Rozdział 4, tak?
Żwawa postać weszła bez żenady do małego pokoiku, postukując radośnie ubłoconymi bamboszami.
- Pora wstawać! - zakrzyknął jowialnie grubym głosem z głębi brzucha.
- Plghbf - brzmiała niechętna odpowiedź.
- No, myszko, i tak już mamy spóźnienie! - gruchnął potężnym śmiechem. - Role się odwróciły! No już, wstajemy, wszyscy już w autobusie!
- Pfgfgggff... - odpowiedziała wymiętoszona kołdra.
- Leń. - powiedziała postać tonem oskarżycielskim i zerwała z biednej bohaterki kołdrę, ukazując wszem i wobec jej rozpłaszczone ciało odziane li i jedynie w kusą, koronkową koszulkę nocną. Jo wierzgnęła nieprzytomnie, wyburczała coś pod nosem i skuliła się na łóżku.
- No nie przesadzajmy - zirytował się Bambosz, chwycił biedaczkę pod pachę i wyniósł z pokoju, jakby był to worek na ziemniaki.
- Żostafmnie - dobiegło z wysokości pyszczka myszy.
- A figę - zdecydował Bambosz.
- No zostaw mnie, daj się ubrać chociaż - zirytowała się Jo i zaczęła machać na oślep łapkami przednimi i tylnymi.
- Na Boga Twaroga, jakie to to żwawe - zdziwił się Bambosz. - Masz pięć minut, albo jedziemy bez Ciebie - poinformował dyplomatycznie i wyszedł.
- JASNE, pojedziecie bez opiekunki - Jo bezczelnie pokazała język zamkniętym drzwiom, co jednak było powodowane tylko faktem, że nienawidziła być budzona o szóstej rano. Szczególnie przez Bambosza, który był dość bezpośredni. Ubrała się szybko w wyciągnięty, stary jak świat t-shirt metallicy i spodnie moro, zawiązała glany, związała niesforne włosy w jako taki kucyk i chwyciwszy w biegu torbę podróżną, zbiegła na dół.
- Już, już jestem.. Sorry! - wydyszała ze skruszoną miną i opadła na siedzenie obok Grzesia, który nawet na nią nie spojrzał, zasłuchany w którejś ze swoich piosenek.
Wakacje trwały już stanowczo za długo, ale nikt nie protestował. Po zwiedzeniu kilku miast biedna Jo została porwana przez wyznawców Zgniłego Ementalera, gdyż zachciało jej się zwiedzić kanały pod Serkowicami. Dziwne osobniki należące do sekty uznały ją za swoje bóstwo, Śmierdzącą Szczurzycę, i Bóg Twaróg wie, co by się stało z biedną myszą, gdyby trzy dni później ktoś nie zauważył zniknięcia bohaterki. Kilku bohaterskich uczestników wycieczki odbiło niewinną dziewi.. hmm, niewinną Jo ze szponów zła. Gdy ta opowiadała z przejęciem swoją poruszającą historię, Bot - jeden z bardziej doświadczonych opiekunów - ryknął śmiechem.. i śmiał się przez pół godziny, a potem uznał, że czuje się zainspirowany i zaczął coś namiętnie szkicować w swoim notatniku podróżnym.
Zdarzyło się to mniej więcej miesiąc temu. Wszyscy myśleli, że będzie już spokojnie, lecz wtem...
Pozdrawiam, Johanna. Jeżeli chcesz nowych emblematów w galerii,
wyszukaj mi screena. To takie proste... A i tak nie mam żadnych zgłoszeń
Rrauu hau hou grrao Hauhaure (hau. Mówię poprawnie po Hauhasku). Tym kolorem prowadzę walkę admina ze złem.
"Wszyscy jestescie moimi dziubaskami ^^" <- Ten cytat zawsze poprawia mi humor, Api.
Dobra tam, nie chce mi się niby kontynuować, ale mogę napisać od początku, w końcu mamy już ko-ko-kolejne wakacje:)
Tylko że nie orientuję się za bardzo kto gdzie i jak, muszę się chyba trochę zacząć udzielać:x
Pozdrawiam, Johanna. Jeżeli chcesz nowych emblematów w galerii,
wyszukaj mi screena. To takie proste... A i tak nie mam żadnych zgłoszeń