Dr. Kalina Alenko (Rilana)- kotka
Rilana przekroczyła skrzypiącą furtkę, którą obiecał naprawić ponad dwa miesiące stary dozorca Torres i wkroczyła na obszerne podwórko. Wszędzie stały wykonane z zaczarowanego cukru figury ,które teraz pokryte były śniegiem. Na widocznej z tego miejsca wieży zegarowej Ratusza wybijała godzina 12. Kotka weszła do budynku i ruszyła w stronę starej windy, która lata świetności miała już za sobą, ale miała jedną jedyną zaletę- działała.
Rilana wjechała nią na ostatnie piętro i podeszła do drzwi swojego apartamentu. Nagle odwróciła się i spojrzała na drzwi apartamentu Ariany. Wpadła na genialny pomysł zastawienia jej magicznej pułapki przed drzwiami, ale rozmyśliła się, gdy przypomniała sobie że zrobiła to już rano gdy Ariana wyszła na uczelnię. Tak więc kotka weszła do swojego mieszkania i machnęła w stronę kuchni, gdzie od razu włączył się ekspres. Rilana zdjęła płaszcz i skoczyła z książką na sofę. Po chwili z kuchni przyleciała gorąca czekolada. Kotka tak wciągnęła się lekturę, która razem z kakałkiem działała jak eliksir usypiający, że po prostu zasnęła. Gdy obudziła się za oknem było już ciemno, a do jej drzwi dzwonił dzwonek. Zeskoczyła z mebla, na którym spała i pobiegła otworzyć drzwi. Była to Ariada, z miną mówiącą 'jutro to ja założę ci przed drzwiami pułapkę kochana przyjaciółko'.
-
Dostałam wiadomość od naszych rodziców. Portal na Gatierrę zostanie otwarty jutro o 11, na zapleczu kawiarni "Prażony aromat". Spakowana?
-
Oczywiście! - rzekła z uśmiechem na twarzy i wskazała stos różnokolorowych walizek
-
Wszystko co najpotrzebniejsze? - zapytała Ariana puszczając oko do Rilany
-
No ba. Oczywiście. Wejdziesz? - zaproponowała przyjaciółce Rilana
-
Chętnie, przyniosłam tort czekoladowy i film na Green-Ray.
***
Rilana i Ariana weszły do kawiarni prowadząc na zaczarowanej smyczy walizki i od razu skierowały się na zaplecze. Stały tam jeszcze dwa inne koty, które też czekały na portal.
-
To Lord Amando Focus, chodzi do siódmej klasy na Uniwersytecie. Poznałam go podczas Balu Świątecznego na dworze królewskim. - szepnęła do Rilany Ariana. Po kilku sekundach zmaterializowało się przed nimi przejście.
-
Wchodzimy! - krzyknęła z radością Rilana
Nagle wszystkie koty stały już w na polerowanej posadce , a stała przed nimi pokojówka Klara, papuga.
-
Dźźeń Dobrrry! Witammmy w Królewskiej Rezydencji Zimowej. - zaskrzeczała papuga, a Rilana i Ariana o mało co nie wybuchły ze śmiechu słysząc jej głos -
Rodzice panienek za chwilę przybędą do pałacu, tymczasem wskaże wam wasze pokoje. Amando i John, wasi rodzice już na was czekają.
- Rilana weszła do swojego pokoju. Co ma zrobić?
a) Rozejrzeć się po pokoju
b) Odświeżyć się i ubrać w zamkową suknię
c) Rozpakować się
d) Iść do Ariany
e) Zaproponować coś innego
Lobon Magixky- kot
-
To ja pójdę na boisko!
-
Spoko! Ja muszę coś jeszcze znaleźć i spakować przed jutrzejszym wyjazdem!- powiedział Riccard i oddalił się
Lobon wkroczył z miotłą pod pachą na boisko. Padał śnieg i była niezwykle mała widoczność. Nad boiskiem latali jacyś czarodzieje ze starszych klas. Kot rozpoznał kilku z nich, bowiem często grał z częścią z nich, więc postanowił się przyłączyć. Grali w znaną we wszystkich magicznych wymiarach grę Broomball. Polega na podawaniu zaczarowanej piłki między graczami tak, aby trafić do unoszącej się nad ziemią bramki przeciwnika. Piłka jednak uciekała od graczy i należało ją najpierw złapać.
-
Mogę grać?! - krzyknął Lobon do kapitana jednej z drużyn.
-
Jasne!
Piłka nagle wyrwała się jednemu z graczy. Lobon poleciał za nią razem z kilkoma innymi graczami. Śnieg jednak zrobił się tak gęsty, że nawet zaczarowane gogle nie poprawiły widoczności. Piłka wszystkim na chwilę zniknęła z oczu. Jeden z graczy próbował odgonić śnieg czarami, ale niezbyt dobrze mu to szło. Gracze latali rozkojarzeni, ale nic nie było widać. Już gdy jeden z kapitanów chciał przerywać mecz piłka znów się pojawiła, ale była rozwścieczona. Bo gdy nikt jej nie gonił, piłka się wściekała i chciała zrzucić każdego z gracza. Należało ją uspokoić gwizdaniem, ale przez świst wiatru nic nie było słychać. Piłka zaczęła gonić zawodnika z przeciwnej drużyny, a Lobon postanowił rzucić się mu z pomocą. Piłka jednak stwierdziła, że to on będzie łatwiejszym celem i rzuciła się na niego. Nie było czasu na ucieczkę. Kot zaczął spadać. Co może zrobić?
- a) Wyczaruję spadochron
b) Przywołam miotłę zaklęciem
c) Wyczarować pole siłowe
d) Uniesie się w powietrzu zaklęciem
e) Coś innego… co?
Gacek Gacki- czapla
- No całe ferie… ale jak chcesz to mój wujek może Ci pomóc, ja też chciałbym wziąć udział w turnieju więc mi też zależy. - odparł Mike.
-
No dobra...
-
To spakuj się, jutro o 8:30 ruszamy latającym dywanem z Miotliska. Weź coś ciepłego, niby mają być zaklęcia zabezpieczające przed śnieżycą, ale parasol zawsze się przyda. Moi rodzice porozmawiają dzisiaj z twoimi.
- OK.
***
Gacek stał otulony w granatowy szalik z walizką w ręku. Po chwili pojawił się Mike, także z walizką.
-
Już jestem! Moi rodzice za chwile podlecą dywanem. Podejdźmy do platformy startowej. - zawołał Mike.
Stanęli na platformie, pod którą podlecieli jego rodzice dywanem. Gacek i Mike skoczyli na dywan i ruszyli w drogę.
***
Ojciec Mika był naprawdę doświadczonym kierowcą latającego dywanu, dlatego wkrótce wylądowali w małym miasteczku w średniowiecznym stylu. Chodniki zamiast kafelkami wyłożone były polami oznaczonymi cyframi, a oprócz mieszkańców po mieście chodzili także nakręcani rycerze. Matka Mika zaczęła prowadzić ich w stronę wielkiej, czerwonej kostki do gry, która górowała ponad miasteczkiem. Otoczona była wielkim, zaczarowanym ogrodem, który mimo zimy był cały zielony.
-
I jak ci się podoba?
-
Często tu z tobą przyjeżdżam, ale za każdym razem jest coraz piękniej. - wymamrotał z podziwem Gacek
-
Tak, wujek cały czas upiększa miasto. Żebyś ty widział jak tu było w święta. Po prostu nieziemsko.
Ojciec Mika pociągną za długi, złoty sznurek wiszący przed drzwiami domu i zabrzmiał głośny dzwon kościelny wygrywający jakąś melodię.
-
Witajcie w Piklibii! - krzyknął Spielmauster ze szczęścia na ich widok - Zapraszam, wejdźcie Ernest #1, Ernest #2 weźcie walizki gości!
Stalowi rycerze podbiegli i chwycili bagaże.
-
Ty Mike będziesz spał tu, a twój przyjaciel w pokoju obok. - Spielmauster wskazał drzwi dwój pokoi pod koniec błyszczącego korytarza.
Masz teraz trochę czasu wolnego? Co robisz?
- a) Zwiedzasz dom
b) Rozpakowujesz się
c) Patrzysz na półkę z księgami
b) Robię coś innego… tylko co?