Na początek coś prostego więc liczę na wasze odpowiedzi i komentarze.
Inspektor Kowalski siedział w swoim biurze czytając pewien artykuł w gazecie codziennej, gdy komisarz Nowak poinformował go o włamaniu na obrzeżach miasta. Szybko wsiedli do samochodu i ruszyli na wskazany adres. Gdy dotarli na miejsce ujrzeli pokaźną willę. Przed nią stał drogi, luksusowy samochód. Inspektor zaparkował obok niego i razem z Nowakiem weszli do środka. Przywitała ich starsza pani, właścicielka willi. Zaprowadziła ich do salonu gdzie siedział już jakiś mężczyzna. Gdy Kowalski rozglądał się po pomieszczeniu zauważył otwarty sejf z pieniędzmi i biżuterią. Kobieta zaczęła zeznawać.
-Dzisiaj rano pojechałam na lotnisko odebrać moją siostrę. Tylko ja w rodzinie posiadam prawo jazdy więc mój brat został w domu. Gdy parkowałam samochód przed willą zauważyłam jak ktoś przeskakuje przez płot i ucieka w stronę miasta. Nie zdążyłam zareagować gdy znikł mi z oczu. Musiał się mnie przestraszyć, bo gdy weszłam do środka sejf był otwarty ale niczego nie skradziono. Mój brat przyszedł do domu po kwadransie od zdarzenia.
-To prawda- zaczął mówić brat właścicielki,- byłem rano w domu, ale musiałem w ważnej sprawie pojechać do pracy. Gdy wróciłem siostra poinformowała mnie o całym zajściu.
-Ja jestem innego zdania- odparł Kowalski.- To pan pod nieobecność siostry chciał ja okraść. Komisarzu proszę go aresztować.
Pytanie: Na jakiej podstawie inspektor wydał swoje oskarżenia?






