Moonlight Falls:
Adam Landgraab:
Wchodzisz do pokoju i rzucasz we włamywacza wcześniej wymienionymi rzeczami. Jakie jest twoje zdziwienie, gdy zauważasz, że ten nawet nie drgnął. Jest on odziany w białe bandaże i ma rozrzucone włosy w każdym kierunku. Zbliża się do ciebie i pyta.
- Dlaczego jesteś taki agresywny, nie chcesz porozmawiać?
Tymczasem w Polsce:
dawid6:
- Straszysław! Nie Śmieszysław, śmiertelniku. Chcesz, żebym was przepuścił? Nic z tego. Nie bez powodu nasyłałem na was trąbę powietrzną, żebyście sobie spokojnie się ukryli. - Rzecze Sędzia z charakteryzujacym go uśmieszkiem.
Gdy próbujesz go ogłuszyć, doświadczasz dziwnego uczucia. Unosisz się nagle w powietrze i w kilka sekund odlatujesz przez zniszczone okno, na wysokość o której nigdy ci się nawet nie śniło... Tak... Mieszanina wiatrów cię wyprzedziła... Chcąc uniknąć wszelkich brutalnych a zarazem złych dla oczu rzeczy, postanawiasz je zamknąć.
Po paru minutach po dosyć głośnym trzasku, udaje ci się spaść na raczej miękki teren. Otwierasz oczy i spostrzegasz, że wylądowałeś w jakiejś stajni ze zwierzętami. Wylądowałeś na sianie. Rozglądasz się na boki.
Zauważasz tam tego samego gościa, którego okazję miałeś juz spotkać, kiedy zrzuciłeś mu na głowę telewizor.
Nie miał niestety tyle szczęścia i wylądował znowu głową w dziwnej brązowawej substancji. Zastanawiasz się chwilę jakim prawem postać potencjalnie epizodyczna przyleciała tutaj z tobą. Rozglądasz się dalej. Dookoła rozciągają się twarze dosyć zdziwionych a zarazem może i lekko zdenerwowanych zwierząt patrzących na was...

Brixen:
Udało ci się zrobić swoją pierwszą broń! +10 Exp

Jej obrażenia to 30-35.
Twoje doświadczenie wynosi teraz 65/100 Exp
Zapisz to sobie w temacie o postaci.
Postanawiasz bez żadnych zabezpieczeń i ogólnie z jednym jedynym pistoletem zejść na dół, gdzie panują ciemności wieksze, niż te egipskie. Z czasem niestety schodzenie przeradza się w spadanie i to dosyć szybkie spadanie...
- Co za dziwak buduje sobie taką piwnicę... Rozumiem 2,3, no może 5 metrów... Ale nie 50 tysięcy... - Rozmyślasz ze zdenerwowaniem.
W końcu "lądujesz" i to w dosyć niekorzystym otoczeniu, jakim są... Tory!
- Podziemne metro... Doobra... Tego nie przewidziałem... Sąsiad jest jeszcze bardziej szalony niż się spodziewałem...
Po chwili nadjeżzda pociąg. Gdy wysiadają jeszcze z niego pasażerowie i to dosyć w sporej ilości, drapiesz się po głowie i nadal się zastanawiasz czy to faktycznie piwnica sąsiada...
Jeden z przybyłych podchodzi do ciebie i pyta nieco nietypowym a zarazem mrocznym głosem:
- Widziałeś moje bagaże?
- Nie, nie widziałem - odpowiadasz.
- Widziałeś moje bagaże?
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie i wydaje się ciągnąć w nieskończoność... Gdy próbujesz odejść, pasażer podąża za tobą i pyta cały czas o to samo...
- No cóż... Trzeba się będzie nieźle wysilić żeby, go odgonić... - Uświadamiasz sobie.

Arivald:
Wygląda na to, że banda facetów w prześcieradłach nabrała się na twoje niecodzinne zachowanie
- Ty, Maniuś a ten dziwak, to skąd? Samar widzę wybiera coraz bardziej dziwne osoby...
Gratulacje, udało ci się wyjść z bardzo trudnej sytuacji! +10 Exp.
Twoje doświadczenie wynosi teraz 50/100 Exp.
Zapisz to sobie w temacie o postaci
Gdy wchodzisz do kuchni zauważasz tam czarną postać, wlokącą lodówkę po ziemi z wielkim trudem.
- Weź mi pomóż... Nie wiem co on tam trzyma... - zwraca się do ciebie.
Przypominasz sobie między czasie, że przy drzwiach nadal stoi twój kolega...
Tymczasem w Rumuni...

Lukas:
Miejsce, w którym mieszkacie to niestety duże zakrecie. Znajdują tutaj się jedynie dwa domy, twój i Mietka. Kolejne już pół kilometra dalej. Prądu jak nie było tak nie ma.
Tymczasem w Państwie Podziemnym:

Ż. Art:
Docierasz do owego miasta. Wydaje się przepełnione jak wtedy, gdy byłeś zły. Na jednym z wieżowców znajduje się banner z napisem ,, Nasz król, Dowcpiniś ''. Pytasz pierwszej napotkanej osoby z ciekawości, kim jest ten cały Dowcpiniś i skąd się wziął. Osoba ta rozpoznaje w tobie starego miastowego tyrana i wzywa straż. Pojawia się trzech strażników i pytają o powód całego zajścia.
Tymczasem za Wzgórzami daleko stąd...

Trevor:
Docierasz z Kozuchem do obozowiska więźniów bractwa.
- Witam panów, były tutaj takie dwie kozy, które zostawiły większą ilość śmieci, nie wiecie panowie, gdzie możemy ich szukać? - Pyta jak zawsze elegancko Mroczny Kozuch.
Z tłumu przestępców wyłania się dosyć masywny biały koń z jakimś rogiem na głowie. Nie widziałeś nigdy takiego więc jesteś dosyć zdezorientowany.
- Czego chcesz Mroczny Kozuchu? - Rzecze Biały Jednorożec potężnym głosem.
- Chciałem wyjaśnić nietypową sytuację, jaka zaszła tu niedawno. Członkowie bractwa przypadkowo zrobili coś, czego nie mieli prawa zrobić, wyrzucili gdzieś tu rzeczy tego oto skrzywdzonego zwierzątka - wskazuje na ciebie.
- No nie wiem, widzę, że znów coś knujesz... Gdy powracasz zawsze dzieje się tu coś złego. Więc tym razem odmówię Ci pomocy. Panowie, brać go. Tego psa też. Niech wreszcie poczują tą gorycz bycia innym od reszty i siedzenia na jakimś ciemnym skraju lasu...
Australia:

Patryk:
- Jest aż tak źle? - Pyta zdziwiony reżyser.
- Jest jeszcze gorzej niż pan myśli - dodajesz
- Chciałbym ci pomóc, ale nie mogę. Jestem bezsilny. To nie moja wina, że nasi aktorzy to same ofermy i każdy, któremu proponowaliśmy siedzenie na słupie telefonicznym, odmawiał... I to niezależnie od tego, jaką cenę mu zaproponowaliśmy. Kangury wszędzie gdzieś skaczą, więc zgodziły się. Cena była według nich raczej wystarczająca. Widzom spodobały się takie reklamy, więc producenci rozchwytywali kangury do reklam prawie na każdym ich ruchu... To wtedy poprzękręcało im się coś w głowach i zaczęli atakować wszystkich, którzy potencjalnie wyglądali na kogoś z telewizji. Coś jeszcze? Bo się śpieszę...
Tymczasem w Rosji:

Anika:
Porównujesz dwie ciecze - zieloną i czarną. Obie mają podobny skład - są płynne i różnią się jedynie barwą. Zauważasz, że ta pierwsza - zielona jest lekko żrąca, upuściwszy ją zupełnie przypadkiem na podłogę, mogłaś obserwować salon na parterze od góry. Czarna wygląda za to na zwykły olej. Nie dowiedziawszy się czegoś więcej, postanowiłaś nalać kropelkę zielonej substancji na czarną. Przyniosło to ciekawy efekt. Pojawił się dziwny znak, jakby czerwone W, przecięte w pół również czerwoną błyskawicą.

Borys Markovitch:
Liście drzewa wydają się najlepszym a zarazem najbezpieczniejszym miejscem schronienia.
Udało ci się wyjść z trudnej sytuacji! +10 exp.
Twoje doświadczenie - 65/100 exp
Zapisz sobie to w temacie o postaci.
Zrozumiałeś, że najodpowiedniejszą decyzją będzie w tym wypadku, przeczekanie, aż niedźwiedź sobie zaśnie. Tak się też stało. Zeskakujesz z drzewa i wczuwasz się w słowa kołysanki " Duży niedźwiedź mocno śpi" i na palcach kierujesz się po cichutku w stronę wyjścia z lasu. Zauważasz tabliczkę z napisem "Ласкаво просимо в Україну" Jako, że uczyłeś się kiedyś ukraińskiego, przeczytałeś w mgnieniu oka. Napisane było tam ,, Witamy w Ukrainie " [ Chciałeś to masz
Magix:

Ridlak Ununhex:
Pstrykasz pazurami. Niestety, efekt nie był taki, jaki chciałeś uzyskać. Na piętrze z dwoma szóstkami i piątką, pojawił się toaletogłowy potwór, tym razem był sam, bez bandy przyjaciół. Prawdopodobnie zostali oni na piętrze wyżej. Z okolic brzucha zabandażowanego monstrum, daje się słyszeć mruczenie Kajtka... Wkurzony postanawiasz działać... I to jak najszybciej.
Francja:
Clara Loft:
Do miasta bezpośrednio prowadzą dwie drogi, ta z blokadą i druga, nieco bardziej przejezdna, bez zbędnych bladych dziwadeł. W końcu nadszedł jednak ten nieszczęsny moment, gdy skończyło się paliwo. Jesteście zmuszeni wysiąść. Na jedyną drogę ratunku, oprócz pozostania w samochodzie, wygląda stary, opuszczony dom
- Sprawdź czy ktoś tam jest, a ja spróbuję wezwać pomoc przez radio - prosi policjant. Chwilę się wahasz nad tym co zrobić i w końcu podejmujesz decyzję... [ Napisz jaką










