miesięcy, a nawet lat. Zauważasz powybijane okna, dziwne rysunki narządów ciała na murze i tabliczkę przed wejściem do budynku.
"TEREN SPRZEDANY POD ZABUDOWĘ". Zdezorientowany wpadasz do środka i zauważasz tam trzy osoby, które dosyć dziwnie się na ciebie patrzą. Jedna z nich rzecze;
- A PAN TO KTO!?
Co by tu zrobić?
a) Mówię kim jestem, napisz co mówisz.
b) Straszę ich kamieniogrzmotem.
c) Zadaję im jakieś pytanie. Napisz co mówisz.
d) Robię coś innego, napisz co.
Rosja
Autor:
Treść elektrycznej książki, którą w tym przypadku była biografia laureata nagrody Bobra okazała się bardziej zawiła i niezrozumiana od samego jej tytułu. Otóż nazwisko pojawiło się mniej więcej na samym końcu a i tak nie dowiedziałeś się żadnych informacji o jego adresie. Dowiedziałeś się jedynie tego, że dorabiał sobie na życie jako farmer, nauczyciel geografii i nauczyciel historii. Pewnego dnia postanowił przeżyć przygodę życia i wybrał się na przejażdżkę syberyjską kolejką. Ta nie wytrzymała ciężaru jego ciała i postanowiła zrzucić go na lodowiec. Ten prawdopodobnie również nie wytrzymał, bo pękł. Laureat zauważył wtedy kilka kawałków cegieł wbijających się do jego "siedzenia" i przypominających coś w rodzaju sklepienia. Zgłosił to do biura archeologicznego, któremu później pomagał w badaniach. Jak się okazało kilka miesięcy później - osoba opisywana w biografii, ciężarem swoich czterech liter rozbiła lodowiec i odsłoniła prawdę o legendarnym, starym zamczysku... Były to wprawdzie ruiny, ale potwierdzały wersję z ludowych podań... przynajmniej częściowo. Większa część jego murów wyglądała na spaloną. Liczyłeś wprawdzie na coś na wzór jego danych personalnych, no ale niestety... dostałeś tylko jego imię i nazwisko, którego w sumie mógłbyś się domyślić, jeślibyś się zastanowił. Brzmi ono - Bóbr Bobrowski. Wygląda na to, że powoli robi się ciemno, bo bibliotekarz zaczyna rzucać delikatnie złowrogie spojrzenia w twoim kierunku. Mimo tego - jego kultura osobista zabrania mu powiedzieć, że czas już iść do domu.
Co by tu zrobić?
a) Opuszczam bibliotekę i wracam do domu.
b) Nadal zawzięcie poszukuję jakiś informacji o bobrze.
c) Pytam o coś pana bibliotekarza.
d) Robię coś innego, napisz co.
c) Pytam Bibliotekarza o coś innego, napisz o co.
d) Nie przejmując się niczym - wychodzę na miasto. Napisz gdzie idziesz.
e) Robię coś zupełnie innego, napisz co.
Moonlight Falls:
Adam Landgraab:
Postąpiłeś najsłuszniej jak się tylko dało w tej sytuacji i otrzymujesz 30 exp. Dodaj to do aktualnego stanu konta, jesli wbiles poziom - rozdaj nowe statystyki.
Cóż... W sumie to niezbyt miły widok patrzeć jak miejsce twojego rodzinnego azylu nagle staje ci się obce... Ale musiałeś to zrobić. W walce z nieczystymi siłami trzeba czasem się poświęcić. Z drugiej strony "nagroda" z PZU, którą lada dzień powinieneś otrzymać zwróciła ci humor. Ważne było jednak, żeby oddalić się stąd w taki sposób, by nikt cię nie zauważył.
Nigdy nie wiesz czy jakiś zdesperowany sąsiad, z którym masz jakieś zatargi, nie zgłosi skargi do urzędu, że sam opuściłeś swoje miejsce zamieszkania bez walki. Na wszelki wypadek, podkopujesz się podziemną metropolią w stronę rynku.
Rozglądasz się dookoła niego. Wszędzie trwają przygotowania do księżycowego festiwalu, który ma się odbyć lada dzień.
Zawsze przepadałeś za rozrywkami wynikającymi z tego całego przedsięwzięcia, więc chętnie "spojrzałeś gdzieniegdzie" i tym samym poprawiłeś swoje samopoczucie. Miałeś już nawet poprosić o darmową niebieską watę cukrową, ale usłyszałeś sygnał alarmowy... Chwilę później twoim oczom ukazał się pędzący wzdłuż ulicy wóz strażacki.
Co by tu zrobić?
a) Olewam to i proszę o watę cukrową.
b) Jak desperat biegnę za pędzącym wozem strażackim.
c) Przestraszony wracam w okolice domu by sprawdzić czy ekipa strażacka nie podąża właśnie do niego.
d) Robię coś innego, napisz co.
Państwo Podziemne:
Ż.Art:
W ostatniej sekundzie udaje ci się uciec. Wpadasz pod ziemię i szybkim ruchem przelatujesz przez wykopany wcześniej tunel mijając kilka zmutowanych, choć jeszcze nieożywionych marchewek, które widziałeś na początku. Zaczynasz się zastanawiać i to poważnie nad objawami choroby psychicznej Dowcipnisia. Przecież każda szanująca się organizacja złych i demonicznych przestępców z reguły powinna trzymać swoje przepotworne monstra albo w piwnicy, albo w najbardziej strzeżonym i ukrytym pomieszczeniu. Z drugiej jednak strony, jeśli by wziąć pod uwagę kilka czynników, np specyfikę postaci potwora jak i naturalne warunki występowania składników z których został zmutowany - przyznałbyś mu raczej rację. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet kiedy byłeś zły to nigdy, ale to przenigdy nie myślałeś o hodowaniu marchewkowej Godzilli, ani innego stwora jej pokroju. Gdy wychodzisz na ziemie, twoim pierwszym widokiem okazuje się nabuzowany pan policjant, którego mina najwyraźniej wyraża wszystko co powinna wyrazić... Będziesz miał problemy.
Co by tu zrobić?
a) Przekonuję policjanta, że musiałem się tam podkopać. Napisz jak.
b) Atakuję, wojna wymaga ofiar i poświęceń.
c) Decyduję się na paniczną ucieczkę w nieznanym mi dotąd kierunku.
d) Robię coś innego, napisz co.
Macedonia:
Patryk780c:
Jak się wcześniej spodziewałeś - po drugiej stronie słuchawki jest twój kolega. Wydaje się on być trochę strapiony i jednocześnie zdenerwowany czymś szczególnym. Pierwsze zdanie które wypowiada świadczy o tym, że zrobił coś złego i nie wie jak z tym dalej żyć i normalnie funkcjonować. Prosi cię, abyś do niego przyjechał, bo to nie rozmowa na telefon.
Z reguły uznałbyś to za głupi żart, ale tym razem jest odwrotnie. Nawet Mollywodzcy aktorzy nie potrafią wykrzesać z tonu głosu tak realistycznego strachu. Wychodzisz z uniwersytetu i idziesz na parking. W końcu do głowy przychodzi ci myśl, że przecież nie masz samochodu.
Co by tu zrobić?
a) Decyduję się "pożyczyć" jeden z tych widocznych na parkingu. Napisz jak to robisz.
b) Decyduję się na piesze przebycie ponad dwustu kilometrów.
c) Oddzwaniam i proszę go o coś, napisz o co.
d) Robię coś innego, napisz co.
Średniowieczny zamek:
Hiszpański Inkwizyt:
Kolejny, bezsensowny dzień na dworze królewskim. Każda z możliwych wojen, bitew została już przez ciebie wygrana.
Nie mając nic ważnego a zarazem godnego swojej uwagi roboty, postanawiasz przejść się po całym mieście. Tam właśnie dowiadujesz się, że już niedługo ma się rozpocząć nowy turniej rycerski. Ma on mieć zupełnie nowe i bliżej niesprecyzowane zasady, o których wie tylko jego organizator. Wiesz już co to oznacza... Prawdopodobnie pora na kolejną przygodę.
Co by tu zrobić?
a) Udaję się na miejsce, gdzie wkrótce rozpocznie się turniej rycerski.
b) Szukam dalej swoich potencjalnych a zarazem nowych przygód.
c) Wracam do swojej izby i idę spać.
d) Robię coś innego, napisz co.