Rozdział I - Spokój na podwórku
Po wszelkich przygodach, a także tej której nikt nie pamiętał, na podwórku zapanował spokój. Reksio mógł nareszcie pobyć z Kari-Matą. Kornelek pracował cały czas nad jednym planem maszyny. Kogut Wynalazca za to codziennie opracowywał nowy, ale każdy kończył się klapą. Molly zaś wróciła na Kuran do Kretonów, dlatego, że była tam niezwykle potrzebna. Na Kuranie trwała wojna! Kuran atakował ktoś z innego układu, jednak nie dowiedziano się jeszcze z jakiego. Nasi przyjaciele postanowili pomóc, ale trzeba było trochę poczekać.
Kretes zaś uważał inaczej. Twierdził, że brak przygód to najlepsze co się mu przytrafiło. Jednocześnie martwił się o Molly.
-Martwię się o Molly. Jeszcze coś jej się stanie. Ale mam nadzieję, że zaprowadzi pokój i wogóle. Ciekawe co my tam mamy w gazecie. - Kretes zaczął przeglądać Timesa. - O! Piszą o jakichś detektywach. Pisze, że mamy wreszcie następcę Shlafrocka Holmesa. Jest nim jakiś Herkottes Kottrot. Rozwiązał niezwykle trudne śledztwo z którym policja ''męczyła się'' od dobrych 3 lat! Rzeczywiście nieźle! Ale teraz czas na mojego ulubionego Star Kreta! - Kret włączył telewizor. - Właśnie się zaczyna! I Molly nie przeszkodzi mi w oglądaniu, tak jak w decydującym momencie ostatniego odcinka!
Nasz przyjaciel rozsiadł się wygodnie w kanapie i zaczął oglądać. Jednak tym razem to nie Molly, miała przerwać Kretesowi oglądać. Do nory wszedł Reksio.
-Kretesie, zbieraj się, ruszamy na Kuran.
-Tylko się skończy!
-Już!
-Nie jesteś Molly, a słucham się tylko jej i niekoniecznie zawsze.
-Kretesie!
-Ach pójdę po pyszny czekoladowy makaron. - Kretes najwyraźniej się rozmarzył.
Pies podszedł do kontaktu i wyciągnął wtyczkę. Telewizor zgasnął.
-Kto wyłączył telewizor? - krzyknął kret. - Molly wróciła! U matku, kryć się!
-Kretesie, otrząśnij się!
-Dobra, Reksiu. Tak mnie to wciągnęło. Co mówiłeś?
-Że lecimy na Kuran pomóc w wojnie.
-Nie lecę! Zostaję tu. Chcę mieć spokój, a nie ciągle przygody!
-Ale ...
-Żadnych, ‘’ale’’! Jak już skończysz z przygodami to mi powiedz! Teraz chcę mieć spokój! Dowidzenia!
Pies wyszedł.
-Kretes, naprawdę musi być wściekły. Nie ma co się z nim kłócić, bo jeszcze zarządzi, że koniec przyjaźni. Ciekawe, czy Koguty zrekonstruowały wajhadłowiec.
Reksio wszedł do warsztatu.
-Pięknie! Ma- mamy pro- profesjonalny sta- statek ko- kosmiczny! - powiedział Kogut.
-Możemy ruszać?
-O- oczywiście. Mamy dwa sta- tatki. Jeden jest twój i Kre- Kretesa, a drugi nasz.
-A co z Kari Matą?
-Zdecydowaliśmy, że zo- zostanie. Nie po- pomogła by wiele. A gdzie jest Kretes?
-Postanowił, że ma dość przygód.
-To nic. Możemy ruszać.
-Ale ja nie umiem kierować statkiem! - stwierdził Reksio.
-Spokojnie, wmontowaliśmy autopilota. Wszystko mamy zapakowane, więc ruszamy!
I ruszyli.
---------------------------
Co spotka naszych przyjaciół na Kuranie?
Czy Kretes będzie miał spokój?
Ile czasu trwa podróż na Kuran?
O tym w następnych rozdziałach.
A jak już chcecie komentować, to dajcie jakieś rady, to coś dopiszę do następnych części.



