[Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
- Nika
- Projektantka Mostów
- Posty: 307
- Rejestracja: ndz, 28 sie 2011, 20:11
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: W kapeluszu. Chyba.
[Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
Postanowiłam napisać opowiadanie na Halloween, a więc zaczynam:
Niby to nic wielkiego… zwykły teatr… a jednak.
Nika przedstawia opowiadanie pod tytułem…
Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 1 Przedstawienie
-Ale tu nudno! –Słychać było piękny głos z pokoju- Wybierzmy się gdzieś!
-Jak chcesz możemy pójść do Kretesa. -padła odpowiedź
-Tylko do nich chodzimy. Pojedźmy gdzieś!
Do pokoju wszedł Reksio.
-Ale Kogut Wynalazca zepsuł nasz pojazd, kiedy próbował przerobić go na
skrzydło-lota.
-No to przejdźmy się pieszo. Dasz radę, przecież chodziłeś nawet po Jaju Śmierdzi.- odezwała się Kari
-Wiem, ale może tobie zabraknie sił?
-Skoro ty możesz to ja także!
-No ale dokąd mamy pójść? Nie mam żadnego pomysłu!
-Ja też nie…
Zapadła głucha cisza…
Tymczasem…
-Weź jeszcze parasol, makaron i ten ,,jeszcze cały” telefon. I włóż coś porządnego!- głos tej osoby najwyraźniej komuś rozkazywał
-Parasol i makaron już są spakowane, ale ten ,,jeszcze cały” telefon nie jest już cały. A jak mam się ubrać porządnie to mi coś wynajdź!- powiedział zdenerwowany Kretes
-Jesteś ślepy jak kret. Wszystko już jest przygotowane i leży na suszarce.-odpowiedziała Molly.
-Na suszarce, na suszarce. No to już idę się przebrać.
-To się pośpiesz, bo nie poczekają na nas.
Po chwili…
-No to idziemy.- Powiedziała Molly
-Sami? Zajdźmy po Reksia. Będzie ciekawiej.
-No dobrze… Skoro chcesz.
Zaszli do budy i zaprosili przyjaciół na wspólne wyjście.
-A my nie wiedzieliśmy gdzie pójść!- odparła wesoło Kari
Razem z mężem ubrała się w ubrania wizytowe i wszyscy razem ruszyli na miasto.
Dotarli do teatru.
Niedługo zacznie się przedstawienie! A następne dopiero za tydzień!- powiedział Reksio
Wszyscy więc kupili bilety i weszli do budynku.
-Patrzcie już się zaczyna. Zdążyliśmy akurat. –powiedział Kretes
Po przedstawieniu…
Kretes spał… przedstawienie okazało się dla niego za trudne i za nudne, dlatego nie miał większego wyboru i po prostu się zdrzemnął.
-Ciekawa była ta sztuka, prawda? – spytała się kreta Molly.
Dopiero po chwili zorientowała się że Kretes śpi.
-Pomóżcie mi go obudzić.- poprosiła przyjaciół kretka
Obudzenie go zajęło przyjaciołom dłuższą chwilę.
-Gdzie ja jestem?- spytał się jeszcze zaspany Kretes.
Szybko jednak przywrócił go do porządku głos Molly.
-Po to żeśmy kupili ci bilet?! Żebyś sobie spał! Mamy w domu łóżko ty śpiochu!
Krzyki Molly przerwał zgrzyt klucza.
Zostali zamknięci.
Niby to nic wielkiego… zwykły teatr… a jednak.
Nika przedstawia opowiadanie pod tytułem…
Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 1 Przedstawienie
-Ale tu nudno! –Słychać było piękny głos z pokoju- Wybierzmy się gdzieś!
-Jak chcesz możemy pójść do Kretesa. -padła odpowiedź
-Tylko do nich chodzimy. Pojedźmy gdzieś!
Do pokoju wszedł Reksio.
-Ale Kogut Wynalazca zepsuł nasz pojazd, kiedy próbował przerobić go na
skrzydło-lota.
-No to przejdźmy się pieszo. Dasz radę, przecież chodziłeś nawet po Jaju Śmierdzi.- odezwała się Kari
-Wiem, ale może tobie zabraknie sił?
-Skoro ty możesz to ja także!
-No ale dokąd mamy pójść? Nie mam żadnego pomysłu!
-Ja też nie…
Zapadła głucha cisza…
Tymczasem…
-Weź jeszcze parasol, makaron i ten ,,jeszcze cały” telefon. I włóż coś porządnego!- głos tej osoby najwyraźniej komuś rozkazywał
-Parasol i makaron już są spakowane, ale ten ,,jeszcze cały” telefon nie jest już cały. A jak mam się ubrać porządnie to mi coś wynajdź!- powiedział zdenerwowany Kretes
-Jesteś ślepy jak kret. Wszystko już jest przygotowane i leży na suszarce.-odpowiedziała Molly.
-Na suszarce, na suszarce. No to już idę się przebrać.
-To się pośpiesz, bo nie poczekają na nas.
Po chwili…
-No to idziemy.- Powiedziała Molly
-Sami? Zajdźmy po Reksia. Będzie ciekawiej.
-No dobrze… Skoro chcesz.
Zaszli do budy i zaprosili przyjaciół na wspólne wyjście.
-A my nie wiedzieliśmy gdzie pójść!- odparła wesoło Kari
Razem z mężem ubrała się w ubrania wizytowe i wszyscy razem ruszyli na miasto.
Dotarli do teatru.
Niedługo zacznie się przedstawienie! A następne dopiero za tydzień!- powiedział Reksio
Wszyscy więc kupili bilety i weszli do budynku.
-Patrzcie już się zaczyna. Zdążyliśmy akurat. –powiedział Kretes
Po przedstawieniu…
Kretes spał… przedstawienie okazało się dla niego za trudne i za nudne, dlatego nie miał większego wyboru i po prostu się zdrzemnął.
-Ciekawa była ta sztuka, prawda? – spytała się kreta Molly.
Dopiero po chwili zorientowała się że Kretes śpi.
-Pomóżcie mi go obudzić.- poprosiła przyjaciół kretka
Obudzenie go zajęło przyjaciołom dłuższą chwilę.
-Gdzie ja jestem?- spytał się jeszcze zaspany Kretes.
Szybko jednak przywrócił go do porządku głos Molly.
-Po to żeśmy kupili ci bilet?! Żebyś sobie spał! Mamy w domu łóżko ty śpiochu!
Krzyki Molly przerwał zgrzyt klucza.
Zostali zamknięci.
To właśnie jest kolor mojej magicznej aury. Pamiętaj, że po niej zawsze przychodzi czas na zaklęcie.
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
- Nika
- Projektantka Mostów
- Posty: 307
- Rejestracja: ndz, 28 sie 2011, 20:11
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: W kapeluszu. Chyba.
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 2 Raz…Dwa…Trzy!
-Przez tą twoją drzemkę zamknęli nas!- Molly była jeszcze bardziej zła
-Przestań krzyczeć i tak to już niczego nie zmieni. Uwolnią nas po tygodniu.- uspokajała przyjaciółkę Kari
-Teraz trzeba pomyśleć nad jakimś pożywieniem na ten czas. –powiedział swoją opinię Reksio.
-Spokojnie, pomyślałam o wszystkim. Mam suchy makaron w paczce.- powiedziała już spokojna Kretka.
-No to jakoś wytrzymamy ten tydzień.
Po chwili…
Uwagę Kari przykuł piękny naszyjnik leżący na ziemi. Podeszła do niego i podniosła go by mu się przyjrzeć.
-Zobaczcie jaki piękny! Zrobiony jest z prawdziwych pereł.
-A gdzie go znalazłaś?- zapytał się piesek
-Leżał na scenie…
Nagle niski i straszny głos powiedział ,,Raz...”.
-Co to było?- krzyknęli wszyscy naraz
-Chyba to jeden z efektów dźwiękowych. Włączył się pewnie przez przypadek.- podał pomysł Kretes.
Przyjaciele uznali takie przypuszczenie za słuszne.
Rozmyślanie nad tą sprawą przerwał nasz pomysłodawca.
-Molly rozpakuj już ten makaron głodny jestem… i chyba nie tylko ja.
Kretes miał rację, wszyscy byli już głodni.
Kretka otworzyła i rozdała wszystkim po równo.
Po kolacji…
-Wiecie co, ja już idę spać.- powiedział Reksio
-Ja też.- poinformowała wszystkich Kari
Kretes już spał.
Molly przed zaśnięciem chciała pozwiedzać teatr. Zauważyła stolik przykryty jakimś materiałem. Zrzuciła go i ujrzała książkę.
-Szkoda że wszyscy już śpią. Pokazałabym to,- pomyślała- no nic, pokażę im jutro .
Znalazła sobie miękkie krzesełko i zasnęła kamiennym snem.
W środku nocy…
Reksio obudził się. Najwyraźniej to miejsce dziwnie na niego działało. Rozejrzał się po teatrze. W nocy wyglądał on dość strasznie. Czarne kurtyny zdawały się poruszać, a scena tak jakby skrzypiała. Usiadł i próbował sobie przypomnieć swój sen. No tak… Przyśniła mu się jakaś postać… Cała biała… Trochę podobna do niego… Mówiła coś o jakiejś komnacie. Nic więcej sobie nie przypomniał. ,,Przecież to tylko sen”- tłumaczył sobie. Znowu usnął.
Rano, przed śniadaniem…
-Patrzcie co znalazłam wczoraj wieczorem!- gdy wszyscy się obudzili Molly pokazała księgę- jest tu historia tego teatru. Napisane jest, że grasuje tu jakiś duch. Co o tym myślicie?
Naraz słychać z drugiego końca teatru krzyki Kretesa.
-Fuj, fuj!...
-Coś się stało?- zapytał Reksio- Uczysz się szambolańskiego?
-Nie… Zauważyłem tu różne smakołyki i kości, i nawet makaron już ugotowany. No i zjadłem trochę, ale ten makaron jest obrzydliwy.
-Jest obrzydliwy bo jest z wosku.
Kretes dopiero teraz spojrzał na to co wypluł. Nie napatrzył się długo, bo oto ten sam straszny głos ponownie przemówił.
-Dwa…Trzy!
W tejże chwili pojawiła się jakaś tajemnicza postać.
,,Wygląda tak samo jak w moim śnie…”- pomyślał Reksio
-Przez tą twoją drzemkę zamknęli nas!- Molly była jeszcze bardziej zła
-Przestań krzyczeć i tak to już niczego nie zmieni. Uwolnią nas po tygodniu.- uspokajała przyjaciółkę Kari
-Teraz trzeba pomyśleć nad jakimś pożywieniem na ten czas. –powiedział swoją opinię Reksio.
-Spokojnie, pomyślałam o wszystkim. Mam suchy makaron w paczce.- powiedziała już spokojna Kretka.
-No to jakoś wytrzymamy ten tydzień.
Po chwili…
Uwagę Kari przykuł piękny naszyjnik leżący na ziemi. Podeszła do niego i podniosła go by mu się przyjrzeć.
-Zobaczcie jaki piękny! Zrobiony jest z prawdziwych pereł.
-A gdzie go znalazłaś?- zapytał się piesek
-Leżał na scenie…
Nagle niski i straszny głos powiedział ,,Raz...”.
-Co to było?- krzyknęli wszyscy naraz
-Chyba to jeden z efektów dźwiękowych. Włączył się pewnie przez przypadek.- podał pomysł Kretes.
Przyjaciele uznali takie przypuszczenie za słuszne.
Rozmyślanie nad tą sprawą przerwał nasz pomysłodawca.
-Molly rozpakuj już ten makaron głodny jestem… i chyba nie tylko ja.
Kretes miał rację, wszyscy byli już głodni.
Kretka otworzyła i rozdała wszystkim po równo.
Po kolacji…
-Wiecie co, ja już idę spać.- powiedział Reksio
-Ja też.- poinformowała wszystkich Kari
Kretes już spał.
Molly przed zaśnięciem chciała pozwiedzać teatr. Zauważyła stolik przykryty jakimś materiałem. Zrzuciła go i ujrzała książkę.
-Szkoda że wszyscy już śpią. Pokazałabym to,- pomyślała- no nic, pokażę im jutro .
Znalazła sobie miękkie krzesełko i zasnęła kamiennym snem.
W środku nocy…
Reksio obudził się. Najwyraźniej to miejsce dziwnie na niego działało. Rozejrzał się po teatrze. W nocy wyglądał on dość strasznie. Czarne kurtyny zdawały się poruszać, a scena tak jakby skrzypiała. Usiadł i próbował sobie przypomnieć swój sen. No tak… Przyśniła mu się jakaś postać… Cała biała… Trochę podobna do niego… Mówiła coś o jakiejś komnacie. Nic więcej sobie nie przypomniał. ,,Przecież to tylko sen”- tłumaczył sobie. Znowu usnął.
Rano, przed śniadaniem…
-Patrzcie co znalazłam wczoraj wieczorem!- gdy wszyscy się obudzili Molly pokazała księgę- jest tu historia tego teatru. Napisane jest, że grasuje tu jakiś duch. Co o tym myślicie?
Naraz słychać z drugiego końca teatru krzyki Kretesa.
-Fuj, fuj!...
-Coś się stało?- zapytał Reksio- Uczysz się szambolańskiego?
-Nie… Zauważyłem tu różne smakołyki i kości, i nawet makaron już ugotowany. No i zjadłem trochę, ale ten makaron jest obrzydliwy.
-Jest obrzydliwy bo jest z wosku.
Kretes dopiero teraz spojrzał na to co wypluł. Nie napatrzył się długo, bo oto ten sam straszny głos ponownie przemówił.
-Dwa…Trzy!
W tejże chwili pojawiła się jakaś tajemnicza postać.
,,Wygląda tak samo jak w moim śnie…”- pomyślał Reksio
To właśnie jest kolor mojej magicznej aury. Pamiętaj, że po niej zawsze przychodzi czas na zaklęcie.
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
- Nika
- Projektantka Mostów
- Posty: 307
- Rejestracja: ndz, 28 sie 2011, 20:11
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: W kapeluszu. Chyba.
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 3 Piwnica
-Aaa!- krzyknęli wszyscy oprócz Reksia. Byli przestraszeni.
Tajemnicza biała postać nic nie mówiła. Minęła chwila…
-To ty wydawałeś te straszne odgłosy? I kim ty właściwie jesteś?- spytał, chyba nie zdający sobie sprawy z niebezpieczeństwa Kretes.
-Jak to kim?- teraz w końcu odezwał się ten tajemniczy ktoś- Jestem Duchem tego Teatru.
-Bardzo mi miło.- odpowiedział kret.
-A mi nie! kradniecie, szpiegujecie i brudzicie. Nic z was pożytku. Ale to się niedługo zmieni, ha! Będziecie mi służyć! Ale co ja mówię?! Niczego od takich gości nie potrzebuję! Lepiej was zamknę w lochach!
W górę wyleciał pył…
Wszyscy zniknęli…
W lochach…
-Ała!- bez wątpliwości był to głos Kretesa- Uderzyłem się.
-Ale tu nic nie ma…- powiedziała Molly.
-Jak to nie!? Tu są kraty!- odpowiedział jak na wezwanie Duch- Już nigdy stąd nie wyjdziecie!
-Zobaczysz znajdziemy sposób!- krzyknęła Kari.
-Nigdy! Będę was pilnować… a jak nie to mój sługa.
Reksio powiedział po cichu do Kari: ,,Nie poddamy się.”
Siedzieli tak do wieczora. Duch okazał się nawet miły, przynajmniej tak wydawało się Kretesowi, ponieważ przyniósł makaron. Po zjedzeniu przyjaciele zasnęli.
W nocy…
Reksio nie spał. Zauważył strażnika. Przyjrzał mu się dokładnie… Po chwili uznał że sługa śpi. Postanowił obudzić Kari, Kretesa i Molly. Zrobili naradę.
-Musimy się stąd wydostać.- powiedział Reksio.
-Ale jak?- spytała się Kari
-Macie może przy sobie jakieś rzeczy?- po spytaniu się piesek przejrzał swoją magiczną kieszeń- ja nic nie mam.
-Ja mam gogle.- pierwszy odezwał się Kretes.
-Ja ten naszyjnik, który znalazłam.
-A ja tą książkę.
-Daj mi te gogle Kretesie.- powiedział Reksio.
Podszedł do niewidzialnych krat i przejechał goglami po nich. Po tym spróbował przejść.
-Twoje gogle na nic się nie przydadzą. Molly, daj mi książkę.
Podszedł i otworzył księgę w kierunku krat. Spróbował przejść.
-Twoja książka na nic się nie przyda. Kari, daj mi naszyjnik.
Wziął perły od suczki i przyłożył do krat. Spróbował przejść.
-Jednak to się przydało. Wychodźmy stąd już.
Wyszli za kraty. Przeszli prostym szlakiem kawałek drogi. Znaleźli rozwidlenie.
-Którędy teraz pójść?- spytał się Kretes.
-Rozdzielimy się. Ja z Reksiem pójdę w lewo, a ty z Molly w prawo.- odparła Kari- No to idziemy.
Tymczasem u kogutów…
-Kornelku, wiesz może gdzie jest Reksio? Pomógłby mi poprzynosić różne rzeczy, w tej swojej kieszeni.
-Mówił, że z przyjaciółmi wybiera się do teatru.
-To niemożliwe, siedzą już tam dwa dni!
-Pójdę do budy Reksia. Może zostawił nam jakiś list.
Kornelek wszedł do mieszkania naszego psa. Wszystko było w idealnym porządku.
-Może coś przed nami ukrył?- powiedział ciekawsko.
Zaczął wyrzucać z szafek różne rzeczy.
-…I tu cię mam!- krzyknął i wybiegł czym prędzej na podwórko.
-Zobacz.- powiedział do swojego brata- Oszukał nas.
Rzeczą, którą znalazł okazała się ulotka o Paryżu.
-A ja myślałem że się wyprowadzili.- wydał swoją opinię Kogut Wynalazca.
-Aaa!- krzyknęli wszyscy oprócz Reksia. Byli przestraszeni.
Tajemnicza biała postać nic nie mówiła. Minęła chwila…
-To ty wydawałeś te straszne odgłosy? I kim ty właściwie jesteś?- spytał, chyba nie zdający sobie sprawy z niebezpieczeństwa Kretes.
-Jak to kim?- teraz w końcu odezwał się ten tajemniczy ktoś- Jestem Duchem tego Teatru.
-Bardzo mi miło.- odpowiedział kret.
-A mi nie! kradniecie, szpiegujecie i brudzicie. Nic z was pożytku. Ale to się niedługo zmieni, ha! Będziecie mi służyć! Ale co ja mówię?! Niczego od takich gości nie potrzebuję! Lepiej was zamknę w lochach!
W górę wyleciał pył…
Wszyscy zniknęli…
W lochach…
-Ała!- bez wątpliwości był to głos Kretesa- Uderzyłem się.
-Ale tu nic nie ma…- powiedziała Molly.
-Jak to nie!? Tu są kraty!- odpowiedział jak na wezwanie Duch- Już nigdy stąd nie wyjdziecie!
-Zobaczysz znajdziemy sposób!- krzyknęła Kari.
-Nigdy! Będę was pilnować… a jak nie to mój sługa.
Reksio powiedział po cichu do Kari: ,,Nie poddamy się.”
Siedzieli tak do wieczora. Duch okazał się nawet miły, przynajmniej tak wydawało się Kretesowi, ponieważ przyniósł makaron. Po zjedzeniu przyjaciele zasnęli.
W nocy…
Reksio nie spał. Zauważył strażnika. Przyjrzał mu się dokładnie… Po chwili uznał że sługa śpi. Postanowił obudzić Kari, Kretesa i Molly. Zrobili naradę.
-Musimy się stąd wydostać.- powiedział Reksio.
-Ale jak?- spytała się Kari
-Macie może przy sobie jakieś rzeczy?- po spytaniu się piesek przejrzał swoją magiczną kieszeń- ja nic nie mam.
-Ja mam gogle.- pierwszy odezwał się Kretes.
-Ja ten naszyjnik, który znalazłam.
-A ja tą książkę.
-Daj mi te gogle Kretesie.- powiedział Reksio.
Podszedł do niewidzialnych krat i przejechał goglami po nich. Po tym spróbował przejść.
-Twoje gogle na nic się nie przydadzą. Molly, daj mi książkę.
Podszedł i otworzył księgę w kierunku krat. Spróbował przejść.
-Twoja książka na nic się nie przyda. Kari, daj mi naszyjnik.
Wziął perły od suczki i przyłożył do krat. Spróbował przejść.
-Jednak to się przydało. Wychodźmy stąd już.
Wyszli za kraty. Przeszli prostym szlakiem kawałek drogi. Znaleźli rozwidlenie.
-Którędy teraz pójść?- spytał się Kretes.
-Rozdzielimy się. Ja z Reksiem pójdę w lewo, a ty z Molly w prawo.- odparła Kari- No to idziemy.
Tymczasem u kogutów…
-Kornelku, wiesz może gdzie jest Reksio? Pomógłby mi poprzynosić różne rzeczy, w tej swojej kieszeni.
-Mówił, że z przyjaciółmi wybiera się do teatru.
-To niemożliwe, siedzą już tam dwa dni!
-Pójdę do budy Reksia. Może zostawił nam jakiś list.
Kornelek wszedł do mieszkania naszego psa. Wszystko było w idealnym porządku.
-Może coś przed nami ukrył?- powiedział ciekawsko.
Zaczął wyrzucać z szafek różne rzeczy.
-…I tu cię mam!- krzyknął i wybiegł czym prędzej na podwórko.
-Zobacz.- powiedział do swojego brata- Oszukał nas.
Rzeczą, którą znalazł okazała się ulotka o Paryżu.
-A ja myślałem że się wyprowadzili.- wydał swoją opinię Kogut Wynalazca.
To właśnie jest kolor mojej magicznej aury. Pamiętaj, że po niej zawsze przychodzi czas na zaklęcie.
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
- Nika
- Projektantka Mostów
- Posty: 307
- Rejestracja: ndz, 28 sie 2011, 20:11
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: W kapeluszu. Chyba.
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 4 Korytarze
Reksio, Kretes, Kari i Molly rozdzielili się. Nie wiedzieli jakie przygody ich spotkają.
U Reksia…
-Ile będziemy tak jeszcze chodzić?- Reksiowi wydawało się że przeszli już kilometr- Odpocznijmy!
-Nie teraz. Już jest zakręt i pewnie za nim wyjście.- odpowiedziała Kari- A ty myślałeś że ja nie dam rady!
-Wtedy myślałem o przyjściu do teatru, ale istotnie pomyliłem się. No to chodźmy już.
Zakręt okazał się wyjątkowo długi… Tak długi że aż Kari się zmęczyła. Jednak nie odpoczęli. Szli dalej.
-No nie wierzę!- krzyknął Reksio – Ślepy zaułek!
Rzeczywiście, czarna i mroczna ściana nie pozwalała na przejście.
-Może jest tajne wyjście?- powiedziała Kari i zaczęła macać ścianę.
Fragment się podniósł.
-Widzisz?
Przeczołgali się pod spodem.
-No nie do wiary!- tym razem krzyknęła Kari- Wróciliśmy do punktu wyjścia!
Spojrzeli po sobie. Było to te same rozwidlenie przy którym rozdzielili się z Kretesem i Molly.
-A więc ruszamy w prawo.- powiedział Reksio.
U Kretesa…
-Ale jestem zmęczony!- biadolił kret- Usiądźmy choć na chwilę!
-Nie ma mowy. Minęliśmy pierwszy zakręt, a poza tym może nas złapać strażnik.
Kretes bardzo niechętnie, ale pomaszerował.
-No nie, nie ma przejścia.- powiedziała Molly.
Podobnie jak w przypadku Reksia i tutaj stała czarna ściana.
-Poszukam jakiegoś wyjścia.- zaproponował Kretes.
Nic nie znalazł. Podobnie jak jego żona.
Reksio, Kretes, Kari i Molly rozdzielili się. Nie wiedzieli jakie przygody ich spotkają.
U Reksia…
-Ile będziemy tak jeszcze chodzić?- Reksiowi wydawało się że przeszli już kilometr- Odpocznijmy!
-Nie teraz. Już jest zakręt i pewnie za nim wyjście.- odpowiedziała Kari- A ty myślałeś że ja nie dam rady!
-Wtedy myślałem o przyjściu do teatru, ale istotnie pomyliłem się. No to chodźmy już.
Zakręt okazał się wyjątkowo długi… Tak długi że aż Kari się zmęczyła. Jednak nie odpoczęli. Szli dalej.
-No nie wierzę!- krzyknął Reksio – Ślepy zaułek!
Rzeczywiście, czarna i mroczna ściana nie pozwalała na przejście.
-Może jest tajne wyjście?- powiedziała Kari i zaczęła macać ścianę.
Fragment się podniósł.
-Widzisz?
Przeczołgali się pod spodem.
-No nie do wiary!- tym razem krzyknęła Kari- Wróciliśmy do punktu wyjścia!
Spojrzeli po sobie. Było to te same rozwidlenie przy którym rozdzielili się z Kretesem i Molly.
-A więc ruszamy w prawo.- powiedział Reksio.
U Kretesa…
-Ale jestem zmęczony!- biadolił kret- Usiądźmy choć na chwilę!
-Nie ma mowy. Minęliśmy pierwszy zakręt, a poza tym może nas złapać strażnik.
Kretes bardzo niechętnie, ale pomaszerował.
-No nie, nie ma przejścia.- powiedziała Molly.
Podobnie jak w przypadku Reksia i tutaj stała czarna ściana.
-Poszukam jakiegoś wyjścia.- zaproponował Kretes.
Nic nie znalazł. Podobnie jak jego żona.
To właśnie jest kolor mojej magicznej aury. Pamiętaj, że po niej zawsze przychodzi czas na zaklęcie.
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
- Nika
- Projektantka Mostów
- Posty: 307
- Rejestracja: ndz, 28 sie 2011, 20:11
- Naklejki: 3
- Lokalizacja: W kapeluszu. Chyba.
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
Rozdział 5 i ostatni Komnata
-I co my teraz zrobimy?- spytała się Molly.
W tej chwili do przyjaciół dołączył Reksio z Kari.
-No, nie! I tutaj też nie ma przejścia?!- krzyknął na przywitanie Reksio.
-Czyli u was też stała ta ściana?- pytał ciekawsko Kretes.
-Właśnie…
-Więc może tu także jest tajne przejście?- powiedziała Kari.
Znowu zaczęła macać ścianę. Tym razem nic nie znalazła.
-Najwyraźniej tu nie ma wyjścia.
Reksio też spróbował. Nic się nie poruszyło, jednak Reksio coś wyczuł.
-Molly, daj mi księgę. Już wiem jak stąd wyjść.
Kretka posłusznie wykonała polecenie.
Pies wziął książkę i przyłożył ją. Cała ściana odsunęła się, ukazując tajemne pomieszczenie, z którego roztaczał się złoty blask.
-Chyba nie mam nic do stracenia.- powiedział i ruszył w nieznane.
-Reksiu, nie!- krzyknęli pozostali i pobiegli w ślad za nim.
Tylko weszli, a ściana opadła z powrotem.
-Mam nadzieję że tu już jest wyjście.- powiedział zdenerwowany Kretes.
-Ha, ha, ha! Wyjść by się chciało!
Tą formułę wypowiedział…nietoperz.
-Ten, Który Tak Potwornie Mąci?!- krzyknęli wszyscy.
-Skąd się wziąłeś w tym świecie?- zapytał się Reksio.
-Ja? Tym tchórzem? Jestem o wiele straszniejsza od niego. Nazywam się Makena i… Jestem jego siostrą…
-To on miał siostrę- spytał się Kretes.
-Nie pora teraz na takie dyskusje! Jeśli chcecie wyjść musicie mnie pokonać!
-Straszniejsza, czy nie i tak zginiesz!- krzyknęła Molly.
-Nawet nie wiesz jaką mam moc… Ale zaraz się przekonasz!
Podniosła skrzydło i zamachnęła się … Czar poleciał. Molly w sam raz zrobiła unik, tak że czar walnął w ścianę. Rozleciała się.
-Mówiłam…
W tej chwili Reksio zaatakował Makenę. Czarodziejka nie zdążyła zareagować i dostała. Jakimś cudem nic jej się nie stało.
Każdy spróbował ją uderzyć… Nic nie skutkowało.
Gdy wszyscy już się zmęczyli, znowu słychać było ten potworny śmiech:
-Ha, ha, ha…
Nagle nietoperz zniknął…
-I co? Nie tak łatwo walczyć z hologramem!
Następnie przyleciała tym razem prawdziwa Czarodziejka.
-Jesteście słabi, łatwo będzie was wykończyć.
Wykreśliła znak… Czar już się ładował…
Reksio ujrzał powieszone na ścianie lustro.
-Już wiem co zrobić!- pomyślał.
Chwycił lustro, a Makena już wysłała zaklęcie…
W ostatniej chwili Reksio odbił czar, który uderzył w Makenę. Rozprysła się.
A teraz uciekamy.
Otworzyli kamienne drzwi. Byli za teatrem.
-Jest już ranek, więc Duch pewnie się obudził. Ciekawe co się z nim dzieje…- ciekawość Kretesa przekroczyła wszelkie granice.
-Nie rozmyślaj tylko chodź… a raczej biegnij do domu.
Dobiegli na podwórko wszyscy razem. Kretes który wcześniej zdyszany był po paru krokach teraz nawet się nie zmęczył. Najwyraźniej nabrał trochę kondycji.
-I jak? Ciekawie było w tym Paryżu?- w pewnej chwili zapytał Kornelek.
-W jakim Paryżu? Uszy domyj, ptasi móżdżku ty…- odpowiedział zdenerwowany Kretes- My o życie walczyliśmy w tym Teatrze, bo to właśnie do niego poszliśmy!
-Po pierwsze nie obrażaj mojego brata, po drugie nie kłam bo i tak wiemy!- rozkazywał Kretesowi Kogut Wynalazca.
-Ale o czym?- spytał się Reksio.
-Jak to o czym? O waszej dwudniowej wycieczce do Paryża.- odpowiedział jeszcze zdenerwowany obelgą Kretesa Kornelek.
-Nie byliśmy w Paryżu. Byliśmy w Teatrze. Mamy nawet dowody.
W tej chwili Kari i Molly pokazały z czym zostały: z naszyjnikiem i książką.
-No nie wierzę. Na naszyjniku jest podpis jakieś Makeny, a książka jest autorstwa Ducha Teatru. A kim właściwie są te osoby?- spytał ciekawie Kogut Wynalazca.
-To długa historia… Opowiemy wam wieczorem, bo na razie nie mamy ochoty sobie tego przypominać.- odpowiedział Kretes.
-A co z tą ulotką?- Kornelek wyciągnął zza peleryny informacje.
-Planowałem dla mnie i dla Kari wycieczkę, ale widzę że chyba wszyscy razem na nią pojedziemy. Bo gdyby wydarzyła się podobna historia…-Reksio zaczął rozmyślać.
-Nie gdybaj, tylko chodź do mnie do warsztatu. Zrobiłem przy pomocy Kornelka ,,jeszcze całe” telefony, tym razem wersja druga. Mam nadzieję że będą trwalsze.
Tymczasem w teatrze…
-I co tam mój sługo?
-Pa-anie o-oni ucie-ekli…
-Co!!!??? Już ja ci dam uciekli! To była sprawa życia lub śmierci! Miałem wypić ich krew by istnieć jeszcze sto lat…
W tej chwili duch się rozpłynął. Znikły lochy i wszystko z nimi związane, zniknęły wszystkie rzeczy należące do Ducha i Makeny, również naszyjnik i książka, zaginęły o tym wszystkim słuchy. A teatr był teraz miejscem spokojnym i miłym.
I tak zakończyło się opowiadanie Niki pod tytułem
Reksio i
Tajemnica Teatru
-I co my teraz zrobimy?- spytała się Molly.
W tej chwili do przyjaciół dołączył Reksio z Kari.
-No, nie! I tutaj też nie ma przejścia?!- krzyknął na przywitanie Reksio.
-Czyli u was też stała ta ściana?- pytał ciekawsko Kretes.
-Właśnie…
-Więc może tu także jest tajne przejście?- powiedziała Kari.
Znowu zaczęła macać ścianę. Tym razem nic nie znalazła.
-Najwyraźniej tu nie ma wyjścia.
Reksio też spróbował. Nic się nie poruszyło, jednak Reksio coś wyczuł.
-Molly, daj mi księgę. Już wiem jak stąd wyjść.
Kretka posłusznie wykonała polecenie.
Pies wziął książkę i przyłożył ją. Cała ściana odsunęła się, ukazując tajemne pomieszczenie, z którego roztaczał się złoty blask.
-Chyba nie mam nic do stracenia.- powiedział i ruszył w nieznane.
-Reksiu, nie!- krzyknęli pozostali i pobiegli w ślad za nim.
Tylko weszli, a ściana opadła z powrotem.
-Mam nadzieję że tu już jest wyjście.- powiedział zdenerwowany Kretes.
-Ha, ha, ha! Wyjść by się chciało!
Tą formułę wypowiedział…nietoperz.
-Ten, Który Tak Potwornie Mąci?!- krzyknęli wszyscy.
-Skąd się wziąłeś w tym świecie?- zapytał się Reksio.
-Ja? Tym tchórzem? Jestem o wiele straszniejsza od niego. Nazywam się Makena i… Jestem jego siostrą…
-To on miał siostrę- spytał się Kretes.
-Nie pora teraz na takie dyskusje! Jeśli chcecie wyjść musicie mnie pokonać!
-Straszniejsza, czy nie i tak zginiesz!- krzyknęła Molly.
-Nawet nie wiesz jaką mam moc… Ale zaraz się przekonasz!
Podniosła skrzydło i zamachnęła się … Czar poleciał. Molly w sam raz zrobiła unik, tak że czar walnął w ścianę. Rozleciała się.
-Mówiłam…
W tej chwili Reksio zaatakował Makenę. Czarodziejka nie zdążyła zareagować i dostała. Jakimś cudem nic jej się nie stało.
Każdy spróbował ją uderzyć… Nic nie skutkowało.
Gdy wszyscy już się zmęczyli, znowu słychać było ten potworny śmiech:
-Ha, ha, ha…
Nagle nietoperz zniknął…
-I co? Nie tak łatwo walczyć z hologramem!
Następnie przyleciała tym razem prawdziwa Czarodziejka.
-Jesteście słabi, łatwo będzie was wykończyć.
Wykreśliła znak… Czar już się ładował…
Reksio ujrzał powieszone na ścianie lustro.
-Już wiem co zrobić!- pomyślał.
Chwycił lustro, a Makena już wysłała zaklęcie…
W ostatniej chwili Reksio odbił czar, który uderzył w Makenę. Rozprysła się.
A teraz uciekamy.
Otworzyli kamienne drzwi. Byli za teatrem.
-Jest już ranek, więc Duch pewnie się obudził. Ciekawe co się z nim dzieje…- ciekawość Kretesa przekroczyła wszelkie granice.
-Nie rozmyślaj tylko chodź… a raczej biegnij do domu.
Dobiegli na podwórko wszyscy razem. Kretes który wcześniej zdyszany był po paru krokach teraz nawet się nie zmęczył. Najwyraźniej nabrał trochę kondycji.
-I jak? Ciekawie było w tym Paryżu?- w pewnej chwili zapytał Kornelek.
-W jakim Paryżu? Uszy domyj, ptasi móżdżku ty…- odpowiedział zdenerwowany Kretes- My o życie walczyliśmy w tym Teatrze, bo to właśnie do niego poszliśmy!
-Po pierwsze nie obrażaj mojego brata, po drugie nie kłam bo i tak wiemy!- rozkazywał Kretesowi Kogut Wynalazca.
-Ale o czym?- spytał się Reksio.
-Jak to o czym? O waszej dwudniowej wycieczce do Paryża.- odpowiedział jeszcze zdenerwowany obelgą Kretesa Kornelek.
-Nie byliśmy w Paryżu. Byliśmy w Teatrze. Mamy nawet dowody.
W tej chwili Kari i Molly pokazały z czym zostały: z naszyjnikiem i książką.
-No nie wierzę. Na naszyjniku jest podpis jakieś Makeny, a książka jest autorstwa Ducha Teatru. A kim właściwie są te osoby?- spytał ciekawie Kogut Wynalazca.
-To długa historia… Opowiemy wam wieczorem, bo na razie nie mamy ochoty sobie tego przypominać.- odpowiedział Kretes.
-A co z tą ulotką?- Kornelek wyciągnął zza peleryny informacje.
-Planowałem dla mnie i dla Kari wycieczkę, ale widzę że chyba wszyscy razem na nią pojedziemy. Bo gdyby wydarzyła się podobna historia…-Reksio zaczął rozmyślać.
-Nie gdybaj, tylko chodź do mnie do warsztatu. Zrobiłem przy pomocy Kornelka ,,jeszcze całe” telefony, tym razem wersja druga. Mam nadzieję że będą trwalsze.
Tymczasem w teatrze…
-I co tam mój sługo?
-Pa-anie o-oni ucie-ekli…
-Co!!!??? Już ja ci dam uciekli! To była sprawa życia lub śmierci! Miałem wypić ich krew by istnieć jeszcze sto lat…
W tej chwili duch się rozpłynął. Znikły lochy i wszystko z nimi związane, zniknęły wszystkie rzeczy należące do Ducha i Makeny, również naszyjnik i książka, zaginęły o tym wszystkim słuchy. A teatr był teraz miejscem spokojnym i miłym.
I tak zakończyło się opowiadanie Niki pod tytułem
Reksio i
Tajemnica Teatru
To właśnie jest kolor mojej magicznej aury. Pamiętaj, że po niej zawsze przychodzi czas na zaklęcie.
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
Nie no, to już 2019, a ja dalej czekam na CoS2!
Zzz... Reksie... Zzz... Więcej Reksiów...
- Euresanda
- Jeździec betoniarki
- Posty: 308
- Rejestracja: sob, 16 sty 2010, 20:58
- Naklejki: 5
- Lokalizacja: Z Szybkiego Świata (wyjaśnienia dla wtajemnicznonych)
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
1. 5/10
2. 6/10
3 6/10
4 4/10
5 5/10
szkoda że składa się głównie z dialogów
2. 6/10
3 6/10
4 4/10
5 5/10
szkoda że składa się głównie z dialogów
Moderuję fioletowym.
Kiedyś było tu tak spokojnie i przytulnie...
Kiedyś było tu tak spokojnie i przytulnie...
- Dizel
- Doradca Budowlańców
- Posty: 3208
- Rejestracja: śr, 14 lut 2007, 12:07
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Tak
- Kontakt:
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
razem z moimi ocenami ktorych nie chce mi sie pisac, wychodzi 28 pkt na 50
Tego koloru w swoich postach raczej nie zobaczysz. Adminowi się nie chce i nie interesuje się Tobą.
- klau889
- Starszy Norman
- Posty: 323
- Rejestracja: ndz, 15 maja 2011, 18:39
- Lokalizacja: pół godziny od Gdyni ^^
Re: [Halloween] Reksio i Tajemnica Teatru
bardzo fajne opowiadanie-spodobało mi się,długie,na temat i przyjemnie się czyta.Może mało straszne jak na halloween ale jednak ;p
Zapraszam na moje blogi:
http://opowiadania-pi-cherre.blog.onet.pl/
http://pamietnik-klau889.blog.onet.pl/
http://prace-komputerowe-klau889.blog.onet.pl/[/color]
w opowiadaniach jest też Reksio więc wchodźcie,wchodźcie!
http://opowiadania-pi-cherre.blog.onet.pl/
http://pamietnik-klau889.blog.onet.pl/
http://prace-komputerowe-klau889.blog.onet.pl/[/color]
w opowiadaniach jest też Reksio więc wchodźcie,wchodźcie!